Bądź autentyczny!

Jestem osobą, która dużo myśli. Serio, rozkminiam wszystko.

Czego się tylko dotknę, zaraz staje się pretekstem do rozmyślań i inspiracji. Mam wrażenie, że przez moją głowę przemyka milion pomysłów na minutę (stąd konieczność używania Google Keep lub Wunderlista do zapisywania pomysłów na zdjęcia czy wpisy, które wpadają mi podczas wybierania sera do makaronu) i czasami jest to uciążliwe, bo naprawdę szybko potrafię się rozproszyć i zawędrować myślami kompletnie na drugi kraniec świata. I nie wiem, na czym skończyłam, zanim rozpoczęła się ta gonitwa. Ale wracając do tematu.

We wszystkim, co robię, poszukuję własnego ja.

Sprawdź wiele dróg

Bywałam niepewna siebie, przez co potrzebowałam naprawdę ogromu inspiracji, aby stworzyć coś własnego. Nie zawsze wychodziło mi to na dobre, bo potrafiłam zachłysnąć się czymś, co kompletnie do mnie nie pasowało, mimo że było najpiękniejsze na świecie. Wiele rzeczy robiłam dlatego, bo robili to inni – czy jeśli chodzi tu o styl i tematykę zdjęć, czy wygląd, konkretne imprezy, wpisy na bloga, czy nawet pracę. Potrafię spojrzeć na archiwum czy zbiór zdjęć i w sekundę pokazać palcem, których tematów/zdjęć nie czuję i które zrobiłam na siłę.

Z jednej strony jest to jak najbardziej okej – bo przecież musimy sprawdzić wiele dróg, aby świadomie zdecydować, która jest dobra. Która jest jak najbardziej nasza.

Ale z drugiej strony – jeśli coś kosztuje nas zbyt wiele wysiłku (a jeśli tego nie czujemy i do nas nie pasuje, najpewniej tak jest), naprawdę nie warto w to brnąć.

Podejmuj swoje decyzje

Tak było z moją pracą w architekturze. Myślałam o tym naprawdę mocno, aż doszłam do momentu, w którym uznałam, że nie warto (przynajmniej przez jakiś czas) dalej w to brnąć. Poczułam wtedy ogromną ulgę. Teraz moje dni wyglądają w stu procentach tak, jak tego chcę. Mimo tego, że pracuję często od rana do wieczora bardzo intensywnie i szkoda mi czasu na wyjście do sklepu, to czuję się kompletnie inaczej, bo robię to, co czuję.

Mimo ciążącej nad głową ogromnej presji, jestem spokojna jak nigdy wcześniej.

Nie wiem też, kiedy dokładnie to się stało, ale w pewnym momencie moja twórczość stała się naprawdę moja. Mój blog, moje social media, moje zdjęcia, moje teksty, mój czas wolny i mój czas pracy. Kiedy sobie to uświadomiłam, poczułam ogromną ulgę i hmm, wolność. Być może złożyło się na to moje doświadczenie, bo pokonałam naprawdę długą drogę, a w jej trakcie popełniłam mnóstwo błędów (chociaż najpewniej większość jeszcze przede mną). Być może miała tu też swój wkład moja analiza i rozkminianie wszystkiego, co robię.

Nie porównuj się z innymi.

Na pewno jest to też wynik tego, że przestałam w końcu porównywać się do innych twórców, a zaczęłam traktować siebie na równi z innymi.

Każdy z nas jest inny i nie warto tego oceniać. Każdy z nas ma coś wyjątkowego, co go wyróżnia, a co daje pozostałym nową wartość.

To, co robisz, jest świetne. Jesteś w dobrym miejscu. Analizuj swoją drogę, nie innych.

Zarażaj innych swoimi pasjami

Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale właśnie wtedy moja skrzynka zaczęła powoli wypychać się bardzo inspirującymi i motywującymi wiadomościami od Was. :) To jest naprawdę świetne i z całego serca Wam za to dziękuję. Wiem, że nie przykułam Waszej uwagi inspirowaniem się innymi, a swoją autentycznością.

Nie jestem perfekcyjna i miejsce, które tworzę, również.

Robię zdjęcia, których nieustannie się uczę (co będzie trwało do końca świata!), rzucam suchymi żartami, piszę bez większej spiny i raczej daleko mojemu językowi do pięknej polszczyzny (którą się zachwycam), ekscytuję się każdą drobnostką, zachwycam pizzą na śniadanie, płaczę na reklamach, a już największą moją radością jest leniwy wieczór z książką. Jestem zdyscyplinowana (nie wiem, czy to nie za mocne słowo xd), ale pozwalam sobie na bycie sobą i robienie tego, w czym ja jestem dobra, a nie to, w czym dobrzy są inni.

Otworzyłam się na autentyczność ludzi, którzy mnie otaczają. Zamiast wyszukiwać cech, które nas różnią skupiam się na tym, czego nawzajem możemy siebie nauczyć i do czego zainspirować.

Twoja autentyczność jest najfajniejszą rzeczą, jaką masz! :)


WPISY Z OSTATNIEGO TYGODNIA:

1. Pozytywne nastawienie – jak je osiągnąć i jak pomaga w pracy?
2. Planowanie długoterminowe – jak zaplanować cel?
3. Joga z Olgą – sesja fotograficzna jogi nad Wisłą.


CO NOWEGO W TYM TYGODNIU?

– w tym tygodniu powoli dalej wprowadzam zmiany w wyglądzie bloga, które rozłożyłam na dłuższy czas, aby nie stracić z oczu swoich priorytetów; na pewno będzie wpis z nowymi fotkami, a do tego wpis o organizacji lub jakieś nowe TOP 5 – bardzo mocno nie mogę się zdecydować! :D
– chyba cierpię na pracoholizm – nie potrafię zrezygnować z pracującej soboty (z miłości do tego, co robię, nie z przymusu), ale muszę przyznać, że niedziela całkowicie na luzie, z książką i filmem fantastycznie doładowuje baterie! <3

A co Wy planujecie na ten tydzień?

  • Aniu, jaki ten tekst jest dojrzały i prawdziwy! Jesteś niesamowicie pozytywną osobą która rozsiewa wokół siebie uśmiech, a Twoja odwaga i siła w dążeniu do spełnienia marzeń jest inspirująca <3 I pięknie wygląda blog po zmianach :)

    • Olu, ile Ty mi uśmiechów dajesz tymi swoimi komentarzami!!! :D Dziękuję! Bardzo się cieszę, że to doceniasz. :*

  • Znajduje w Twojej gonitwie mysli jakze znane mi uczucie :) Od niedawna tez wlasnie testuje nowa droga, a porzucenie starej bylo dla mnie stresujace, a jednoczesnie odczulam ogromna ulge…. Dzieki za ten wpis, dziala mobilizujaco. Dobrze wiedziec, ze nie jestem jedyna.

    • Nie jesteś, na pewno. :)

      Stres jest nieodłączny na całej naszej drodze, ale jeśli poczułaś ulgę – to bardzo dobry znak, miałam tak samo! :) Też zaczęłaś realizować jakieś swoje projekty?
      Cieszę się, że mogłam Ciebie zmobilizować.

  • Podejmuj Twoje decyzje – tego powinno się uczyć dzieci w szkole.

    Zanim moje dzieci rozpoczęły edukację, rysowały zgodnie z tym co widziały i czuły. Potem zaczęły rysować drzewa z koroną jak owcza wełna a ptaki jak czarne półksiężyce.

    Uczę ich słuchać tego, co czują i decydować samodzielnie, a nie jak większość, jak łatwiej, jak byłoby milej dla mamy i taty :)

    • Jak wspaniale to określasz! Twoje dzieci są szczęściarzami w takim razie – akceptowanie ich naturalnych zachowań, a co ważniejsze – wspieranie ich samodzielnych decyzji jest super ważne.
      Moi rodzice nigdy niczego mi nie narzucali i teraz widzę, jak wspaniale procentuje to w dorosłości. :) Dziękuję za super komentarz! <3

  • Bardzo ładnie tu u Ciebie. Ciekawy i inspirujący tekst.

  • Bardzo piękny tekst i muszę się przyznać że widzę w nim również siebie. Też wszystko rozkminiam i czasem w swoim chaosie myśli nie mogę się odnaleźć hehe. A co do autentyczności, to fakt że aby poznać siebie trzeba najpierw szukać i testować dopiero wtedy dzięki doświadczeniu możemy tak naprawdę stawać się sobą, a poza tym uwierzyć w siebie i swoje siły. Pozdrawiam, buziaki :*

    • Dziękuję za komentarz!
      Hahaha te myśli czasami potrafią przytłoczyć, ale wystarczy nauczyć się je wykorzystywać! A wiara w siebie – masz całkowitą rację – moze zdziałać naprawdę dużo.
      Pięknej niedzieli! ❤

  • <3