Ania Ulanicka

Jak radzę sobie ze stresem?

Sposoby na radzenie sobie ze stresem, blog lifestylowy i fotograficzny

Jeśli nieobce Ci są bezsenne noce, pocieszanie się jedzeniem, bo pizza rozumie, czekolada nie pyta, a prosecco to przecież złoto w płynie, to zostań ze mną chwilę dłużej. Oczywiście nie będę Ciebie namawiać, by porzucić te trzy cuda świata (nie jestem tak straszna), ale jeśli są one sposobem na walkę ze stresem, to może warto najpierw zastanowić się nad jego powodami głębiej, a dopiero później zanurzyć się w błogiej rozkoszy tych dobrodziejstw świata.

Stres jest mi całkiem znany, a nauka radzenia sobie z nim jeszcze bardziej. Odkąd pamiętam byłam osobą, która mocno przeżywa i wszystkim przejmuje. I naprawdę w każdym momencie mogłabym znaleźć powód do tego, by nie spać i się zamartwiać, bo jak jest niedobrze, to trzeba się martwić, a jak jest dobrze, to przecież może zaraz nie być. 

Jeśli się stresujesz – może to oznaczać, że albo rozpamiętujesz przeszłość i to, co się już wydarzyło i nie odwydarzy, albo wybiegasz myślami w przyszłość i próbujesz ogarnąć coś, co możliwe, że w ogóle nie nadejdzie. Brakuje w tej sytuacji bycia w tu i teraz, mierzenia się z konkretną sytuacją, która tu, w danym momencie, ma miejsce.

Przeczytałam kiedyś fajne stwierdzenie, że celem naszego mózgu nie jest to, byśmy byli szczęśliwi, tylko to, byśmy byli bezpieczni i by nas nic nie zjadło. Z tego powodu umysł ciągle wyszukuje zagrożeń, by się przed nimi bronić. ;) Dlatego fajnie jest się najpierw przyjrzeć, czy faktycznie jest się czym przejmować, czy jednak może nie warto poświęcać temu swojego czasu i nerwów. 

Przelej myśli na papier

Pierwszym moim sposobem jest spisanie tego, co się dzieje w mojej głowie. Przelanie myśli na papier, by móc je zobaczyć z dystansu.

Zadanie sobie turbo ważnego pytania, czyli dlaczego. Pomyślenie, co się zadziało, że zaczęłam się stresować i odpowiedzenie sobie na kilka pytań.

  • Czego się naprawdę obawiam? Dlaczego?
  • Czy jest to uzasadnione? 
  • Czy coś podobnego wydarzyło się w przeszłości i sobie z tym poradziłam?
  • Co najgorszego może się w tej sytuacji wydarzyć? Czy sobie z tym poradzę?
  • Jak mogę to rozwiązać? Co muszę konkretnego zrobić, by to rozwiązać?

Podważ swoje stresujące myśli, podyskutuj sama ze sobą. :) 

Fajnym sposobem jest też opowiedzenie o problemie tak, jakbyś opowiadała o obcej osobie. Moja drama o sesji zdjęciowej, którą się stresowałam i kiedy budziłam się w środku nocy myśląc o niej, nie wydawała się wtedy czymś mało poważnym. Ale musicie przyznać, że powiedzenie sobie „Ania nie mogła spać, bo przeżywała fakt, że następnego dnia idzie na 2837634 sesję w swoim życiu i boi się, że zrobi zdjęcia, jakby w życiu nie trzymała aparatu w ręce i ktoś ją za to zje” rzuca na sprawę trochę inne światło. ;) 

Bądź tu i teraz. Pomedytuj. 

Widzę ogromną różnicę, kiedy medytuję z aplikacją Calm, a kiedy tego nie robię. Po prostu zaczynam dzień spokojniej, z poczuciem, że mam kontrolę nad tym, co robię i jaki mam nastrój, a nie oddaję kontroli nad tym powiadomieniom i dramom z social mediów. 

Kiedy medytuję, nie wzburzam się tak mocno, kiedy coś mnie zdenerwuje. Wzburzam się nadal, to jasne, nie staję się nagle niewzruszoną oazą spokoju (i znając mnie – nigdy się tak nie stanie, a i w sumie po co – emocje są fajne i prawdziwe), ale potrafię szybciej złapać ze sobą kontakt. Daje mi to większe poczucie zrozumienia, co się we mnie dzieje i dlaczego jestem zestresowana. Podczas medytacji wyciszam umysł – czasami jestem zestresowana zwyczajnie przez to, że ciągle docierają do mnie jakieś bodźce. Ostatnio staram się siąść z aplikacją Calm nie tylko rano, ale również wieczorem. 

Jeśli chcecie przeczytać więcej, zajrzyjcie do wpisu o wstawaniu o 5:00. Tam przeczytacie więcej o fajnym rozpoczynaniu dnia, może dla kogoś również okaże się to pomocne. 

Oderwij się

Robię coś na tyle angażującego, by totalnie oderwało mnie to od codziennych problemów.

Coś angażującego i na tyle trudnego, bym musiała się mocno na tym skupić. W moim przypadku w stresujących sytuacjach kompletnie nie sprawdzają się książki czy filmy, bo moje myśli i tak odpływają. Za to aktywności wymagające wyjścia z domu i bycia z ludźmi są strzałem w dziesiątkę. Idę wtedy na siłownię i totalnie skupiam się na tym, by każdy przysiad był idealny ;) albo wyżywam się jak dzikus na turbo pozytywnej zumbie. Do myślenia o stresie wracam później, kiedy już poprawię sobie nastrój i nabiorę dystansu. I kiedy zjem coś dobrego po treningu!

Zadbaj o siebie 

Będzie to prawdopodobnie najbardziej oczywista oczywistość świata, ale tak bardzo przez nas olewana. Kiedy jestem wyspana, wypoczęta, kiedy mam poranki dla siebie, kiedy dawkuję sobie internet i nie scrolluję całymi dniami feedów, kiedy praktykuję wdzięczność i kiedy skupiam się również na problemach innych ludzi, nie tylko swoich dramach – ile życie jest przyjemniejsze i mniej stresujące. Kiedy tego brakuje, nawet najmniejsza pierdoła zdaje się być dramatem świata.

Przejrzyj kalendarz, może coś przełóż, przesuń jakiś deadline, zrezygnuj ze spotkania, na którego myśl coś się w Tobie przewraca, wyłącz internet, odłóż telefon, pójdź na spacer i pozwól sobie nie myśleć o niczym. Bądź dla siebie łagodniejsza i bardziej wyrozumiała. Prawdopodobnie zapomnisz, że te stresy w ogóle istniały, już za kilka tygodni, więc naprawdę nie warto się tym przejmować.

PS. Mam nadzieję, że jest to oczywiste, ale czuję się w obowiązku to dodać – nie traktujcie tego wpisu w żadnym wypadku jako fachowej porady. Jeśli stres jest długotrwały, mocno wpływa na samopoczucie, sen, apetyt i wyraźnie daje znak, że coś jest nie w porządku, fajnie skorzystać z pomocy terapeuty. Zresztą zawsze jest to fajny pomysł, nie tylko w stresie. :) 

Category
Inspiracje

You may also like

Previous Post

Jak być wdzięcznym i co mi daje robienie codziennej listy wdzięczności?

Next Post

To najbardziej mnie zainspirowało! Rozmowy, filmy i książki.