O chemii z fotografem – dlaczego ma znaczenie?


Jeszcze kilka lat temu w życiu nie powiedziałabym, że będę fotografować ludzi. Nie wiem, co sobie wtedy myślałam, ale być może zbyt mało tej fotografii próbowałam. Uwielbiałam fotografować wnętrza, architekturę, krajobrazy, wszystko to, co sobie jest, a ja biegam wokół z aparatem. Nadal to lubię i proszę mnie źle nie zrozumieć.

Ale dopiero kiedy uchwyciłam kilka pierwszych fascynujących uśmiechów nowych osób, kiedy zobaczyłam, jak pięknie potrafią się przed obiektywem otworzyć, postanowiłam pójść w innym kierunku.

Feeria emocji, tych najlepszych momentów, o których decydują ułamki sekund to coś fascynującego. Na tych kilka chwil między fotografem a osobą fotografowaną tworzy się więź, która dla obu stron potrafi pokazać coś nowego i pięknego.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego zdjęcia robione do dokumentów są tak beznadziejne, bezduszne, brzydkie i w ogóle? :D To ja podpowiem – czy fotograf, który je Wam wykonywał, poznał chociaż Wasze imię? Skupił się na Was przez więcej czasu, niż kilka sekund?

No właśnie. To jest masówka. Tu nie ma miejsca i czasu na rozwodzenie się, wyluzowanie i wydobywanie błysku w oku.

Wierzę w to, że ogromnym czynnikiem (jeśli nie przeważającym), który decyduje o powodzeniu zdjęć, jest chemia między fotografem a modelem. Nie aparat, nie ustawienie, nie umiejętności.

Chemia.


ESTETYKA TO NIE WSZYSTKO

Estetyka zdjęć to jedno – można spełniać się artystycznie, można realizować swoje inspiracje, można wielu za to cenić, ale uważam, że zdjęcia są raczej konsekwencją relacji modela z fotografem, niż na odwrót. Oczywiście – jeśli ktoś zwróci się do mnie z prośbą o zdjęcia, które będą całkowicie inne, niż zwykle robię, to ich nie wykonam, bo nie umiem, proste. Ale chcę zwrócić uwagę na to, że poza estetyką ważny jest kontakt. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się, abym na sesji od razu wyciągnęła aparat. Zaczynam od rozmowy, która nas do siebie zbliży.

Stąd też trochę blog – abyście mogli lepiej mnie poznać. I być może dzięki temu będzie Wam łatwiej ze mną współpracować.

Przy fotografowaniu ślubów sytuacja jest podobna. Spotykamy się wcześniej, aby przedyskutować pomysły i jeśli kliknie między mną a parą, decydujemy się na współpracę. Ba, nie raz i nie dwa słyszałam: „Fajna jesteś, bierzemy Cię”. I nie chodzi tu zdecydowanie o to, że charakterem nadrobię umiejętności.


SPOTKANIE

Ogromnie stresuję się przed zdjęciami, które wykonuję nowym osobom. Nie tylko modele się stresują. Zastanawiam się, jak ta osoba mnie odbierze. Jak się dogadamy. Czy na sesji będzie luz, czy spięta atmosfera? To są czynniki, które decydują o tym, czy będziemy zadowoleni ze współpracy, na czym zależy oczywiście obu stronom.

Nie męczę fotografowanych osób. Staram się intuicyjnie wyczuwać momenty, w których osoba jest gotowa na zdjęcia, a kiedy woli odpocząć. Wtedy rozluźniamy się, odpoczywamy, pijemy kawę, czasami oglądamy zdjęcia. Zmieniamy ustawienie czy miejsce.

Cały czas rozmawiamy. Brak komentarzy, brak rozmowy, brak żartów, brak wskazówek – to coś wtedy ucieka. Moim priorytetem jest sprawić, aby osoba była jak najbardziej sobą. Aby się przede mną otworzyła. Aby poczuła się swobodnie.

Aby pokazała mi, jak jest piękna, kiedy jest sobą, a wtedy ciach! Robię fotę.

Zdaję sobie sprawę, ile myśli musi krążyć w głowie takiej osoby – „czy dobrze wyglądam?”, „czy ten uśmiech jest ok?”, „czy robię to dobrze?”. Patrzę, słucham, zauważam to, co piękne, wyłapuję fantastyczne momenty. Pomagam im się zrelaksować w moim towarzystwie.

Z Bartkiem współpracujemy już bardzo długo – znamy się coraz lepiej, czujemy się coraz swobodniej, ale również ze spotkania na spotkania podnosimy poprzeczkę. :)


EMOCJE

Oczywiście nie opowiadam żartów jeden za drugim, bo śmiech nie jest jedyną piękną emocją, jaką można złapać na czyjejś twarzy. Rozmawiam z ludźmi o ich zainteresowaniach i o tym, co lubią. O planach na przyszłość. O pasjach.

Rozmowy o rzeczach, które ekscytują ludzi wywołują błysk w oku, jaki rzadko pojawia się w innych sytuacjach.


MIEJSCA

Uwielbiam również fotografować ludzi w miejscach, które sami wybierają. Które uwielbiają i w których bywają dosyć często. Tam czują się dobrze. To widać od razu.


Piszę w swoim portfolio, żeby nie martwić się sesją i nie bać się pozowania. I mam to naprawdę na myśli. Weź humor i dobre samopoczucie, a resztą zajmę się ja.

Będzie pięknie. :)


  • justti | www.hungryformore.pl

    Znam temat! Poszukując fotografa na ślub pierwsze trafiła do mnie jego estetyka, a później spotkanie i owa chemia! To bardzo ważne by czuć się swobodnie, a dla mnie dodatkowo liczy się poczucie humoru, umiejętność rozładowania emocji. Myślę, że to połowa sukcesu udanej sesji :) A z Tobą to bardzo łatwe do osiągnięcia! :*

    • Przy ślubach to już w ogóle jest mega ważne – przecież to najważniejszy dzień w życiu! Nie wyobrażam sobie oddać swojego dnia komuś, do kogo nie czułabym sympatii. Ślub sam w sobie jest stresujący, a obecność fotografa nie powinna być dodatkowym stresem.

      Hahaha, Justyna, dziękuję! :D <3

  • Fotografowanie ludzi jest wyższym poziomem wtajemniczenia. Nie umiem i nie potrafię, chyba że mówimy o moim M. i Lili, bo z nimi wszystko i zawsze :)

    • Jak się kogoś zna – jest dużo łatwiej. Tak mam ze swoją siostrą. :) Fotografia z obcymi to faktycznie już bardziej skomplikowana sprawa!

  • Jakie to piękne! Tj. prawdziwe :>
    Kiedy zaczynałam swoją przygodę z fotografią, mnie również wydawało się, że robienie zdjęć NIE ludziom jest tym, co mnie będzie zajmowało. Wychodziłam z założenia, że nie potrafię uchwycić ruchu, że osoby to coś żywego, zmiennego, że skoro nie jestem w stanie ich kontrolować, nie uda mi się zrobić satysfakcjonującego zdjęcia. To się zmieniło, gdy urodziłam pierwsze dziecko i zaczęłam uwieczniać naszą codzienność. Dzisiaj robienie zdjęć ludziom właśnie sprawia mi największą frajdę, jest największą wartością <3

    • Dziękuję! <3
      Być może do pracy z ludźmi i ludzkimi emocjami trzeba dojrzeć, bo faktycznie – na początku mojej fotograficznej drogi wydawało mi się to wręcz niemożliwe! I podobnie do Ciebie – fotografować ludzi uczyłam się na najbliższych, w tym wypadku – na mojej siostrze, do dnia dzisiejszego najwierniejszej modelce. :D Tu prawdopodobnie sprawdza się ta zasada, że warto kogoś poznać, zanim zwróci się w jego stronę obiektyw.
      Powodzenia Ci życzę w Twojej fotografii! <3

  • Pingback: Śluby, sesje na blogi i najpyszniejsza pracka świata! - Ania Ulanicka()