Ania Ulanicka

„I żebyś odnalazła swoje DLACZEGO, a reszta niech będzie skutkiem ubocznym.”

Obudziłam się dzisiaj z poczuciem ogromnej wdzięczności. A myślę, że szczęście jest bardzo z tym powiązane.   

Szczęście jest dla mnie czynnością. Jest choćby codziennym byciem wdzięczną za to, co już mam; za relacje, za pracę, za to jak wygląda każdy mój dzień. Może być również robieniem odrobinę lepiej tego, co już robię. Choć o procencik, każdego dnia. 

Mogę być wdzięczna za to, że mam siłę, by poszukiwać swojej drogi, która da mi radość i satysfakcję. Za tę energię, która napędza mnie do tego, by poszukiwać, działać, zmieniać i odnajdować siebie w tym świecie. By robić coś, w czym jestem naprawdę dobra i do czego każdego ranka chcę wstawać. By nieustannie się rozwijać.


Wczoraj dodałam do tego coś jeszcze.

Im więcej osiągam (choć nadal są to małe kroczki), im bardziej się spełniam, im więcej swoich małych planów realizuję, tym bardziej doceniam i zauważam to, że nie byłabym nigdy w stanie osiągnąć tego w pojedynkę, gdybym odizolowała się, działała w samotności i tylko dla siebie. 

Możliwe, że gdyby nie rodzeństwo, rodzice, przyjaciele i bliscy, którzy pomagają mi wychodzić ze wszystkich ciemnych dziur, w które wpadam w chwilach zwątpienia, nie miałabym sił ponownie uwierzyć w swoje możliwości. 

Możliwe, że gdyby nie dobre słowa Was, którzy to czytacie (a których screeny komentarzy i wiadomości kolekcjonuję w folderze do czytania na słabsze chwile <3), nie czułabym się potrzebna. 


„I żebyś odnalazła swoje DLACZEGO, a reszta niech będzie skutkiem ubocznym.” 

Wiem, że możemy słyszeć jakąś oczywistą oczywistość choćby i tysiąc razy, a i tak musimy sami ją zrozumieć w odpowiednim momencie. Wczoraj, gdy usłyszałam te życzenia przez telefon, kilka puzzli wskoczyło na swoje miejsce. 

Dlaczego robię zdjęcia? Dlaczego zaczęłam pisać bloga? Dlaczego publikuję na Instagramie? Dlaczego chciałam to wszystko rzucać, kiedy frustrowały mnie statystyki i spadające zasięgi? Być może dlatego, że pisałam dla wyników, nie dla ludzi. Od kilku miesięcy nie przejmuję się tym, ile osób czyta moje wpisy, ile widzi moje zdjęcia. Nie zaglądam do statystyk. Możliwe, że jeszcze kiedyś do tego wrócę. 

Jasne, chciałabym rozwinąć biznes. Chciałabym być najlepszym fotografem, jakim tylko mogłabym się stać. Chciałabym pomagać ludziom, uczyć ich i służyć swoim doświadczeniem. Chciałabym inspirować i chciałabym być znana z pasji do tego, co robię. Chciałabym się realizować i spełniać.


Dodałam wczoraj myśl, że szczęście daje codzienne zastanawianie się, co mogę zrobić dobrego innemu człowiekowi.

Na ten moment wystarczy mi, że pomogę kilku osobom. Choć u kilku par wywołam uśmiech na ich twarzach oddając album ślubny. Choć kilku osobom sfotografuję ich cudny produkt. Choć kilku młodym fotografom odpowiem na nurtujące ich pytania. Choć z kilkoma osobami podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jeśli mogę pomóc, zrobię to.

Być może jest to wstęp do mojego WHY.

Wiecie, jestem coraz bardziej przekonana, że odnajdując siebie, zmieniając decyzje i poszukując, jesteśmy trochę wariatami. Pełnymi optymizmu, wiary we własne marzenia, z energią, siłą i uporem, ale jednak szalonymi.

I ja naprawdę nie umiem sobie wyobrazić, że bylibyśmy w stanie te wszystkie wariackie pomysły realizować samotnie i tylko dla siebie. To jest dla mnie prawdziwa wartość i sens tego, co codziennie robię w swoim życiu.

Ludzie.


Dziękuję za te wszystkie słowa i piękne życzenia, które pomogły mi jeszcze lepiej zrozumieć, dlaczego robię w życiu to, co robię. Jeśli będę mogła pomóc choć w części tak, jak inni pomagają mi, jeśli będę mogła wywołać kilka uśmiechów, jakie inni wywołują u mnie, jeśli będę mogła zainspirować choć w części tak, jak inni inspirują mnie, będę przeszczęśliwa. 

Category
INSPIRACJE
Share on

You may also like

Previous Post

Cechy, które pomogą Ci być dobrym fotografem

Next Post

Jak nauczyć się fotografować? 5 moich nie do końca oczywistych sposobów!