Ania Ulanicka

Cechy, które pomogą Ci być dobrym fotografem

Jak sobie myślę o fotografach, to dochodzę do wniosku, że to są trochę introwertycy, trochę ekstrawertycy. Muszą lubić czas spędzony w samotności, ale i intensywną pracę z ludźmi. Jednocześnie mieć poczucie estetyki, a z drugiej strony dobrze sobie radzić w biznesie.

Bo spójrzmy chociażby na mój przykład. Idealnie czuję się w domu, mogę siedzieć całymi dniami w swoich czterech ścianach, obrabiać zdjęcia, odpisywać na maile i robić wpisy. Potrafię zmotywować się do działania i mimo miliona rozpraszaczy pracować w skupieniu.

Ale z drugiej strony - świetnie czuję się w towarzystwie. Potrafię rozmawiać z ludźmi, których dopiero co poznałam. Potrafię zarażać energią i uśmiechem. Potrafię sprawić, by inni czuli się w moim towarzystwie swobodnie (co jest super skillem, jeśli chcę, by otworzyli się podczas zdjęć).

Czy nie wygląda to na mieszankę idealną?


Jeśli myślę o cechach, jakie mogą pomóc być dobrym fotografem, to przychodzą mi na myśl:

1. Kontaktowość 

Jak już napisałam wcześniej - fotografia (przynajmniej ta portretowa lub reportażowa) to głównie praca z ludźmi. To praca polegająca na dość bliskim kontakcie i obecności, w nierzadko dość intymnych, niesamowicie ważnych momentach w życiu innych. Potrzeba wykazać się często dużą dozą empatii, by wyczuć, w którym momencie możemy działać, a kiedy lepiej się wycofać i nie uwieczniać tych łez czy momentów stresu za pomocą swojego aparatu.


2. Dyscyplina

O ile sesje zdjęciowe czy reportaże to zwykle ekscytacja, ogrom emocji i energii do działania, tak czasami kolejne etapy nie zawsze są aż tak porywające.

Ja do selekcji mogę zbierać się godzinami, a nawet dniami. Ładuję wtedy nowy papier do drukarki, zmywam naczynia, odkurzam mieszkanie, ścieram kurze i robię pranie. I ja wiem, że wtedy hashtag #perfekcyjnapanidomu pasuje do mnie świetnie i nie mogę się opędzić od propozycji prowadzenia własnego show na temat idealnego ustawienia kubków w szafce, to obawiam się, że nie wszystkie moje pary mogą podzielać w tym momencie te kuchenne zapędy.

Więc gdyby nie to, że potrafię zaprząc się do pracy wtedy, gdy nawet wyniesienie śmieci wydaje się bardziej interesujące, zdjęcia czekałyby na selekcję nawet i wieczność.

Nie ma szefa, nie ma bata - sami rozumiecie.

>>> Zobacz wpis: "3 pytania, które warto sobie zadać, kiedy kompletnie nic Ci się nie chce"


3. Zmysł estetyczny

To jakby oczywista oczywistość, ale nie do końca. Wiele już widziałam zdjęć, ale mogę śmiało stwierdzić, że w fotografach, których uwielbiam, zakochałam się w ułamku sekundy.

Wystarczył rzut oka, dosłownie chwila, bym mogła stwierdzić, że ma on TO COŚ. I przepaść na amen!

Zdjęcia to sztuka. To rzemiosło, ciężka harówa, ale również sztuka. Trzeba umieć patrzeć i widzieć, by dostrzec to coś w kadrze. Cienka jest granica między elegancją a kiczem, prostotą a prostactwem. Jeśli brak tego oka, wyczucia - należy oglądać, oglądać i jeszcze raz oglądać. Oglądać dużo dobrych fotografów, dobrych filmów, malarstwa, architektury.

Nie ma lepszego dnia niż dziś, by zacząć. A czego się naoglądasz, to Twoje.


4. Błyskawiczne reakcje

Znacie historię mojego zdjęcia zrobionego telefonem? Nie? To łapcie. W skrócie - chodzi o to, że kiedy Asia zaczęła biegać w swojej cudnej sukni po łące, mój super-hiper-wypasiony-za-worek-złota sprzęt leżał sobie spokojnie rozłożony na części w torbie, więc nie pozostało mi nic innego, jak zrobić kilka zdjęć iPhonem. Wyszło z tego coś tak fajnego, że ja naprawdę dawno nie otrzymałam tylu słów uznania.

Wypasiony sprzęt może Ci pomóc, kiedy masz na to czas, to jasne. Ale kiedy coś się dzieje - łap, co masz pod ręką i rób zdjęcia!

(Wdzięczna jestem temu przytomnemu procentowi mojej osobowości, który wykazał się spostrzegawczością o czwartej nad ranem. ;) Ja bym nie podołała!)


5. Odwaga - podejdź bliżej.

Coś, co ogromnie wpłynęło na jakość moich fot - to nauczenie się podchodzenia do ludzi.

Początkowo ciągle miałam dziwne myśli w głowie. Przecież nie jestem jeszcze dobra ani rozpoznawalna, ani jakaś mega uzdolniona, by włazić ludziom z obiektywem w twarze.

Jednak jak zmieniło się moje patrzenie, kiedy robienie zdjęć z odległości pół metra (polecam wziąć do ręki 35 mm! ;)) przestało być dla mnie przerażające. Moja fotografia wskoczyła na kolejny level.

Nie bój się podchodzić, nie bój się przeszkodzić ludziom, nie bój się odważnie uwieczniać na zdjęciach tego, co robią. Nie musisz się chować i robić zdjęć z ogromnego dystansu. Szczerze - mnie nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś zwrócił mi uwagę za to, że za blisko podeszłam.

A ile dobrych zdjęć dzięki temu zrobiłam, to moje.

>>> Zobacz całą sesję plenerową o wschodzie słońca na pięknym podlasiu! 


6. Enough!

Kiedy pracujesz w czymś, co naprawdę lubisz, nietrudno się zatracić i zapomnieć o granicach. Bo przecież jeśli uwielbiasz to, co robisz, dlaczego nie poświęciłabyś dodatkowych godzin na pracę nad zleceniem?

Z jednej strony - sami mamy zapędy ku temu, by rozwlekać pracę nad (na przykład) obróbką w nieskończoność (ten czerwony jest jeszcze delikatnie za czerwony!). Z drugiej natomiast - pozwalamy sobie na to, by klient właził nam na głowę i bez skrupułów wyszarpywał kolejne jakże cenne godziny naszego czasu.

Kłóci się to jednak z moim systemem wartości, w którym:

mądra praca > długa praca.

Mądra praca to według mnie taka, którą kończę w odpowiednim momencie. W takim, w którym jestem zadowolona z tego, co zrobiłam, ale nie przemęczona nieskończoną ilością poprawek, które sama sobie wymyślam.

Mądra praca to również taka, kiedy umiem powiedzieć stop klientowi, którego życzenia wydłużyłyby mój czas pracy dwukrotnie. Twój czas ma swoją cenę. A już tym bardziej czas wolny.

Enough is enough!

 

Share on

You may also like

Previous Post

Co robić, gdy bliscy umniejszają Twój zawód?

Next Post

„I żebyś odnalazła swoje DLACZEGO, a reszta niech będzie skutkiem ubocznym.”