Ania Ulanicka

Cechy girlboss – co pomogło mi zbudować dobrze prosperujący biznes

W tym momencie mam fajnie prosperujący biznes. Zakładając go chciałam głównie robiąc zdjęcia dla klientów prywatnych. Reportaże ślubne, sesje rodzinne, zdjęcia lifestylowe. Teraz natomiast robię dużo więcej zdjęć komercyjnych. Sesji modowych, wizerunkowych, na bloga i Instagram. Oprócz tego od ubiegłego roku organizuję inspirujące warsztaty fotograficzne, a w tym roku wydawałam e-booka o tym, jak robić lepsze zdjęcia na Instagram. Czy obecnie posiadam cechy girlboss?

Moja praca jest naprawdę różnorodna i jestem z niej mega zadowolona. I mimo że w pewnym momencie sesji zdjęciowych miałam tyle, że nie miałam kiedy podrapać się w nos, to teraz czuję, że znalazłam fajny system. Nie przepracowuję się w taki sposób, że zostaje ze mnie tylko mokra plama. Ale pracuję tak, by realizować fajne projekty i zarabiać tyle, ile mnie to satysfakcjonuje. 

Nie od początku jednak tak to wyglądało.

Swoją drogę zawodową (nie licząc kilku dorywczych prac podczas studiów, bo wtedy na nic innego nie zostawało mi czasu) zaczynałam od pracy w biurze architektonicznym na śmieciowej umowie. Przeprowadzając się do Warszawy do swojej pierwszej pracy musiałam utrzymać siebie, swoje mieszkanie, a dodatkowo wykupić ubezpieczenie, którego nie chciał zapewnić mi pracodawca, a ja potulnie się na to godziłam. #architekturatakprestiżowa 

I mimo że starczało mi wtedy na życie, to wiedziałam, że to absolutnie nie jest wizja życia, która mnie w jakikolwiek sposób satysfakcjonuje. Okej, mogłam pracować w zawodzie uznawanym za szanowany i prestiżowy, ale nie odpowiadało mi ciągłe ganianie się z niemożliwymi do dotrzymania deadlinami, użeraniem się z inwestorami i wrzask na budowach.

Za dużo było w tym wszystkim stresu, nerwów, papierów i urzędów. 

Kiedy postanowiłam z tym skończyć, w moim kawałku internetu hulał wiatr. Miałam koło trzystu obserwatorów na Instagramie, wpisy na blogu o organizacji pracy okraszone zdjęciami moich kubków z kawą i koło jednej biednej sesji w miesiącu, którą robiłam co i rusz dla innego znajomego. 

Nie było proste rozwinąć biznes mając taki start i musiałam zmienić kilka rzeczy:

  • Potrzebowałam powiększyć społeczność, którą się otaczałam. To oczywista oczywistość, że jakościowa społeczność jest lepsza niż dziesiątki tysięcy pustych followersów, bo jak dobrze wiemy można mieć miliony obserwatorów i nie umieć sprzedać dwustu t-shirtów. Ale umówmy się, jak można mieć więcej, to why not.
  • Chciałam profesjonalnie przedstawiać się w sieci. Jako przyszła fotograf postanowiłam, że mój blog i portfolio, podobnie jak kanały w social mediach, powinny być moją wizytówką. Muszą pokazywać, że jestem profesjonalna i wiem, o czym mówię (przeczytaj mój wpis na temat budowania marki).
  • Nauczyć się robić lepsze zdjęcia. Można gadać na stories i mieć społeczność, ale no jak się nie jest dobrym w tym, co się robi, no to raczej przyszłości nie wróżę.
  • Nauczyć się robić biznes. Dlatego więc niemalże od razu ruszyłam na branżowe warsztaty pożyczając kasę od rodziców, bo wiedziałam, że najlepiej uczyć się od tych, którym już się udało. Nie rozstawałam się też z książkami o biznesie.
  • Nauczyć się obsługiwać klienta. Książki książkami, ale tego najlepiej uczyć się przez praktykę. 

Jak widać nie są to jakieś niestworzone umiejętności, w których nie wiadomo, o co chodzi. Są to naprawdę bardzo konkretne rzeczy. Jednak budowanie własnego biznesu nigdy nie jest łatwe ani szybkie, dlatego też myślę, że niektóre cechy charakteru mogą mocno w tym pomóc. Wydaje mi się, że niektóre osoby mają naturalne predyspozycje do tego, by pracować na swoim. Trudno im jest odnaleźć się na etacie, gdzie muszą podporządkowywać się firmowym procesom. 

I oczywiście, nie oceniam ani jednej, ani drugiej opcji. Ale jeśli jesteś ciekawa, jakie cechy pomogą girlboss, zapraszam Ciebie do dalszej lektury!

Odwaga

Nie bez powodu ta cecha znalazła się na pierwszym miejscu. Żeby zostawić wygodny etat, w którym niczego nam nie brakuje i rzucić się w czeluści budowania swojego biznesu, który nierzadko musimy budować od początku, trzeba mieć naprawdę dużo odwagi. 

Pamiętam, jak wyglądało to u mnie. Nie miałam zbyt wielu klientów, moje miejsce w sieci też nie było znane (teraz też nie jest, ale wtedy było gorzej), nie miałam opanowanej sztuki sprzedaży. Mimo to wiedziałam, że albo idę w lewo, albo w prawo. Byłam przekonana, że praca na etacie nie jest dla mnie i, trochę z przerażeniem w oczach, złożyłam wypowiedzenie. 

Rodzice myśleli, że oszalałam i wcale się im nie dziwię. I naprawdę nie dziwię się, że ludzie odkładają ten krok przez długi czas. Jest to nierzadko decyzja dość brawurowa. ;)

Upór i konsekwencja

Ale jak już powiedziało się A, to trzeba było powiedzieć B. Wiedziałam, że jak już rzuciłam kwitem, to muszę dopiąć tego, co postanowiłam. Nie do końca tylko dla siebie. Musiałam przecież pokazać wszystkim naokoło, że przemyślałam tę decyzję jak się tylko dało i że przecież mi się uda. To nic, że nie do końca wiedziałam, co robię. Byłam na tyle uparta, że musiałam się przekonać, czy jestem w stanie tego dokonać. 

I mimo że zdarzało mi się słyszeć bardzo nieprzychylne komentarze ze strony bliskich mi wtedy osób, jakieś żarciki, docinki i nazywanie mnie blogereczką, to nie widziałam innej możliwości, jak danie sobie szansy. Z uporem i konsekwencją realizowałam cel, który chciałam osiągnąć.

Dyscyplina

Nie dałoby się tego celu zrealizować, gdyby nie Królowa Dyscyplina. Oj, ile razy tylko ze względu na ten żołnierski nawyk byłam w stanie siadać do pracy i dalej budować swoje imperium (a raczej wtedy zamek z piasku). 

Byłam przekonana, że gdyby nie siadanie do pracy każdego dnia, to mogę zrezygnować już w tym momencie. Wierzyłam w to, że robienie codziennie zaplanowanych wcześniej kroczków doprowadzi mnie gdzieś dalej. Że to, jak wygląda moje życie, to jest właśnie składowa tych codziennych, monotonnych czasami czynności, które trzeba było robić. Po prostu.

Do dziś sprawy księgowe i wystawianie faktur to kwestia dyscypliny.

Elastyczność

Nikt tak jak przedsiębiorcy z własnymi biznesami tak dobrze nie zna pojęcia elastyczność. Najlepiej mogliśmy przekonać się o tym kilka miesięcy temu, kiedy pandemia i kwarantanna skutecznie zmieniła nasze misternie układane plany. Z dnia na dzień zmieniło się wszystko.

Ile osób było w stanie się z tym pogodzić? Zmienić swój biznes? Przekształcić go w coś, co nadal będzie w stanie utrzymywać ich, ich firmy i rodziny? 

Każda zmiana jest trudna, ale nikt nam nigdy nie mówił, że to, co jest dziś, będzie już zawsze. Według mnie dobry przedsiębiorca to taki, który nawet pozostawiony w samych gaciach w środku lasu będzie umiał sobie poradzić. Będzie ufał swojej kreatywności i przedsiębiorczości.

Otwartość na potrzeby

Dobry biznes to taki, który odpowiada na potrzeby naszych odbiorców i klientów, a nie taki, który istnieje, bo coś lubimy robić. Fantastyczny przykład podał w jednym z podcastów Miłosz Brzeziński: choćbyś nie wiem jak kochał robić gołębie ze styropianu, wszechświat nie zagwarantuje Ci tego, że się z tego utrzymasz. 

Czy lubisz robić gołębie ze styropianu? A czy Twoi klienci ich potrzebują? A czy umiesz wzbudzić w kliencie potrzebę posiadania gołębia ze styropianu?

To, że lubisz coś robić jeszcze nic nie znaczy. Ważne jest to, czy da się to przekuć w biznes.

Empatia

A jeśli już chcesz robić biznes, to czy jesteś empatyczny? Umiesz wejść w buty klienta i wczuć się w to, co czuje i czego potrzebuje? Potrafisz spojrzeć na swój biznes z jego perspektywy?

Mi kiedyś bardzo ciężko było znosić jakąkolwiek krytykę. Sądziłam, że jak już coś wymyśliłam, to to jest super i ma tak zostać. A jeśli klient myśli inaczej, to jest w błędzie. 

Teraz wiem, że nikt tak, jak mój klient, nie potrafi wytknąć braków w moim biznesie. Klienci zwracają uwagę na rzeczy, których ja sama w życiu bym nie zauważyła. 

Kiedy pracuję z klientami na sesjach albo fotografuję śluby, myślę o tym, że ktoś się na pewno mocno wstydzi albo stresuje. Patrząc na klienta w taki sposób wydobywam z siebie energię, która nie tylko pomoże MI zrobić dobre ZDJĘCIA, ale też klientowi czuć się najlepiej, jak tylko w tym momencie może.

Otwarty umysł 

Nie można zamykać się w swoich teoriach i postanowieniach. Fajnie jest mieć otwartą głowę nieważne, co robisz. Być może zainspiruje Ciebie fajny wpis na blogu. Może ciekawa pogadanka na Instagramie czy krótka rozmowa z nową osobą na konferencji. 

Jest tyle opcji, które mogą Ciebie zainspirować w najmniej oczekiwanym momencie! 

Nie warto zamykać się w swoim świecie, w swoim kawałku. Ciekawość i otwartość w podejściu do środowiska może nas nauczyć naprawdę dużo.

Pewność siebie i swoich zasad

O, a to jest jedno z moich ulubionych. Na początku budowania swojego biznesu byłam tak bardzo niepewna siebie, że klient mógł robić ze mną, co chciał. Zgadzałam się na dzikie, niemożliwe do dotrzymania terminy, negocjowałam swoje stawki, byleby tylko dostać jakies zlecenie, a jesli trzeba było, przekładałam spotkania z bliskimi, by weekend spędzić przy komputerze.

I o ile zdarzają sie sytuacje kryzysowe, w których trzeba najzwyczajniej w świecie pocisnąć i się poświęcić, o tyle powinny one zostać kryzysowymi.

Z biegiem czasu określiłam zasady działania mojego biznesu, których się trzymam. Nie pracuję w dni wolne od pracy, nie negocjuję swoich stawek, jeśli nie ma ku temu powodów, nie sprawdzam maila wieczorami.

Nie dlatego, że nie lubię swojej pracy i nie chcę w niej spędzać czasu. Dlatego, że chcę pracować na sto procent i odpoczywać też na sto procent. Dlatego, że mam szacunek do swojego klienta i chcę, by on miał ten szacunek również do mnie. Nie ma jednego bez drugiego.

Przyjaźń i serdeczność

I to, co bardzo ważne. Przyjaźń i serdeczność wobec innych ludzi. Nie lubię tej okropnej atmosfery wyścigu szczurów, plotkowania na siebie nawzajem, nastawiania przeciwko sobie i ukrywania wszystkiego, bo przecież tamci są moją konkurencją i nic nie mogą o mnie wiedzieć!!!

Wyrosłam już z traktowania każdego innego freelancera jako zagrożenie dla mojej marki. Zbyt wiele razy przekonałam się, że z połączenia sił może wyjść dużo, dużo więcej. 

Kategorie
Biznes

Sprawdź także

Poprzedni post

Robić swoje #3 - Kamila Surma. Jak słuchać swojej intuicji?

Następny post

Warsztaty marka i portret: relacja z najbardziej inspirujących warsztatów fotograficznych 2020