Ania Ulanicka

7 zdjęć marca

Kto by pomyślał miesiąc temu, że marzec będziemy kończyć w takich okolicznościach. Jeszcze w drugim tygodniu tego miesiąca biegałam między jednym studiem a drugim i planowałam sesje zdjęciowe na kolejne tygodnie. Nie spodziewałam się, że te plany pozostaną tylko planami, a na ich realizację będzie jeszcze trzeba poczekać.

Trochę z tęsknoty za sesjami zdjęciowymi, a trochę z radości, że mam więcej czasu na pisanie, które tak uwielbiam, postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma zdjęciami z ostatnich realizacji. Nie wszystkie udaje mi się pokazać na moim Instagramie, a wiele z Was jest ciekawych, jak wyglądają efekty sesji zdjęciowych, których backstage pokazuję na stories.

Korzystając z przymusowego zamknięcia nadrobiłam zaległości w moim portfolio (na co zawsze miałam za mało czasu) i opublikowałam sesje, z których pochodzą niektóre z tych zdjęć. Już dawno moje portfolio nie zapełniało się nowościami tak szybko, jak w ostatnich dniach. ;)

Jedne z ulubionych zdjęć, jakie ostatnio robiłam, czyli sesja nowej kolekcji Classics Moniki Kamińskiej. Sesję przygotowywałyśmy z bardzo dużym wyprzedzeniem, a i tak po kolei wysypywało się wszystko, co tylko mogło się wysypać. Przekładałyśmy terminy, zmieniałyśmy miejsce, czekałyśmy na dostawę ubrań, które przyjechały prosto na sesję, na której spędziłyśmy cały dzień. Później jeszcze tylko ekspresowa obróbka, by po chwili zdjęcia pojawiły się w sklepie. Bardzo intensywna praca, ale efekt tej prostej, minimalistycznej sesji, nawet nas zaskoczył. Zobaczcie więcej w tym wpisie.

To zdjęcie dorzucam jako bonus. Nazwane pornograficznym ujęciem powinno otwierać nowy etap w mojej fotografii, aczkolwiek na ten moment pozostanę wierna klasycznym sesjom fashion. ;)

Kilka tygodni temu miałam okazję zrobić sesję kapeluszy. Proste, minimalistyczne, pełne bieli zdjęcia to efekt, który chcieliśmy uzyskać. Bardzo odnajduję się w takim klimacie. A kiedy zobaczyłam pierwsze ujęcie (i to, jak włosy modelki Natalii robią klimat tych zdjęć), podskoczyłam z zachwytu. Sesję zrobiliśmy zarówno z modelką, jak i modelem. Jeśli ciekawi Was, jak wyszła całość, zapraszam do tego wpisu.

Nie wiem nigdy, co odpowiedzieć, kiedy ktoś pyta mnie o moje fotograficzne marzenia. Nie dlatego, że nie mam marzeń i żyję tylko tym, co dzisiaj, ale dlatego, że moje marzenia się po prostu dzieją. Często dosyć szybko. Miałam marzenie mieć swój biznes – stworzyłam go. Chciałam mieszkać w Warszawie – zrobiłam to. Chciałam zobaczyć swoje zdjęcia w Vogue, zobaczyłam. W pierwszy czwartek marca spotkałyśmy się z Karoliną Cwaliną (@sexyzaczynasiewglowie) i Magdaleną Linke (@bymagdalenalinke), by zrobić zdjęcia do ich nowego czadowego projektu Her Impact (@herimpact.co), które później pojawiły się na portalu vogue.pl. Wielkie dzięki za zaproszenie i ogromne gratulacje!

Sesję z Elwirą (autorką bloga Jak Ona To Robi) zrobiłyśmy jeszcze w dniach, kiedy światło słoneczne w studio fotograficznym było na wyciągnięcie ręki (albo harmonogramu). Kilka godzin wymyślania nowych kadrów, dopasowywania stylizacji i wybierania dodatków zaowocowało świetlistymi, jasnymi ujęciami. Więcej zdjęć tutaj.

Nie spodziewałam się, że ta pozytywna, pełna radości, optymizmu i kolorów sesja z Olą będzie jedną z ostatnich, jakie zrobiłam w czasach przed kwarantanną. Cieszę się, że zdążyłyśmy ją zorganizować, bo tylu intensywnych kolorów na jednej sesji wizerunkowej nie miałam już dawno. Chodźcie zobaczyć tutaj, co stworzyłyśmy.

To już drugie moje spotkanie z Dominiką Dzikowską na sesji zdjęciowej. Za każdym razem wychodzę z niego z bolącymi od śmiechu policzkami i z ciekawymi wnioskami dotyczącymi prowadzenia biznesu. Bardzo lubię te rozmowy między jednym kadrem a drugim. Te ciekawe spostrzeżenia, które później pracują w mojej głowie i skłaniają do kolejnych rozmyślań.

Tęsknię już trochę za łatwym dostępem do przepięknych miejsc, w których zwykle robiłam zdjęcia. Nie tylko dla klientów, ale również dla siebie. Nie byłam przyzwyczajona do tego, że swoje mieszkanie zamieniałam w studio fotograficzne i do tego, że na koniec dnia nasze lokum wyglądało tak, jakby przeszedł po nim huragan. Nową sytuację potraktowałam jak wyzwanie do robienia większej ilości zdjęć w domowym zaciszu.

Nie chciałabym sugerować, że ładne zdjęcia można zrobić tylko w pięknym studio, w którym światła dziennego czy fotograficznych gadżetów jest zawsze pod dostatkiem. Chciałam trochę na przekór pokazać, że do zrobienia pięknych ujęć wystarczy kąt, kilka dodatków i przede wszystkim chęci.

Mimo wszystko mam nadzieję, że niedługo skorzystamy z pięknej pogody, wyjść do studia czy w plenery. Trzymajcie się ciepło i zdrowo. :)

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Kompozycja na zdjęciach - co robić, aby na fotkach był porządek?

Next Post

Jak pracować produktywnie, kiedy totalnie Ci się nie chce