7 zdjęć października – czernie, zaległości i klimatyczne sesje!

Podsumowując wrzesień pisałam o tym, że jesień jest dla mnie momentem ponownej mobilizacji do działania, jest takim świeżym startem.

Jak napisałam, tak zrobiłam - wróciłam do swoich ulubionych nawyków, zdrowej diety (właśnie wjechał zielony koktajl i góra warzyw!), treningów (już prawie, prawie równam ciężary do tych sprzed wyjazdu), milej się pracuje, kiedy palą się waniliowe świece, a książki jak nigdy wcześniej umilają jesienne wieczory.

Pomijając pracę i całą resztę - październik na dobre rozpoczął hygge.

I chwała mu za to!


 

1. ZDJĘCIA, ZDJĘCIA, ZDJĘCIA, ZALEGŁOŚCI!

Październik był niesamowicie szalonym miesiącem, biorąc pod uwagę ilość zdjęć, jakie przeszły przez mój komputer. Nieustannie coś fotografowałam, obrabiałam, planowałam, i tak w kółko. Co mnie ogromnie oczywiście cieszy! 

Udało mi się dokończyć kilka ostatnich, trochę odłożonych na później projektów, więc w końcu mam czas na to, aby zająć się tym, co robię na bieżąco. 

2. SESJA Z KASIĄ

Jedną z pierwszych październikowych sesji była sesja z Kasią. Pamiętam, że wtedy też realizowałam bardzo duże (i o bardzo napiętym terminie ;)) zlecenie dotyczące fotografowania wnętrz, byłam wtedy nieźle zakręcona i kawa z pierwszego zdjęcia była chyba już którąś z kolei tego dnia!

Kasia jest architektem, prowadzi własną pracownię projektowania wnętrz i o niej właśnie, jej pracy i inspiracjach będzie kolejny wpis! 

A jeśli też robicie w internecie (i nie tylko!) coś fajnego i chcecie zrobić sobie świetne fotki, to zajrzyjcie do zakładki PEOPLE w moim portfolio i chodźcie ze mną na zdjęcia! ♥

3. WARSZTATY I KLIMATYCZNA SESJA

Zdjęcia, które udało mi się zrobić na warsztatach są jednymi z ulubionych zdjęć, jakie ostatnio udało mi się zrobić. Powoli zaczynam zauważać, jak dużo zmieniło się po nich w mojej głowie, jak z dnia na dzień moja fotografia zaczyna ewoluować, a pomysły na sesje iść w delikatnie innym niż zwykle kierunku. 

To niesamowite, jak kilka zdań, kilka obrazów w ciągu dwóch dni tak bardzo mogły zmienić mój sposób postrzegania tego, co robię. Jak pozwoliły mi uwolnić się od jakichś barier, które sama (świadomie bądź nie) sobie narzucałam. 

Bycie sobą, realizowanie się po swojemu, słuchanie swojej intuicji to zwykle bardzo odważna droga, ale również jedyna słuszna. 

Ciągle pracuję nad poszukiwaniem siebie, ale czuję, że udało mi się obrać bliższy mojemu sercu kierunek.

4. KOLEJNA STYLIZACJA ANETY

Aaaaaaaaaaaa jak ja lubię fotografować stylizacje!!! 

W ogóle uwielbiam fotografować ludzi i każda okazja do zrobienia z kimś fajnych fotek napawa mnie ogromną radością. :D Więcej zdjęć z tego dnia możecie zobaczyć w bardzo praktycznym wpisie Anety  "W co ubrać się do teatru".

Bardzo warto zajrzeć! 

5. MOJA SIOSTRA ODKRYWA OKO DO FOTEK

Z Eweliną ostatnio spotykamy się nie tylko po to, aby poplotkować i wypić kawkę, ale żeby robić fotki na bloga. Czasami naprawdę ciężko poradzić sobie samej, a że siostra jest ogromnie cierpliwą osobą, jeśli chodzi o mnie i moje pozowanie, to czuję, że mam szczęście, że możemy razem stworzyć coś fajnego!

Ewelina mówi, że z dobrym sprzętem ona też może być świetnym fotografem, więc ja jej go użyczam, a ona się fotograficznie spełnia. Efekty możecie zobaczyć w jednym z najchętniej czytanych przez Was ostatnio wpisów: "Moje plany na kolejny sezon | jesień 2017". Czy powinno być takich więcej??? 

Ta fotka powyżej taka jest też bardzo fajna, powiedziałabym, że mocne 11/10. :D Co sądzicie? 

6. BLACK & BLACK

A jak już razem wychodzimy na fotki, to i ja nie mogę się powstrzymać i biorę aparat w swoje ręce. 

Bardzo lubię te swobodne eksperymenty, niewymuszone zdjęcia, zrobione w kilka minut. Często są one takimi, które później uwielbiam. 

Tu - uwielbiam monochromatyczność. Zawsze ciągnęło mnie do ciemnych kolorów i dużych kontrastów, a raczej rzadko szłam w kierunku jasnych, bardzo świetlistych zdjęć. 

Kontrast, wyrazistość, to jest to!

7. "COŚ FRANCUSKIEGO"

A chwilę temu dzień zaczęłam od zdjęć w pięknym miejscu w Warszawie przy ul. Śniadeckich - Krem - na evencie promującym książkę "Coś francuskiego", której autorem jest David Gaboriaud. Kawa, croissanty, luźne rozmowy. Czy przedpołudnie mogłoby być bardziej francuskie?

Jak Wam minął wrzesień? Co nowego planujecie w październiku?