Ania Ulanicka

Budowanie marki osobistej w mediach społecznościowych. Trzy zasady wg Malca

Wpis autorstwa Marcina.

Zacznijmy z grubej rury – czy wiesz, że każdy ma markę osobistą? A to już coś! Żeby jej nie mieć, człowiek musiałby być rzeczą, bo taki fotel raczej nie może pochwalić się tym, jak buduje swój personal branding (chociaż nigdy nie mów nigdy). Myślenie „A, ja to nie mam żadnej marki” wynika z tego, że po prostu nad nią nie pracujesz.

Steve Jobs nie obudził się pewnego ranka i nie stworzył swojej marki osobistej w ciągu doby. Budowanie to proces, który zajmuje całe życie. Dokładnie tak, jak zdobywanie wiedzy. Każdy twój krok, każde zdanie, każdy uśmiech wpływa na personal branding. I choć jest to proces bardzo długi, to zszarganie swojej marki jest niezwykle proste – wystarczy chwila nieuwagi i cały wysiłek pójdzie na marne.

Personal branding jest czymś naturalnym dla osób, za którymi stoi coś konkretnego.

Nie twierdzę, że musisz mieć milionowy biznes za plecami, żeby stworzyć swoją markę. Jednak znacznie łatwiej, a przede wszystkim bardziej wiarygodnie, jest budować na stałych fundamentach. I nie ważne, czy są to umiejętności twarde, produkt czy usługa. Musi to być spójne z tobą. Wtedy nie musisz zastanawiać się nad tym, co pokazywać, co eksponować, bo to wychodzi naturalnie. Marka osobista jest wręcz efektem ubocznym twoich działań. Świat byłby jednak zbyt piękny, gdyby to było takie proste. Efekt uboczny czy nie, musisz mieć nad nim kontrolę.

Ja w swoim życiu kieruję się trzema zasadami:


I zasada Malca

Bądź wyjadaczem, takim wilkiem w stadzie owiec.

Skup się na swoich mocnych stronach i je podkreślaj. Nie użalaj się nad tym, czego nie potrafisz. Nie pogrążaj się na własne życzenie. Często spotykam się z ludźmi, którzy są kocurami np. w programowaniu, ale zamiast chwalić się sukcesami, to przez godzinę narzekają na to, że nie za bardzo umieją w kontakt z człowiekiem i ogólnie to przepraszają za to, że istnieją. Uwierz w siebie, klata do przodu i jazda po swoje. Czekaj, może ta sytuacja pokaże ci, co mam na myśli.

Wyobraź sobie, że jesteś na imprezie. Poznajesz 15 nowych ludzi i ze wszystkimi starasz się porozmawiać. Załóżmy się o kufel kremowego piwa, że nie zapamiętasz tych wszystkich imion, a co dopiero tego, czym się zajmują. Jednak na pewno zapamiętasz kilka osób, które w jakiś sposób wywrą na tobie wrażenie. I tu nie chodzi o wykucie na blachę każdego imienia. Ważne, że będziesz pamiętać, kim są te osoby. O imię dopytasz gospodarza, ale będziesz już pytać przez pryzmat marki osobistej.

Krzysiek, powiedz mi, jak się nazywał ten gość, co hoduje alpaki?

No właśnie, Krzysiek swoją robotę zrobił. A Ty?


II zasada Malca

Media społecznościowe to twoje alter ego.

Jak już na poważnie bierzesz się za budowanie swojej marki osobistej, to przestań traktować social media jak zabawę. No, chyba że kreujesz się na błazna. Pamiętaj, że każde słowo, każdy komentarz czy nawet lajk pod głupim postem buduje twój wizerunek, bo pokazuje to, kim tak naprawdę jesteś. Ileż to razy widziałem osoby, które kreują się na ekspertów ds. personal brandingu, a wrzucają zdjęcia zrobione kalkulatorem, robią tragiczne błendy ortograficzne (dokładnie takie, jak ten, na który prawdopodobnie przed chwila się obruszyłeś) i szerują pseudo kołczerskie sentencje. No nie, niestety tak to nie działa. Znowu się powtórzę, ale pamiętaj, że

you will never have a second chance to make a first impression. 

Ogarnij swoje social media, szczególnie te prywatne.

Może warto zrobić odrębne konto (nawet takie z imienia i nazwiska) i tam prowadzić komunikację, a „prawdziwe” konto prywatne ograniczyć tylko do rodziny i przyjaciół? Może chcesz budować swoją markę w oparciu o bloga czy produkt? Super! Tylko to wszystko musi być zaplanowane i skutecznie realizowane, czyli wchodzimy w zagadnienia typowej strategii i egzekucji. Marketing niczym się nie różni od marki osobistej. Bo w marketingu pracujesz na produkcie, a w personal brandingu Ty jesteś tym produktem. 

Nie pisz na fejsie, że „o kurka wodna, ale pizga!”. Halo, wszyscy mamy okna i wszyscy mamy oczy. Nie udostępniaj łańcuszka, bo serio, nie umrzesz, jeśli nie udostępnisz go na dziesięciu tablicach znajomych. Zamiast tego podziel się ciekawym artykułem, który ostatnio przeczytałeś albo powiedz kilka słów o temacie, które cię jara i w którym czujesz się ekspertem. Z dnia na dzień nie staniesz się Billem Gatesem, ale z każdym kolejnym dniem będziesz bliżej tego, aby to twoje imię i nazwisko znaczyło jak najwięcej.


III zasada Malca 

Ostatnia i najważniejsza zasada, która opiera się na arcystarej prawdzie – kłamstwo ma krótkie nogi.

Autentyczność kluczem do sukcesu. To właśnie nad tym najwięcej pracowaliśmy z Anią. Bądź po prostu i aż sobą. Pamiętaj, że po drugiej stronie też jest człowiek. Człowiek, któremu rano uciekł autobus, którego szef wyrzucił przed chwilą na zbity pysk, człowiek, który przypalił naleśnika. Życie nie jest watą cukrową. Nie wstydź pokazywać się codzienności, która obfituje w sukcesy i porażki. Sztuką jest pokazać porażkę tak, aby była lekcją dla drugiej osoby. A to właśnie takie historie są najcenniejsze. 

Ania największy problem miała z tym, że za bardzo spinała się z tym całym personal brandingiem.

Wiecie, profil lewy do zdjęcia, uśmiech numer 6, flat leje i inne koleje. Jasne, na początku jest efekt wow. Ale ile można oglądać idealne życie? W końcu zaczynamy dostrzegać, że rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Wrzuć na luz. Pokaż, że masz dystans do siebie i nie jesteś drętwy jak piłkarze w Ekstraklasie. Baw się swoją marką i eksperymentuj. Tylko nie zapominaj o profesjonalizmie i konsekwencji, bo jest cienka granica pomiędzy błaznowaniem a inteligentnym humorem.

Wiesz, jak najprościej zobrazować kluczową rolę autentyczności? Wyobraź sobie, że twój idol, osoba, której masz ołtarzyk w pokoju nagle okazuje się być kimś całkowicie innym. Charyzmatyczny wokalista zespołu rockowego, niepokorny i butny okazuje się być zwykłym, szarym człowieczkiem śpiewającym z playbacku, któremu cięte riposty piszą ghostwriterzy a styl kreuje sztab specjalistów. Trochę kwas, co nie? No właśnie.


Podsumowanie i rady praktyczne

Niedawno na siłce spotkałem moją panią od polskiego i ochrzaniła mnie za to, że nie piszę podsumowań, wiecie, takich jak w rozprawce. Dlatego tym razem posłucham jej rady i należycie podsumuję, o czym pamiętać i na czym się skupić, jeśli mowa o marce osobistej:

  1. Wypisz to, w czym czujesz się mocny.
  2. Wypisz to, z czym chcesz być kojarzony
  3. Połącz to w całość np. w postaci zdania albo krótkiego bio.
  4. Wybierz kanały, w których chcesz budować swoją markę np. blog, Facebook i Instagram. Im mniej na początek, tym lepiej. Dopracuj to, a później, jak już poczujesz się pewnie, rusz na podbój Twittera, Youtuba itd.
  5. Zaplanuj treści pod każdy kanał. Na blogu niech pojawią się długie i merytoryczne teksty, Facebooka wykorzystuj do wypowiadania się w grupach, udostępniania swoich wpisów na blogu, komentowania i interakcji z innymi ekspertami, a na Instagramie wyluzuj i pokaż swoją codzienność, backstage życia zawodowego.
  6. Pamiętaj o regularności i konsekwencji. Musisz być pewien tego, co budujesz. Nie możesz co miesiąc zmieniać kierunku budowania swojej marki. Nie zrażaj się tym, że po tygodniu nie będzie o tobie pisał Forbes. Ten proces zajmuje całe życie.
  7. Obserwuj trendy, chodź na szkolenia, czytaj i ciągle się rozwijaj. Skoro Ty się rozwijasz, Twoja marka również to robi. Jesteście jednością.
  8. Bądź autentyczny. Nie bój się pokazać swojego prawdziwego oblicza. Śmiech to przecież zdrowie! Dystans do siebie i poczucie humoru jest dzisiaj na wagę złota, szczególnie w dobie perfekcyjnego i wychuchanego Instagrama
  9. Nie bój się. Traktuj to jako przyjemność i wyzwanie, a nie karę i obowiązek. Każdy kiedyś zaczynał. Uwierz w siebie i w swoje możliwości. W końcu każdy ma markę osobistą!

Personal branding to dzisiaj konieczność. Produkty są podobne, usługi identyczne. Ale to, czego nie da się podrobić, to Ty.

Człowiek z krwi i kości, ze swoimi pasjami, z wyjątkową osobowością, z sukcesami i porażkami. Z uśmiechem i łzami. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Nie wstydź się tego i otwórz się na ludzi. Zacznij świadomie kreować swoją markę, a zobaczysz, że nie tylko w biznesie zaczniesz zdobywać szczyty.

I może zabrzmię trochę jak Coelho, ale jeśli chociaż jedna osoba ze słów Lesa Browna wyciągnie z coś dla siebie, to mogę już na zawsze pozostać „tym gościem od patosu”:

Nie musisz być wielkim, żeby zacząć, ale musisz zacząć, żeby być wielkim.


Przeczytaj poprzednie wpisy o budowaniu marki w sieci z udziałem Marcina:


Dziękuję Marcinowi za kolejne mega cenne rady, które pomogły mi ogarnąć swoje miejsca w sieci. Mam nadzieję, że pomogą również Wam. O tym, co dzięki nim zmieniłam i jaki mam pomysł na prowadzenie swoich mediów społecznościowych opowiem więcej w kolejnym wpisie. 

Category
Biznes, Blogowanie

You may also like

Previous Post

Fotografia, blog, media społecznościowe, pasje i życie prywatne - jak znaleźć czas na wiele projektów?

Next Post

Relacja z instagramowych urodzin bloga Asi Banaszewskiej i premiery nowego ebooka