10 najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2016 roku

Jak wiadomo, czytam mnóstwo! W jakimś tam czasie trochę podupadłam, dlatego w 2016 roku postanowiłam mocno to nadrobić. Na swoim koncie przez 12 miesięcy uzbierałam prawie 40 pozycji, co daje praaaawie jedną książkę na tydzień, dlatego postanowiłam zebrać 10 najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2016 roku w jednym wpisie.

Jeśli jesteście ciekawi, jak to zrobiłam i kiedy w ogóle czytam, nie poświęcając na to specjalnie czasu, zajrzyjcie koniecznie do wpisu: „Jak czytać więcej – nawet 350 stron tygodniowo?”  i zastosujcie kilka rad z tego wpisu. Wiadomo – raz jest mniej, raz więcej stron, ale najważniejsze, że SIĘ CZYTA.

Muszę przyznać, że gdyby nie książki, z wieloma sprawami bym sobie nie poradziła. Nie nabrałabym takiej pewności siebie (tu szczególny ukłon w stronę biografii różnych znakomitości – ILE ONI MUSIELI PRZEJŚĆ ZANIM OSIĄGNĘLI SWÓJ CEL!), nie pisałabym tak składnie, jak teraz (chociaż wiadomo – długa droga jeszcze przed moją pisarską karierą) i nie poprawiłabym swojego nastawienia na cały dzień chwilą z dobrą książką i kawą. Ba, co ja tu będę się rozgadywać – książki trzeba czytać i koniec.

Dlatego jeśli również zależy Wam na tym, żeby czytać jak najwięcej, zajrzyjcie do wspomnianego wyżej wpisu, bierzcie notatnik i wybierzcie kilka poniższych pozycji. Są naprawdę super!

1. „Steve Jobs” – Walter Isaacson

Jest to najbardziej inspirująca książka ze wszystkich, jakie przeczytałam chyba w ogóle. O człowieku, który prywatnie był niesamowitym dziwakiem i, delikatnie mówiąc, osobą ciężką we współżyciu i tworzeniu jakichkolwiek relacji, natomiast który dzięki swojemu uporowi i wizji stworzył markę nie do pobicia. Żadnej biografii nie czytałam z takim zapałem, jak tej. Śmiałam się, płakałam i utożsamiałam z jego umiłowaniem do detalu. Wszystko ma znaczenie. A, co najważniejsze, miłość do tworzenia wynagrodzi wszystko.

„Wasza pra­ca wy­pełni dużą część wasze­go życia i je­dynym spo­sobem, aby być nap­rawdę usa­tys­fak­cjo­nowa­nym, jest ro­bienie cze­goś, w co wie­rzy­cie, że jest czymś wiel­kim. Je­dynym spo­sobem na ro­bienie wiel­kich rzeczy jest ro­bienie cze­goś, co się kocha. Jeśli jeszcze te­go nie zna­leźliście – szu­kaj­cie da­lej. Nie idźcie na kom­pro­misy. Jak w wielu przy­pad­kach, ser­ce po­wie wam, kiedy to znaj­dziecie. Jak w każdym dob­rym związku, będzie co­raz le­piej wraz z mi­jający­mi la­tami. Więc szu­kaj­cie, aż znaj­dziecie. Nie idźcie na kom­pro­misy.”

2. „Getting things done” – David Allen

Nie muszę chyba wspominać, że aby osiągnąć jakikolwiek sukces, trzeba się zorganizować, prawda? Dlatego każdy, kto chociaż troszkę myśli o planowaniu, powinien tę książkę przeczytać. Jest bardzo rozbudowana, a proces archiwizacji i przetwarzania danych naprawdę szczegółowy, co sprawia, że pozycja jest kopalnią wiedzy.
Mimo tego, że napisana w czasach, kiedy korzystano głównie z papierowych teczek, nie folderów na komputerze, znakomicie daje sobie radę i dzisiaj.

3. „W domu madame Chic” – Jennifer Scott

Uwielbiam książki Jennifer Scott. Amerykanki, która przez dosyć długi czas mieszkała u francuskiej rodziny i której losy spisywała w swoich książkach. Najpierw „Lekcje madame Chic” – o stylu, odżywianiu i dbaniu o siebie. Teraz – o tym, jak stworzyć swoje mieszkanie/dom przytulnym i celebrować czas w nim spędzony. Bardzo lekka lektura, która sprawi, że wyciągniesz swoje zakurzone porcelanowe filiżanki zdobione ręczne, czekające na nie wiadomo jaką specjalną okazję i od tej pory będziesz w nich pijać codzienną kawę. Oczywiście bez pośpiechu. Inaczej nie przystoi.

4. „Social media start” – Tomek Tomczyk

Tu powinnam polecić wszystkie książki Jasona Hunta, dzięki którym mój blogasek wygląda jak wygląda i trzyma się świetnie. <3 Każdy, kto działa w internetach, musi je mieć!
Kiedy zaczynałam tworzyć bloga, przeczytałam wszystkie trzy książki Tomczyka na temat blogowania i muszę przyznać, że gdyby nie one, pewnie nadal błądziłabym jak dziecko we mgle.
A tak – tworzę i nie przestaję!

5. „Coco Chanel” – Justine Picardie

O tej książce już się rozpisałam w jednym z wcześniejszych wpisów. CHODŹCIE TAM.

6. „Czterogodzinny tydzień pracy” – Timothy Ferriss

O tej książce też już wspominałam. Wspaniała pozycja, która pozwoli spojrzeć na wykonywaną pracę z innej perspektywy. A mianowicie – pokaże, że wszystko, co się da wydelegować, trzeba wydelegować.
Mój chłopak, mistrz outsourcingu, wydelegowałby wszystko i wielokrotnie wspomina tę książkę delikatnie sugerując, że dla mnie, wiecznej Zosi Samosi, byłaby idealna. Ktoś także ma taki problem, jak ja? :)

7. „Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych” – Michael Booth

O tej też pisałam i gorąco polecam! Nie natknęłam się na zgrabniej napisaną książkę o jakimkolwiek społeczeństwie. A że kocham Skandynawię i zgrabny brytyjski humor – cóż mogę więcej dodać. Czytajmy!

„W latach dziewięćdziesiątych przeprowadzono eksperyment, który polegał na tym, że w kilku miastach podrzucano w różnych miejscach portfele, a następnie liczono, ile z nich zostało zwróconych. Tam, gdzie najwięcej ludzi uważa, że mogą zaufać innym, zwrócono najwięcej portfeli. (…) cztery lata temu TV2 [jeden z kanałów duńskiej telewizji] przeprowadziła podobny eksperyment na Dworcu Głównym w Kopenhadze. Nie udało się jednak doprowadzić eksperymentu do końca, ponieważ ledwie któryś z uczestników eksperymentu upuszczał portfel, natychmiast ktoś z przechodniów podnosił zgubę i oddawał właścicielowi!”

8. „Naczelne z Park Avenue” – Wednesday Martin

Przeczytałam ją ja, przeczytała ją moja siostra, obie chwalimy i polecamy. Lekka historia o tym, jak żyją młode matki na Manhattanie, o co walczą, za czym gonią i w czym odnajdują radość. Muszę przyznać, że po tej lekturze wyjście po warzywa bez makijażu i nie w szpilkach, a wygodnych sztybletach, sprawiło mi ogromną radość. Niech żyją trampki!

9. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” – Dale Carnage

Również cytowana dosyć często w moich rozmowach. Pozycja, która w momentach, kiedy gotuje się krew i masz ochotę co najmniej rzucić mięsem w swojego klienta/szefa/ekspedientkę/współpracownika, a odpowiadasz: „Dziękuję za Twój cenny feedback. Wprowadzę Twoje uwagi natychmiast z ogromną przyjemnością” dla dobra swojego, towarzyszy i swojego biznesu.
A tak serio – mamy naprawdę małe pojęcie o tym, jak rozmawiać z ludźmi czy to prywatnie, czy w pracy. Nie mamy pojęcia, czego chcą, jak ich słuchać i jak pozyskać ich uwagę. Ta książka wyjaśnia wiele kwestii; do przeczytania nie raz i nie dwa!

10. „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” – Joanna Glogaza

Już po przeczytaniu rozdziału tej książki rzuciłam wszystko, co mam do zrobienia, zrobiłam ulubioną kawę z bitą śmietaną, rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam malować paznokcie. I wiecie co? Świat się nie zawalił. A mój nastrój dzięki tej chwili odpoczynku dawał mi energię do dalszej pracy przez kolejnych kilka dni.


A gdybyście jeszcze zastanawiali się, skąd u mnie ta miłość do książek, tłumaczę się:

W książkach się wychowałam! :)

To jak, od czego zaczynacie lekturę?

  • Wygląda na to, że trochę się rozminęłyśmy z lekturami, bo żadnej z twoich propozycji jeszcze nie czytałam;D
    Jakie urocze zdjęcie:)

    • Dziękuję! :* W sumie to dobrze, że żadnej jeszcze nie czytałaś – możesz aż 10 nowych książek dopisać do swojej listy do przeczytania. :D

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Żadnej z Twoich książek nie czytałam, chociaż po Steve Jobsa czy Naczelne z Park Avenue chętnie sięgnę.
    Ja rok skończyłam z 84 pozycjami na koncie :)
    Świetne zdjęcie :)

    • O mamo, 84 pozycje! Szacun! Czy robiłaś coś jeszcze poza czytaniem, czy umiesz aż tak szybko czytać? Mega! :D

      • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

        Miałam „urlop” macierzyński ;) I dwójkę dzieci w domu- teraz roczniaka i 4-latkę ;) Ale wcześnie chodzą spać, co prawda nocki były zarwane, ale czas a czytanie zawsze znalazłam ;)

        • Och, ja tak samo! Czas na czytanie musi być zawsze. Nawet przy etacie, blogu, zleceniach fotograficznych, graficznych, treningach i innych spotkaniach. Bez czytania jest smutno! :D

  • Tomek Tomczyk – żelazny punkt na mojej liście lektur w ubiegłym roku, no i w 2017 też – świetne książki!
    Super lista – nie znam wszystkich pozycji, ale częściowo nasz gust się pokrywa – też wzruszałam się czytając biografię Jobsa ;)

    • Te książki naprawdę wiele uczą, super konkrety. :D Ach, a myślałam, że tylko ja wzruszam się czytając biografie. :D

  • Zaczęłam blogować i nie znam Tomka Tomczyka! Aaaa jak wiele jeszcze muszę się nauczyć! Cieszę się, ze do Ciebie trafiłam – myślałam, że znajdę tu jakieś kryminały przeplatane biografiami, a odkryłam mnóstwo ciekawych pozycji, istne MUST HAVE :) Dziękuję za Twój wpis, dla mnie jest mega przydatny :*

    • Haha, u mnie nigdy nie ma nudy, same konkrety! :D Bardzo dziękuję za Twoje słowa i mam nadzieję, że wymienimy jeszcze niejeden komentarz. Pięknego weekendu!

  • Oj to i ja tego Tomczyka, choć kusi ta Skandynawia, kusi …

    • Tomczyk koniecznie! A Skandynawia jako druga, na deser. :D

  • Getting things done – szukałam tego sporo czasu, bo ciągle nie mogłam się zorganizować i ta pozycja przyszła do mnie w grudniu – bardzo fajnie uporządkowała w głowie.

    Pozycja nr 7 – urzekł mnie cytat, więc wpisuję na listę książkowo-filmową. :)
    A slow life też mi krąży po głowie – ostatnio czytałam o hygge na jednym blogu, więc chyba mam zgłębić ten temat. ;)

    • GTD również i mnie pozwoliło ogarnąć sporo spraw, a pozostałe książki na pewno umilą Ci wiele wieczorów! :)

  • Z chęcią sięgnę po pozycje nr 7 oraz 10!

    • Nie wiem, czy znasz bloga Asi Glogazy Style Digger – jeśli nie, zajrzyj również do niego! :)

  • Czarna Kretka

    Pozycja 8 i 10 mnie zaciekawiła😊

  • MatkaHrabiny

    Kilka pozycji mnie bardzo zaciekawiło i z przyjemnoscia zgłębię ich zawartość.

  • Książki Tomczyka rzeczywiście są godne polecenia. :) Sama przerobiłam.

  • Jasona Hunta czytałam – fajnie widzieć, jak zmieniały się jego poglądy wraz z rozwojem social media :) 4-godzinny tydzień pracy kupiłam ponad rok temu i rzuciłam po kilkudziesięciu stronach – nie znoszę tego stylu jak u amerykańskich kaznodziejów :) Chciałabym zerknąć do książki Joasi Glogazy, ale nie kupię jej, póki nie sprzedam innej książki, bo na razie kasy brak :)

    • Hahaha, co do czterogodzinnego tygodnia pracy to masz całkowitą rację! Wszystkie te książki są bardzo ‚amerykańskie’, ale można wyczytać tam mimo wszystko sporo ciekawych porad. :D
      Próbowałaś tej książki szukać w bibliotekach? :)

      • No to może do 4-godzinnego… wrócę, ale najpierw mam przed sobą cegłę – Finansowego ninja Szafrańskiego ;) A w biblio nie szukałam – z małym dzieckiem nie jestem na tyle mobilna, żeby chciało mi się po bibliotekach chodzić :)

        • Oooo do książki Szafrańskiego też się przybieram! :)
          Biblioteki są teraz takie super, że zamawiać książki można przez internet. A powiadomienie o czekającej w bibliotece książce czeka na mailu. :) Polecam spróbować!

  • Justyna Szmuc

    Pozycja 4 jest bardzo ciekawa :) temat social media bardzo mnie interesuje

  • Sarkazm przy kawie

    O, coś mi się wydaje, że niektóre wskoczą na moją listę „do przeczytania”. Zwłaszcza 3 i 7. A to zdjęcie z młodości – świetne!

  • O, kilka z polecanych przez Ciebie książek znam i przyznaję, że super wybrałaś to zestawienie! A Jobs Isaacsona to wśród biografii hit nr 1 i u mnie! Chociaż… wszystko wskazuje na to, że będzie musiał podzielić się podium z książką, którą właśnie czytam – „Krokami w nieznane” Bransona. :)

    • Dziękuję! :D Za dobre słowa i za nowy tytuł również. Muszę przyznać, że przeczytałam już sporo pozycji ze swojej książkowej listy i szukam nowych tytułów, dlatego dopisuję Bransona.
      A tak przy okazji, jako że zaczynam przygodę z freelancingiem, utknęłam na Twoim blogu w tejże zakładce. I posiedzę tam jeszcze chwilę! :D

      • Haha, jak miło – bardzo się cieszę! Czytałam Twój wpis o rozstaniu z etatem na rzecz bloga i fotografii i trzymam kciuki. :) Czy mogę zapytać, czy blogowanie u Ciebie przynosi dochód czy to dopiero dalsza perspektywa?

        • Dziękuję. :)
          Poważne blogowanie zaczęłam na przełomie czerwca i lipca. W 2016 r. łączyłam to z etatem, fotografią i grafiką, dlatego niestety nie zawsze wszystko wyglądało tak, jak tego chciałam. Blogowanie bezpośrednio jeszcze nie przynosi mi dochodu, aczkolwiek mam nadzieję na to w bliższej niż dalszej perspektywie. Zobaczymy, jak potoczą się moje plany. :D
          Gwoli ścisłości – rozstałam się z etatem również na rzecz grafiki, która też przynosi mi dochód, chociaż moim głównym celem i kierunkiem jest fotografia, a co jak już zdążyłam zauważyć, nas łączy. :D Fajnie, że piszesz o tym na swoim blogu, z ogromną ciekawością czytam Twoje wpisy dotyczące freelancingu i fotografii.

          • Super, że masz dwie dziedziny (fotografię i grafikę), którymi się zajmujesz – to na pewno spokojniejszy sen. :) U mnie teraz jest tylko fotografia i przez to co roku tak samo stresuję się obecnością zleceń na kolejny rok. A Branson pisał – tylko nie trzymanie wszystkich jajek w jednym koszyku pozwoliło mu przetrwać trudne czasy (w jego przypadku nieczystą konkurencję ze strony British Airways). To jest moja motywacja na najbliższe lata :)

          • Właśnie mam nadzieję, że to mi pomoże, chociaż i tak jakiś stres będzie zawsze. Co do rady, którą wspomniałaś – spotkałam się już z nią wiele razy i myślę, że jest bardzo cenna. Więcej źródeł dochodu to prawdopodobnie nie tylko mniejszy stres, ale i większa różnorodność wykonywanej pracy. Ale z tego, co widzę, fotografia u Ciebie jest już rozkręcona na dobre? :)
            A co do książki – nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją czytać!

          • Fakt, fotografujemy z sukcesem już kilka dobrych lat, ale to wcale nie znaczy, że tego stresu nie ma :) Zawsze się zastanawiam, co będzie za rok. To chyba leży w naturze zawodu. :)

          • Albo być może – w naturze freelancera? :D

          • No tak – właśnie freelancera miałam na myśli, pisząc „zawód” :P

  • Agnieszka

    O, kilka książek, które już przeczytałaś jest na mojej liście „do przeczytania” :). Mam nadzieję, że w tym roku będą to pozycje ”odhaczone” :)

  • Większość czytałam, jedna już czeka w kolejce, jedną sobie zaznaczyłam na później :)

    • Ach, czyli za bardzo Ciebie nie zaskoczyłam swoimi poleceniami! :D

  • Bardzo fajne pozycje, większość znam i mam w domu, ale nie wszystkie jeszcze przeczytałam. Dodatkowo lubię też wracać do starych książek i zdarza mi się czytać je po 2 razy.

    • Dzięki! :D Ja muszę przyznać, że aby przeczytać książkę po raz drugi, musi mnie mocno zachwycić. Ale fajne jest to, jak podczas kolejnego czytania odkrywam nowe w książce, którą już znam i jak inaczej mogę ją odebrać. To jest ciekawe. :)

      • Ja chyba jestem sentymentalna i jeśli zostają dobre wspomnienia, to do nich wracam ;-)

        • Ja właśnie w tym roku mam ogromną ochotę przeczytać jeszcze raz chociażby biografię Jobsa. Ta książka naprawdę mocno mnie zmotywowała do działania i pewnie będzie tak za każdym razem, kiedy będę ją czytała. ^^

  • Muszę te książki dodać do swojej listy na lubimyczytać! Sporo inspiracji! :) Aż przejrzałam swoją listę książek, które przeczytałam i tak myślę sobie, że gdybym miała polecić jedną doskonałą książkę z zeszłego roku to byłoby to zdecydowanie „Od zwierząt do bogów: krótka historia ludzkości” (Yuval Noa Harari). A gdybym miała dwie, to jeszcze tę „Historia wewnętrzna: jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” Giulia Enders. ;) Dwie naprawdę fascynujące pozycje. :)

    • Wow, wow, wow, dziękuję za nowe tytuły!!! :D Muszę chyba robić takie posty częściej, bo liczba fajnych tytułów do przeczytania rośnie, aż miło. O żadnym z polecanych przez Ciebie tytułów nie słyszałam – tym bardziej sięgnę do nich w pierwszej kolejności. :)

  • Mam kilka książek z tej listy i… Tak sobie leżą i czekają na swój czas ;) Póki co ugrzęzłam w „Małym przyjacielu” Donny Tart.

    • O, a ja zaczęłam Donnę Tartt czytać od „Tajemnej historii”. Ta książka naprawdę mną w jakiś sposób wstrząsnęła (nawet nie umiem dobrze ubrać w słowa tego uczucia) i nie udało się to już ani „Szczygłowi”, ani „Małemu przyjacielowi”. Ale na pewno do nich jeszcze wrócę. Być może nie był to czas tych książek, czasami tak mam. :)

  • Agnieszka

    „Czterogodzinny tydzień pracy” to już właściwie taki mój podręcznik, który zawsze powinnam mieć pod ręką, bo w każdej chwili może się przydać. Zdecydowanie warto przeczytać! :)
    W tym roku chcę wreszcie dokończyć „Getting things done”. Ta książka strasznie szybko mnie męczy. Czytam ją na raty już kilka miesięcy i końca nie widać.

    • Fakt, w tej książce jest mnóstwo cennych wskazówek przydatnych szczególnie w momentach, kiedy zagrzebujemy się w jakichś pierdołach… :D U mnie takie sytuacje niestety czasami się zdarzają!
      A GTD akurat przeczytałam dosyć szybko, ale może dlatego, że mam fioła na punkcie wszystkiego, co związane z organizacją. ;) Jednak muszę przyznać, że jest straaaaasznie szczegółowa i drobiazgowa. Czasami w internecie można znaleźć fajne ‚streszczenia’, które równie dobrze objaśniają działanie GTD.

  • Też nakręcam się ostatnio na 52 book challenge, warto . 2016 niestety tylko 20 pozycji, ale 2017 już dwie pękły i nie ma zlituj się !

    • I super! :D Ja dopiero jestem przy pierwszej. Też chciałabym przeczytać aż 52 książki, ale z drugiej strony – niektóre z tych, które czytam, są tak opasłe, że można je śmiało uznać za trzy. :D

  • Wow, na start mogę skreślić aż 3 pozycje z twojej listy! :) ‚Getting Things Done’, ‚4-godzinny tydzień pracy’ i ‚Social Media Start’ odhaczone.

    Następny w kolejce czeka ‚Steve Jobs’ :)

    • Jeśli lubisz biografie, polecam też biografię Tysona – moja prawda. :)

      • Dzięki!
        Kolejna książka do kupki wstydu…

        • Jakiej kupki wstydu! To powód do dumy mieć długą listę książek do przeczytania! :D

  • Ok, jestem zjadaczem książek i mam w kolejce jakies 20 pozycji, ale z Twojej listy wyciągnęłam już kolejne :D ‚Jak zdbyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi’ wygląda jak książka dla mnie. Ludzie totalnie potrafią wyprowadzić mnie z równowagi więc myślę, że to będzie pozycja idealna dla mnie :)

    • Haha, moja lista książek do przeczytania też zawsze się wydłuża jak nie wiadomo co. Ale to dobrze!
      A odnośnie relacji z innymi ludźmi – również mam podobny problem i muszę przyznać, że na bardzo wiele kwestii ta książka rzuciła nowe światło. Na pewno się przyda. :)

  • Jak tylko przejdę przez styczniowe i sesjowe egzaminy to lecę do księgarni po ten Skandynawski Raj :D #takbardzozaintrygowana :D

    • Nie pożałujesz ani trochę! :D Powodzenia na egzaminach!

  • Skandynawski raj, Slow Life i getting things done lądują na mojej liście. Kilka z Twojej listy przeczytałam i powiem Ci, że zaliczyłam bardzo podobny wynik ilościowy do Twojego. Oby w tym roku poszło nam tak samo dobrze albo nawet lepiej!!! Ja teraz czytam Listy Szymborskiej i Filipowicza – cudna jest korespondencja takich mądrych ludzi :))

    • A i jeszcze Kominka muszę koniecznie nadrobić… mówisz, że naprawdę aż tak bardzo warto?

      • Ja chciałabym czytać jedną książkę tygodniowo w tym roku (na razie mi wychodzi), ale wiadomo – czasami coś wypadnie, a czasami tom jest tak opasły, że męczę go miesiąc, haha. Na te Listy też miałam ochotę, jak dobrze, że mi o tym przypomniałaś! Robię nową listę książek do przeczytania, więc bardzo mi się nowe tytuły przydają. :D

        Co do Kominka – niektórzy marudzą, że im styl jego pisania nie odpowiada, że coś tam. Ja powiem jedno – gdyby nie jego książki, mojego bloga by nie było. :) A na pewno nie w takiej formie, a źle nie jest. :D Kilka kwestii z książek już się zdeaktualizowało ze względu na super szybki rozwój social media, ale to nie ma znaczenia. Szanuję ogromnie jego wiedzę na temat bycia w internetach i jak na razie nie spotkałam osoby, której bardziej ufam w tej kwestii.
        Jeśli znasz się świetnie na blogowaniu i całej otoczce, mogą nie być dla Ciebie niczym odkrywczym, ale dla mnie, początkującej wtedy blogerki, była to biblia (chociaż teraz też do nich wracam). A było to tylko pół roku temu. :)

        • Nie jestem zupełnie zielona, ale tak w praktyce zaczęłam na serio w listopadzie. Wcześniej w ciąży uruchomiłam bloga, ale ze względu na zdrowie musiałam zarzucić jego prowadzenie na 3 ostatnie miesiące. Teraz mimo opieki nad małym staram się być jak najbardziej aktywna i właśnie chciałabym poszerzyć nieco wiedzę. Na liście rzeczy najważniejszych jest teraz dorobić się aparatu, bo póki co niestety robię zdjęcia tylko telefonem. Jak chodzi o książki koniecznie do mnie zaglądaj, często wrzucam nowe tytuły warte lektury – nie czuje jak rymuje :D

          • Myślę, że mogłyby te książki Ci pomóc. :) Ja od czasu do czasu sprawdzam w nich jakieś rozdziały i weryfikuję z tym, co robię.
            A co do aparatu – no to fakt, ułatwia życie. :D Warto też inwestować w jakiś używany sprzęt na początek. Poprawisz jakość fotek, ale nie wyrzucisz zbyt wielu pieniędzy. Jeśli będziesz wahała się przy wyborze modelu albo będziesz potrzebowała jakiejkolwiek porady na temat sprzętu, pisz do mnie śmiało! <3

          • Super dziękuję :)) jak się polubię ze swoim budżetem na nowo (zmiana mieszkania nas czeka) to na pewno się poradzę Ciebie o aparat. Ja się kompletnie nie znam :)) ale lubię robić zdjęcia :) <3

  • Pingback: 9 książek, które chcę przeczytać w tym roku | ANIA ULANICKA()

  • Pingback: #BIRTHDAYGIRL i 26 inspirujących myśli | Ania Ulanicka()