Ania Ulanicka

Co zjeść w Sopocie? Subiektywny przewodnik po najlepszej szamce

Nie da się ukryć, że jesteśmy strasznymi łakomczuchami i uwielbiamy jeść ponad wszystko. Całe szczęście ta fascynacja jedzeniem łączy się z regularną aktywnością fizyczną. W innym wypadku chyba musielibyśmy się turlać od knajpy do knajpy.

Odwiedziliśmy kilka naprawdę fajnych miejsc i jeśli macie ochotę zobaczyć, czym się zachwyciliśmy, zerknijcie na poniższe polecenia. Może któryś nasz faworyt pokrywa się z Waszym?


Cały Gaweł i najlepsze śniadania ever

Adres: Dworcowa 7

W naszym wypadku określeniem najwyższej smaczności jest fakt, że wracamy do danego miejsca drugi raz w ciągu trzech dni. Jestem absolutną fanką słodko - wytrawnych śniadań (muszę zjeść coś słodkiego na deserek, haha), dlatego śniadanie kaszubskie z wędlinami, serami, warzywami i słodkim dżemikiem i miodem zjadłam na każde z dwóch śniadań. Kanapka Gawła oraz tosty z awokado i jajkiem zachwyciły Marcina.

Obsługa w lokalu jest niesamowicie miła, a kontakt przez media społecznościowe lepszy i przyjemniejszy, niż w jakimkolwiek innym miejscu.

Po odwiedzeniu kilku miejsc doszliśmy do wniosku, że w Sopocie ludzie naprawdę starają się dotrzeć i utrzymać kontakt z klientem odwiedzającym knajpy. Nawet przez z pozoru tak błahe rzeczy jak odpowiadanie na oznaczenia w stories i pisanie prywatnych wiadomości. W Warszawie czuję się czasami dużo bardziej bezosobowo.

Pizza w Prosto

Adres: Tadeusza Kościuszki 14

Od tego lokalu zaczęliśmy sopockie podboje kulinarne. Zamówiliśmy pizzę z czterema serami (to ja) oraz salami picante. Obie były naprawdę pyszne, a delikatnie chrupiące ciasto z pikantną oliwą... no co ja będę mówić. Przestałam się odzywać aż do momentu, kiedy skończyłam jeść.

I znowu - przemiła obsługa, przemili ludzie prowadzący konto na Instagramie. Z żadną restką w Warszawie nie wymieniłam tylu wiadomości i komentarzy, co z tą tutaj. Jaki jest tego skutek? Myślę: sopot pizza, idę do Prosto.

To, co nas bardzo w Sopocie zaskoczyło, to ceny. Ja rozumiem, że plaża, że morze, że miasto turystyczne i goście z zagramanicy płacący workami euro. Nie spodziewałam się jednak, że przyjeżdżając z miasta stołecznego Warszawa będę momentami aż tak zaskoczona rachunkami za szamkę.

Brakowało mi fajnych ofert w lokalach. W Warszawie codziennie trafiam na specjalne oferty: śniadaniowe, lunchowe, konkretne dania w konkretne dni są w spoko cenach. Tutaj natomiast codziennie wszystko w cenach wysokich. Aż przyjemnie będzie po powrocie zapłacić kilkanaście złotych za kawę i śniadanie czy dwie dyszki za lunchowego burgera. Tutaj zjedzenie kanapki za mniej niż 35 zł graniczy z cudem.

Śliwka w kompot

W tym miejscu byliśmy rok temu, kiedy z Gdańska na kilka godzin pojechaliśmy do Sopotu. Ja miałam fazę na burgery, Marcin na żeberka w sosie BBQ. Bardzo dobre, ale porcje nas pokonały. (Ceny jak wyżej.)

Whiskey on the rocks

Na zamówienie czekaliśmy 40 minut, jakąkolwiek informację o spóźnieniu dostaliśmy, kiedy sama poszłam o to dopytać. Z tym zdecydowanie knajpy w Sopocie mają problem. Nie była to pierwsza sytuacja, kiedy nikt nas nie poinformował o wydłużonym czasie oczekiwania, co jest standardem choćby w Warszawie i jestem totalnie do tego przyzwyczajona. Kanapki były bardzo dobre, ale osiem dyszek za dwie bułki to dość wygórowana cena.

Kawa w Dwóch Zmianach

Tutaj wpadliśmy na chill z książkami. Bardzo przyjemne, nie przytłaczające wnętrze i fajna kawa. No i super światełko i otoczenie do miłych fotek. :)

Kawiarnia LAS

To miejsce polecaliście mi jakieś kilkanaście razy. Kiedy w końcu się tam wybraliśmy okazało się, że kawiarnia jest jakieś 200 m od mieszkania na airbnb, w którym się zatrzymaliśmy. Miejsce bardzo na luzie i z przepyszną kawą - tym razem flat white z mlekiem owsianym i fantastyczna rabarbarowa, niezbyt słodka lemoniada.

BTW - znaleźliśmy fantastyczne mieszkanie na airbnb w Sopocie, kilkaset metrów od morza, gdzie chodziliśmy pieszo. Jeśli jeszcze nie podróżujecie z airbnb, łapcie zniżkę. Jeśli zarejestrujecie się przez ten link, otrzymacie 100 zł na pierwszą podróż z airbnb. 

No i oczywiście gofry!

Nie będę się tu rozpisywać, gdzie są dobre, a gdzie najlepsze. Gofry to gofry, z bitą śmietaną i owocami zawsze są idealne. W Sopocie po prostu bije się gofrowe rekordy i tyle. :)

Wróciliśmy z Sopotu zachwyceni i najedzeni. Mimo że jedzenie było naprawdę pyszne, to po takim maratonie aż miło pomyśleć o lekkiej owsiance z bananem na śniadanie. :)

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Co jest dla mnie najważniejsze w zdjęciu: perfekcyjny kadr, jasność, ostrość czy moment?

Next Post

Podsumowanie intensywnego czerwca i plany na lipiec, miesiąc świętowania