Ania Ulanicka

30 faktów o mnie

Ostatnio wprowadziłam do swojego dnia kilka rytuałów. Dzień zaczynam od wyzwania jogowego z Adriene, które zmierza już ku końcowi. Po jodze robię kilkuminutową medytację z Calm, a po tym sięgam po dziennik.

W kwietniu zaczęłam robić wyzwanie dziennik rozwojowy Edyty Zając. Każdego dnia dostaję na maile pytanie, na które odpowiadam w swoim notesie. Jednym z nich było:

Kim jesteś?

Aby odpowiedzieć jak najbardziej wyczerpująco, zadaniem było opisanie tego w trzydziestu punktach. Najpierw pomyślałam matko święta co tak dużo. Ale jak zaczęłam pisać, przyszła do mnie ogromna ilość ciekawych rzeczy.

Zaciekawiło mnie to wyszukiwanie tego, co lubię, czego się boję; określanie moich zwyczajów i rutyn; zaśmiewanie się z tych drobnostek, które doprowadzają mnie do szału, ale które mnie określają. Od razu pomyślałam, że chcę to opublikować na swoim blogu. Pomyślałam, że może to być super okazja, by się trochę lepiej poznać. Jeśli masz ochotę, zrób takie ćwiczenie dla siebie. :) (I zajrzyj na bloga Edyty do jej artykułu „50 faktów o mnie”.)


  1. Lubię spokojnie zaczynać dzień. Potrzebuję czasu dla siebie: żeby zrobić jogę, pomedytować, napisać kilka zdań w dzienniku. Najbardziej lubię, kiedy wstaję koło szóstej rano (nie, żeby przychodziło mi to z wielką łatwością). Kiedy wstaję koło 9:00 – 10:00, mam poczucie żalu, że uciekła mi moja ulubiona pora dnia. Poranek wypełniony ciszą i totalnym spokojem.
  2. Śniadanie to dla mnie świętość. Jestem wściekła, kiedy nie mogę zjeść śniadania, choć robię dosłownie wszystko, by taki scenariusz nie miał miejsca. Lubię powolne śniadania i lubię się podczas śniadania najadać (koktajl zjedzony z samego rana to nie posiłek). Uwielbiam też jeść śniadanie w towarzystwie – kiedy tylko mogę, czekam z nim na swojego chłopaka (oczywiście to ja wstaję wcześniej ;)).
  3. Mój ukochany sposób kończenia dnia to czytanie. Uwielbiam wskoczyć wieczorem do łóżka w piżamie, z herbatą i dobrą książką. Wiem, że to brzmi jak życie emeryta, ale serio, jestem wtedy przeszczęśliwa. No i nie da się ukryć – śpię wtedy najlepiej. Czasami zasypiam z książką w ręce.
  4. Nie wyobrażam sobie udanego dnia bez: kilku minut medytacji, co najmniej dwóch kaw z mlekiem, przeczytanych kilku stron książki i oczywiście JEGO WYSOKOŚCI GLUTENU w postaci chleba lub drożdżówek. Jestem człowiekiem, który kocha rutyny i rytuały. Lubię, kiedy moje dni mają ustaloną strukturę, w szczególności jeśli chodzi o to, co robię rano i wieczorem.
  5. Uwielbiam chodzić. Lubię spacerować, włóczyć się, ze słuchawkami w uszach albo bez, po mieście i po lesie. Jeśli mogę, sprawy na mieście załatwiam chodząc pieszo. Każdego dnia zerkam na liczbę zrobionych kroków i bardzo się cieszę, kiedy przekracza dziesięć tysięcy.
  6. Odpoczywam przebywając w naturze. Pochodzę z najspokojniejszego na świecie podlasia i wychowałam się na przejażdżkach po wielkich lasach pachnących słodkimi lizakami. Nie ma dla mnie piękniejszego i bardziej relaksującego zapachu niż zapach lasu. Uwielbiam Warszawę, ale tych lasów brakuje mi najbardziej.
  7. Przyjemność sprawia mi jedzenie na mieście. Uwielbiam weekendy spędzać na zewnątrz. Wyjść z domu, zjeść obiad w ulubionej knajpce, później pójść na lody i jeść je spacerując po mieście albo po parku. Usiąść na ławce z książką i czytać ją wystawiając twarz do słońca.
  8. Moim ukochanym jedzeniowym guilty pleasure jest koszyczek chleba w Charlotte z białą czekoladą i konfiturą malinową.
  9. Kiedy się stresuję, mogę wsiąść do samochodu i jechać bez celu. Uspokaja mnie jazda samochodem, najlepiej wtedy, kiedy miasto jest puste. Lubię jeździć w dłuższe trasy, ale takie do dwustu kilometrów, żebym nie zdążyła się zmęczyć. ;) Nie spodziewałam się, że tak będę lubiła jazdę samochodem, kiedy dwa lata temu robiłam prawo jazdy.
  10. Kocham ziemniaki! Uwielbiam placki ziemniaczane, babkę ziemniaczaną i frytki. Śmieję się, że nie mogę nie lubić ziemniaków, skoro pochodzę z jego ojczyzny, czyli podlasia. Jedliście kiedyś placki ziemniaczane z chlebem? Ja uwielbiam! (Albo z: cukrem / miodem / solą.)
  11. Kiedyś nie piekłam zbyt dużo i jakoś do tego nie lgnęłam. Dziś, po kilku tygodniach kwarantanny, piekę jak szalona bułki drożdżowe, chałki, a nawet upiekłam pierwszy chleb. Moja mama piekła bardzo często, co oczywiście spowodowało, że uwielbiam zapach wypieków unoszący się w kuchni. Kojarzy mi się to z domem rodzinnym.
  12. Nie znoszę upałów! Idealna temperatura to dla mnie 20, maksymalnie 25 stopni. W trakcie upałów naprawdę ciężko mi się żyje. Jestem strasznie marudna, słabo się czuję, nie dam rady funkcjonować, praca przychodzi mi z trudem. Podczas upałów najchętniej zaczynałabym dzień o 5:00, kiedy jeszcze nie jest tak gorąco.
  13. Media społecznościowe mnie pochłaniają. Uwielbiam działać w social mediach, budować swoją markę, publikować, gadać na stories. Spędzam tam naprawdę dużo czasu. Ale potrafię się również odciąć. Nie jest dla mnie trudne być offline przez kilka dni albo organizować media społecznościowe tak, by zabierały mi w ciągu dnia naprawdę mało czasu.
  14. Byłam kiedyś szarą myszką. Płakałam, kiedy miałam wyjść na pierwszy koncert w szkole muzycznej i nie chciałam podejść do fortepianu. Dopiero kiedy moja nauczycielka wzięła mnie za rękę i usiadła tak, że nie widziałam publiczności, zagrałam swój poważny utwór, czyli „Lalkę Barbie”. Z czasem nabrałam pewności siebie (ale chyba dopiero w liceum).
  15. Chciałam zmniejszyć usta, piersi i wybielić piegi. Długo zajęło mi zaakceptowanie swojego wyglądu i dojście do momentu, w którym czuję się dobrze w swojej skórze. Teraz uwielbiam to, jak wyglądam i jestem ogromne wdzięczna za to, że mam silne, zdrowe ciało, które pozwala mi żyć tak, jak żyję.
  16. Uwielbiam czytać książki. Kiedyś w dzieciństwie czytałam po nocach i mama przychodziła gasić nam światła, „bo jak to tak czytać do 23:00!!!”. Dziś ciągle mam pod ręką książkę. Ostatnio zaczytuję się w kryminałach Jo Nesbo, opowiadaniach o Patricku Melrose, „Factfulness” i „Atomowych nawykach”.
  17. Nienawidzę zarywać nocy. Nie znoszę się nie wysypiać, chodzić późno spać, budzić się w nocy czy wstawać o jakichś dzikich porach na samolot czy pociąg, żeby wyjechać na wakacje. Dopóki się nie wyśpię, żałuję wszystkich wakacyjnych wyjazdów, na które się zdecydowałam, jeśli miałam wcześnie wstać na samolot. Na swoich studiach architektonicznych zarwałam koszmarną ilość nocek, by robić projekty czy kleić makiety. Ale w tym momencie już o 22:00 nie wiem, jak się nazywam. Każdą imprezę zamieniłabym na swoje łóżko.
  18. A propos imprez – na studiach potrafiłam imprezować pół tygodnia. Wychodziłam w czwartek z zajęć przed 21:00, zostawiałam teczkę w samochodzie przyjaciółki i szłyśmy prosto na imprezę. W piątek i sobotę powtórka. Naprawdę nie wiem, skąd miałam siły, by przeplatać imprezy zajęciami na wydziale (które były równie wyczerpujące). Dzisiaj nie ma dla mnie lepszej imprezy niż koc i książka. A zimą? Za Chiny nie wyszłabym na imprezę, kiedy jest mróz (dziś; kiedyś uważałam to za super rozrywkę).
  19. Uwielbiam makaron. Mogłabym jeść makaron każdego dnia i o każdej porze. Kiedy nie mam pomysłu na obiad, robię makaron. Co dziwne – rzadko kiedy zamawiam makaron, kiedy jem na mieście. Chyba przez to, że sama dość często go robię mam wrażenie, że każdy mogłabym zrobić sama (co pewnie nie jest prawdą xd).
  20. Jedzenie jest dla mnie ogromną przyjemnością. Kiedy jem na mieście, rzadko zamawiam coś innego i odkrywam nowe smaki. Boję się, że będę zawiedziona nową potrawą i wyjdę z knajpy rozczarowana zamiast zachwycona pysznością swojego ulubionego dania. Dlatego mogłabym chodzić na zmianę do kilku ukochanych miejsc i jeść dania, które zawsze mi smakują. (Kiedy poznaliśmy się z Marcinem, którego życiowym celem jest poznawanie nowych smaków, absolutnie nie mógł tego pojąć.)
  21. W liceum uczyłam się śpiewać i brałam udział w konkursach poezji śpiewanej. Po skończeniu I stopnia szkoły muzycznej (w gimnazjum) w klasie fortepianu chciałam pójść do II stopnia w klasie fortepianu lub śpiewu. Zrezygnowałam ze względu na chyba jeszcze większą miłość do przedmiotów ścisłych i wybrałam profil w liceum z rozszerzoną matematyką. Tam poznałam panią od śpiewu i regularnie chodziłam do niej na lekcje.
  22. Uwielbiam przedmioty ścisłe i zagadki logiczne. Z uwielbieniem wspominam czas, kiedy uczyłam się do rozszerzonej matury z matematyki i rozwiązywałam kilkadziesiąt zadań dziennie. I byłam okrutnie zawiedziona, kiedy dowiedziałam się, że matematyka na architekturze jest dość okrojona. Moja miłość do zagadek rozpoczęła się już w dzieciństwie. Na każdą okazję dostawałam od dziadka książki z zagadkami i uczyłam się u niego zadań pod kreską.
  23. W ogóle to jest śmieszne, bo miałam drugą szkołę u dziadka. W swojej kuchni robił mi i rodzeństwu dyktanda, uczył rysować szlaczki, liczyć, mnożyć, dzielić, pisać, czytać i przerysowywać konie z encyklopedii. Mieliśmy zeszyty przeznaczone specjalnie do tego celu i dostawaliśmy oceny (zawsze były to piątki i szóstki). Rozwiązywaliśmy mnóstwo krzyżówek i czytaliśmy książki. Jestem za to wdzięczna. Nie tylko dlatego, że kiedy szłam do zerówki, umiałam już płynnie czytać, pisać i liczyć, ale również dlatego, że miłość do nauki pozostała ze mną do dziś.
  24. Byłam w Danii na Erasmusie i marzę, by tam wrócić. Zakochałam się Horsens leżącym nad morzem, sklepach zamkniętych o 18:00, pogodzie zmiennej jak mój humor przed okresem, codziennie padających deszczach, bułeczkach z cynamonem, najpiękniejszym niebie na świecie i ludziach, którzy ZAWSZE się do mnie uśmiechali, kiedy mijaliśmy się na spacerze. Był to mój cel wyjazdowy na wiosnę tego roku, by wrócić tam po siedmiu latach, niestety z wiadomych przyczyn musiałam go przesunąć.
  25. Boję się zmian klimatycznych i tego, co powodują. Nie jestem jakąś szczególną panikarą, ale wizja świata zmienionego przez katastrofę klimatyczną sprawia, że mam ataki lęku, płaczę i nie mogę spać. Chciałabym, byśmy prawdziwie połączyli się z naturą. Potrzebujemy spójności z nią, zrozumienia. Możemy żyć tylko z szacunkiem do środowiska.
  26. Boję się krwi. Kiedy ktoś pobiera mi krew, nawet do badania, robi mi się słabo i mam wrażenie, że za sekundę zemdleję. Próbowałam kilka razy oddać krew, za każdym razem kończyło się to ciemnością przed oczami. Nawet kiedy krew pobierana jest w serialu, mam gęsią skórkę na całym ciele.
  27. Niesamowicie wkurzają mnie otwarte szuflady. Nie mogę wytrzymać, kiedy jakaś nie jest zamknięta. Zamykam wszystkie, jakie widzę. W poprzednim mieszkaniu (a pierwszym wspólnym moim i mojego chłopaka), mieliśmy mnóstwo szuflad. Mój chłopak ich nie zamykał. Brał, co miał wziąć i szedł sobie. Wyobraźcie sobie, jaka byłam na to wściekła. Był to główny powód 90% naszych kłótni.
  28. Zawsze cieszę się, kiedy wracam do Warszawy i widzę Pałac Kultury. Uwielbiam tu wracać, a ten widok działa na mnie kojąco. Dokąd bym nie wyjeżdżała, cieszę się, kiedy znowu mogę spędzić czas w tym mieście. Choć gdyby nie możliwości zawodowe, jakie daje mi to miasto, pewnie marzyłabym o mieszkaniu w spokojnym i sielskim podlasiu.
  29. Uwielbiam, kiedy w mieszkaniu jest przytulnie. Oznacza to dla mnie unoszący się zapach kawy i ciasta drożdżowego oraz kwiaty na każdym kącie. Nie, żeby to tak wyglądało od zawsze. Zaczęłam zwracać na to większą uwagę w ostatnich tygodniach, kiedy naturalnie jeszcze więcej czasu spędzam w zaciszu domowym.
  30. Beza to mój ukochany słodycz na świecie. Próbowałam ją kiedyś zrobić kilka razy, ale ani razu mi nie wyszło. Tym bardziej doceniam trud włożony w każdy kawałek bezy z owocami. Uwielbiam!

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Jak pracować produktywnie, kiedy totalnie Ci się nie chce

Next Post

Zapisz się na wyzwanie SPÓJNY INSTAGRAM!