Ania Ulanicka

Konkurencja – jak się jej nie bać i jak się wyróżnić?

Mogłoby się wydawać, że w zawodzie z tak ogromną konkurencją, jaką jest fotografia, nie ma już miejsca na ani jedną osobę więcej. No i jest to prawda.

Pod jednym warunkiem. 


Wyobraź sobie, że zaczynasz robić coś nowego. Naturalnie to lubisz, chcesz się wyróżnić, chcesz być w tym dobra i osiągnąć sukces. Załóżmy, że chcesz robić zdjęcia, a najchętniej - otrzymywać za to również regularnie worek złota. Widzisz innych, którzy osiągnęli osiem razy to, co Ty byś chciała. Odnieśli sukces, robią coś pięknego, ludzie ich kochają, a ich zdjęcia przyprawiają o szybsze bicie serca. 

I co sobie w takim momencie myślisz? No jasne, że to, że jeśli staniesz się taka, jak oni, to osiągniesz to, co oni. PROSTE. 

Można się już domyślić, że nie jest to najmądrzejszy plan, aczkolwiek jak najbardziej mój i jak najbardziej byłam z niego dumna (#grażynapomysłowości). Robiłam zdjęcia, jakie widziałam u innych. Powtarzałam kadry. Kopiowałam styl. Próbowałam naśladować kolorystykę, ślęcząc godzinami nad suwaczkami w Lightroomie. Frustrowałam się, że ta moja zieleń to obok zieleni chyba nawet nie stała. A przy tym wszystkim chciałam być oryginalna. 

Koniec końców nawet jeśli udawało mi się mozolnymi staraniami coś podrobić, i tak nie byłam zadowolona. (I weź dogódź!)

Robiłam to całkiem dobrze, nie było najgorzej. Nie czułam jednak w tym siebie. Swojej misji. Niby było w porządku, ale czułam się jak tanie podrobione perfumy na Dworcu Wileńskim. A domyślam się, że chciałyby być prawdziwymi Chanel! 


Mam wrażenie, że wynika to z przekonania, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy i doświadczeni, by pokazać się światu ze swoimi wizjami i pomysłami.


Przynajmniej ja ciągle sądziłam, że mam jakieś braki, a to, co mam do zaoferowania nie jest wystarczające. Sądziłam, że być może lepiej będzie, gdy pójdę bezpieczniejszą, sprawdzoną już przez kogoś drogą. I owszem - na początku poprzez naśladowanie i kopiowanie możemy się wiele nauczyć. Na tym przecież polega szkolenie warsztatu, nie ma co wymyślać koła na nowo.

Przychodzi jednak moment, gdy trzeba się od tego oderwać. Czasami warto odsunąć od siebie fotograficzne inspiracje i uczyć się w inny sposób. Kiedy trafiłam po raz pierwszy na Marie Forleo, usłyszałam zdanie, które powtarza w kółko, a o którym dość często sobie przypominam:

The world needs a gift that only you have.

Te słowa stały się pierwszym małym kroczkiem w kierunku poszukiwania tego, co unikalne we mnie. Działałam dalej, ale poszukiwałam swojej charakterystycznej mieszanki: mojego charakteru, doświadczenia i stylu. Uważnie obserwowałam i słuchałam tego, co mają mi do powiedzenia ludzie, z którymi pracuję. Czasami mówili wprost, a czasami musiałam wyłapywać informacje między wierszami.

No i jeśli po dużej ilości sesji słyszałam, że „jejuuuu było tak fajnie, nie stresowaliśmy się i tak w ogóle to nie czuliśmy, że robiłaś nam zdjęcia!”, spadły mi jakieś klapki z oczu i powiedziałam sama do siebie:

Ulanicka, ogarnij się i wykorzystaj to!

Pomyślałam, że spróbuję stworzyć z tego swój znak rozpoznawczy i przestałam być poważną panią fotograf. Skończyłam z nadętym tonem i super oficjalnymi zwrotami. Przestałam udawać, że jestem śmiertelnie poważna i sztywna, a zaczęłam tworzyć z ludźmi relacje. Zaczęłam w końcu trafiać na ludzi, z którymi nadajemy na tych samych falach. Którzy doceniają mój luz, otwartość i bezpośredniość. I tak powstało Studio Ulanicka z fotografią 100% stress free.

I zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim musi to odpowiadać. Mogę zwyczajnie wydawać się komuś niepoważna, zbyt śmieszkowo - heheszkowa. Na początku się tego obawiałam, ale przecież nie wszyscy muszą nas lubić i jest to jak najbardziej okej! Nie jestem dla wszystkich, nie wszyscy są dla mnie. Ale jeśli trafiam już na kogoś, z kim się dogadam i kto przyjdzie do mnie ze względu na styl, jaki reprezentuję swoimi zdjęciami - och, jak cudne rzeczy będziemy mogli wspólnie tworzyć! 


Do rzeczy!

W tym również momencie zaczęłam rozumieć, że żaden z moich kolegów nie jest moją konkurencją. Każdy reprezentuje unikalną, swoją i tylko swoją markę. Mieszankę osobowości, charakteru zdjęć, stylu pracy i doświadczenia, które przyciągną najlepszego dla niego klienta. 

Jeśli postanowiłabym kogoś kopiować - jasne, wtedy miałabym ultrakonkurencję. Prawdopodobnie nigdy nie miałabym szans na to, by się wybić lub w jakikolwiek sposób zaistnieć. Bo coś takiego, co chciałabym zaproponować, byłoby już na świecie. 

Ale Ty jesteś tylko jedna. Twoja osobowość nie ma konkurencji, a Twoje miejsce jest jedynym, jakie nie jest jeszcze zajęte. #annacoelho

I choć obnażenie się i wyjście do świata z tym, co szczerze reprezentujesz może być jak bieganie nago po lesie, to jestem pewna, że jest tego warte. 

Category
MĄDRA PRACA
Share on

You may also like

Previous Post

Jak nauczyć się fotografować? 5 moich nie do końca oczywistych sposobów!

Next Post

Nie wszystko musi się nam opłacać