Ania Ulanicka

10 rzeczy, które chciałabym wiedzieć na początku mojego biznesu

Startujesz ze swoją działalnością i myślisz: muszę od razu odpalić jak rakieta i podbić cały rynek. Ale w sumie to nie wiem, czy to jest dobry moment, bo moja strona wygląda tak sobie, a wizytówek nie mam. Basia wystartowała miesiąc temu i już złapała trzech klientów. Ale kurde mama… Mamie ciągle się ten pomysł nie podoba. Może powinienem uczyć matmy tak jak mówi?

Nie wiem, czy te słowa są Tobie znajome, ale jeśli o mnie chodzi, przerobiłam chyba wszystko.

Nałożyłam sobie presję na rozwoju biznesu, bo wzięłam dotację i musiałam się z niej rozliczyć po roku. Chciałam wszystko robić sama i wstydziłam się prosić o pomoc. Przeżywałam każdą wypowiedź swoich znajomych czy bliskich, kiedy powątpiewali w pomysł mojego biznesu. Zazdrościłam innym sukcesów i bałam się, że ja nigdy nie dojdę do takiego momentu. Siedziałam całymi dniami przed kompem przy paprykowych laysach, kawie z mlekiem i coli zero. Martwiłam się nawet najmniejszą krytyką każdego klienta i miałam ochotę po każdej zamykać swój biznes.

Walnięta, wiem.

Dziś już jestem troszkę starsza, ociupinkę mądrzejsza i na pewno zdrowsza. Na ciele i głowie. Uporządkowałam parę biznesowych przekonań i dzielę się nimi z Wami. Ku inspiracji!


10 rzeczy, które chciałabym wiedzieć na początku mojego biznesu:

1. Nic się nie stanie, jeśli biznes mi nie wyjdzie. Serio, chill!

Nie ma nic gorszego niż nałożenie sobie na głowę presji, że jak już zaczynam, to musi mi się udać. Muszę znaleźć klientów, muszę zarobić, muszę się zaharowywać do momentu, aż uznam, że odniosłam sukces. A co, jeśli się tak nie wydarzy? Świat się zawali? Co, jeśli znowu pójdę do pracy na etat? Co, jeśli będę musiała zawiesić czy zamknąć działalność?

Chill!

Ponad 90% biznesów upada w pierwszym roku działalności. I to nie jest nic złego! Prowadzenie własnej działalności, przestawienie swojego mindsetu z etatu na samodzielne działanie to nie jest nic łatwego. Dopiero zaczynasz. Bądź dla siebie wyrozumiały. Wielu rzeczy nie wiesz. Nie wyjdzie Ci teraz, to może za drugim, trzecim, czwartym razem. Ale w końcu ogarniesz, jeśli Ci na tym zależy. Nie nakładaj na siebie presji odniesienia sukcesu od razu. To może Ci naprawdę podciąć skrzydła i niepotrzebnie zablokować. Wyjdzie teraz, to wyjdzie. Nie to nie. Next time.

Zajrzyj do tego wpisu: Jak szukać klientów? 10 sposobów, które mogą Ci w tym pomóc

2. Czego nie umiem, tego się nauczę.

Uwielbiam te słowa! To tak rezonuje z moim przekonaniem, że narzekanie jest do dupy. Narzekanie nie wnosi NIC do naszego życia, a tylko odbiera energię, siłę i humor. Usłyszałam te słowa chyba w którymś z odcinków podcastu Oli Budzyńskiej. Jeśli czegoś nie umiesz, to się tego naucz! A jeśli nie chcesz się uczyć, to się nie ucz, ale miej świadomość, że możesz podjąć taką właśnie decyzję!

Nie umiałam obrabiać zdjęć, kupiłam kurs. Nie umiałam działać w social mediach, czytałam ebooki. Nie umiałam ogarniać biznesu, czytałam książki. Jeśli możesz się czegoś nauczyć, naucz, a jeśli nie, poszukaj kogoś, kto umie.

3. Mogę prosić o pomoc! Nie muszę być samodzielna.

Ja już oczywiście myślałam, że jak zakładam własną działalność, to jest ona MOJA WŁASNA i wszystko muszę zrobić SAMA. Znasz pewnie to uczucie, kiedy myślisz sobie, że nikt nie jest tak dobry jak Ty i wszystko musisz zrobić TY osobiście. A jak coś Ci nie wychodzi, nie zapytasz, nie poprosisz o pomoc, tylko będziesz ślęczeć nad tym pół roku i nic nie ruszysz. Nie szkoda czasu?

Nie zachęcam do tego, by z każdą pierdołą latać po wszystkich znajomych i nieznajomych (dajmy im żyć), ale jeśli się już w czymś zatniesz, nie trać czasu na samodzielne wymyślanie koła na nowo. Jak to mawia Miłosz Brzeziński – najmądrzejsi jesteśmy jako grupa, nie jako jednostka. Korzystajmy z dobrodziejstw i mądrości innych ludzi, nie udawajmy alfy i omegi.

Jeśli z czymś nie dajesz sobie rady kompletnie – zleć to komuś innemu.

A, no i jeśli nie radzisz sobie z biznesową presją i stresem – z tym też może Ci pomóc profesjonalista. Dobry psychoterapeuta naprawdę zrobi cuda.

4. To, że ktoś odnosi sukcesy nie oznacza, że ja ich nie odniosę.

Porównywanie się do innych jest tak popularne, jak same media społecznościowe. Patrzysz na czyjeś sukcesy i myślisz, że Ty to na pewno taki nie będziesz. Ja czasami tak miałam. Oglądałam konta ludzi wokoło i porównywałam ich najlepsze momenty, wyeksponowane na Instagramie z moim ówczesnym momentem, kiedy bez mejkapu i w dresie siedziałam na kanapie z paprykowymi laysami.

W podcaście Jenny Kutcher usłyszałam fajną historię. Opowiadała o tym, jak zazdrościła innemu fotografowi sesji ślubnej w Paryżu. Żeby sobie z tym poradzić, zastanowiła się, ile kroków musiał on podjąć, by tę sesję zrealizować. Musiał kupić bilety, zabookować noclegi, ubezpieczyć sprzęt, spakować go, wyjechać do obcego sobie kontynentu i miasta, zostawić rodzinę, być samemu przez jakiś czas, fotografować w miejscu, którego nie zna i tak dalej… Kiedy sobie uświadomiła, jaki trud musiał podjąć, by tę sesję zrobić, uznała, że w sumie obędzie się bez zdjęć w Paryżu. Woli wyjść na sesję i wrócić za kilka godzin do swojego domu, do swojego męża i dziecka.

Czyjeś sukcesy nie ujmują moim sukcesom. Możemy oboje być dobrzy. Nie musimy sobie przeszkadzać.

5. Zdrowie i forma są mi potrzebne do tego, bym miała energię do pracy.

Nie zaharowujemy się, kochani! Dobrze działająca głowa to głowa nakarmiona i wypoczęta. Zdrowie siada naprawdę szybko. To nie jest warte zajeżdżania się. Dbanie o siebie, o ruch, o dobre jedzenie, odpoczynek, czas dla siebie i bliskich są naprawdę ważne.

Wszystkich pracoholików powinien przekonać fakt, że organizm i tak odbierze, co ma odebrać. Jeśli chcemy mieć wyniki, satysfakcję i szczęście, to naprawdę, dbajmy o siebie. <3

Zajrzyj do tego wpisu: Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniu

6. Nie wszystkim musi się podobać to, co robię.

Na początku przeżywałam strasznie każde pytanie o to, czy dobrze przemyślałam swoją decyzję, że chcę działać na swoim. Nie ma to jak bezpieczna posadka, cieplutki etacik, wypłata co miesiąc. Na co ja się porywam? I w ogóle fotografia? Oszalałaś? To na tym SIĘ ZARABIA?

Z niezadowoleniem i powątpiewaniem otoczenia spotyka się chyba każdy. Fajnie, kiedy środowisko dopinguje, ale nie zawsze jest tak idealnie.

To Twoje życie i możesz je przeżyć tak, jak chcesz. Masz prawo podejmować własne decyzje, nawet jeśli zmienisz je za dwa miesiące. Próbuj, testuj, zobaczysz, co z tego wyjdzie. I pozwól innym być niezadowolonym, jeśli tak akurat chcą. :)

7. Nie muszę być perfekcyjna, by wystartować.

Po to próbujemy, by się czegoś uczyć i ulepszać. Nie da się być lepszym w biznesie nie robiąc biznesu! Nie robiąc zdjęć, nie projektując, nie sprzedając, nie reklamując się, nie negocjując, nie gadając o kasie. Trzeba to robić, żeby się tego nauczyć.

Twoja strona, wizytówki (ja do tej pory nie mam wizytówek), portfolio, social media, nie muszą być idealne. Nie potrzebujesz ich, by wystartować. Tak samo jak nie potrzebujesz nie wiadomo jakich umiejętności. Niech każdego dnia będą lepsze o 1% niż wczoraj.

Ja nie miałam ani super doświadczenia, ani sprzętu, ani za dużo kasy. Wiedziałam, że będę musiała się uczyć, by sobie poradzić. Dwa lata temu to wiedziałam i dzisiaj też to wiem. Nie ma idealnego momentu do startu, ale nigdy nie będziemy gotowi na 100%.

8. Nie muszę się zajeżdżać i pracować 24/7.

Nikt nie napisał jeszcze konstytucji prowadzenia biznesu ani zasad firmy idealnej. Ile ludzi, tyle sposobów. Ode mnie zależy, ile będę pracować. Mam swoje zasady i granice. To, że ktoś pracuje dłużej niż ja nie oznacza, że muszę do tego dążyć. Biznes mi się przez to nie rozsypał, klienci wiedzą, czego mogą się po mnie spodziewać.

Zajrzyj do tego wpisu: Moje wartości w biznesie – co zrobić, by praca wspierała życiowe wartości?

9. Inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja.

Nie żałuj pieniędzy na szkolenia, warsztaty, kursy i książki (ale przerabiaj je, nie chomikuj). Przeznacz sobie jakąś kasę każdego roku na edukacyjne inwestycje. Umiejętności, które dzięki nim nabędziesz, i tak Ci to zwrócą. Inwestuj w siebie, wydarzenia, wstępy na konferencje. Nie tylko się czegoś dzięki temu nauczysz, ale poznasz ludzi z branży. A ja bardzo polecam poznawać nowych ludzi!

(Btw – ja na pierwsze warsztaty foto pożyczyłam kasę od rodziców. ;))

10. Nie każdy klient musi być zadowolony i to jest ok!

Miałam kiedyś przekonanie, że muszę zgadzać się na każde zlecenie i realizować każdą zachciankę klientów. Stresowałam się, że ktokolwiek może mnie skrytykować. Teraz wiem, że to normalne. Że zawsze, nieważne w jakiej branży i jaka jest tego jakość, znajdzie się ktoś, komu coś nie będzie pasowało. Nie jestem zupą pomidorową, żeby każdy mnie lubił. Każde zlecenie robię najlepiej jak mogę, ale czasami to nie wystarcza i z tym jestem już pogodzona.

Category
Biznes

You may also like

Previous Post

Jak szukać klientów? 10 sposobów, które mogą Ci w tym pomóc

Next Post

Skąd wiem, że to, co robię zawodowo, ma sens? Jak to zweryfikować?