Kontrola, lekcja odpuszczania i fantastyczna kawa mrożona.

Bardzo chciałam ostatnio mieć wpływ na wszystko, co mnie otacza. Na świat, na swoje emocje, odczucia, plan dnia i wszystko inne, co choćbym w małym stopniu mogła kontrolować. Tak się słuchajcie w to wczułam, że zamieniłam się w jeden wielki stres i nic więcej. Z jednej strony – goniące terminy, emocje i nawał pracy, z drugiej – to, co mogło pójść nie tak, szło nie tak, a z trzeciej – ogromna potrzeba wyluzowania, coby mi energii starczyło na to, aby dojść o własnych siłach na trening.

Ale tak się pomęczyłam, postresowałam, pomartwiłam i mi się to w końcu trochę jednak znudziło.

Wiele rzeczy wydarzyło się nie tak, jak chciałam, co w dalszej perspektywie dawało efekt, którego nigdy bym się nie spodziewała. Wiele złych momentów doprowadziło mnie do miejsc, do których w innym wypadku bym nie dotarła. Wiele problemów rozwiązało się samych w sposób, którego bym nie chciała, ale koniec końców okazał się całkiem okej.

Nic nie jest tak złe ani tak dobre, jak się nam wydaje. Lubimy przejaskrawiać swoje odczucia (co nie jest niczym złym, ale dobrze mieć tego świadomość). Lubimy mieć nad wszystkim kontrolę, ale nie nad wszystkim możemy. Trzeba planować. Trzeba się przygotowywać. Ale czasami trzeba poddać się temu, co wychodzi inaczej i jeśli nie możemy nic z tym zrobić, odpuścić.

Powściekać się, potupać nogami, podenerwować. Poczuć emocje.

Ale później usiąść przy kawie, zatrzymać, dopasować swój plan do obecnej sytuacji i iść dalej.


Na przykład przy mrożonej. Więc jeśli tak, jak ja, kochacie upały i żar lejący się z nieba, a na myśl o pracy w dni z temperaturą powyżej 25 stopni skaczecie pod sufit, to mam dla Was coś super. Coś, co ratuje mnie i moją efektywność od czerwca do września, a i wcześniej, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Uwielbiam latte lub cappuccino w towarzystwie chrupiącego croissanta, ale latem namiętnie zdradzam je z kawą na lodzie, takim co jej nie rozwadnia, a wręcz wzmacnia!


⭐ Zaparz ulubioną kawę, ostudź, przelej do pojemnika do lodu i zamróź. Dzięki temu mykowi kostki lodu nie będą rozwadniały kawy!

⭐ Następnego dnia znowu zrób sobie swoją ulubioną kawę i ją ostudź. Wrzuć do szklanki zamrożone wcześniej kostki kawy, dolej ostudzoną kawę i mleko (może być skondensowane słodzone, jak ktoś nie ogranicza cukru). Voila!

Można też zrobić wersję z kawą parzoną na zimno: zmieloną kawę zalać letnią wodą w proporcjach 1:5, zostawić na 12 godzin w chłodnym miejscu, a następnie przelać ją przez filtr.

⭐ Polecam przegryzać kostką gorzkiej czekolady!


  • Kochana, zdjęcia genialne, ale tego chyba nie muszę mówić. :) I dzięki za przepis, sama nienawidzę upałów i bardzo źle je znoszę, więc taka kawa mrożona z pewnością będzie moim wybawieniem. :)

    • Haha, dziękuję bardzo! Każdy feedback na temat zdjęć jest dla mnie bardzo cenny! ⭐ A co do upałów – cieszę się, że się rozumiemy. Kilka zdań na temat ich we wpisie, to oczywiście ironia. Cały rok mogłoby być dla mnie 20 stopni!

  • O proszę, ostatnio opróżniłam pojemnik do lodu, więc będzie jak znalazł:)

  • Mmm… z wielką chęcią skorzystam jutro z tego przepisu! <3 Dzięki!

  • Zdjęcia są wowowowow! Ostatnio sam czytam o kawie mrożonej i nie mogę się zdecydować, który sposób wybrać. Twój no. 1 brzmi najlepiej!

    • Dzięks. ⭐ Wypróbuj kilka sposobów na te kawy i daj mi znać koniecznie, też chętnie pokombinuję!
      A zdjęcia – no cóż, kombinuję z różnymi koncepcjami, ale ten minimalizm najbardziej do mnie trafia, nie da się ukryć!

      • Spoks. Ten minimalizm ten najbardziej do mnie trafia właśnie! Wincyj zdjęć, wincyj!

        • Oczywiście, że zrobiłam wincyj, ale na blogu jest selekcja, coby nie przestraszyć czytelnika ilością. :D

  • Ja ostatnio ograniczyłam kawę. Mrożonej nigdy nie piłam, chociaż przydałaby się na te upały, ale póki co pocieszam się wodą niegazowaną :).

    • Ja mogłabym pić kawę zamiast wody, ale wiadomo – staram się nie pić więcej, niż jedną (dużą :D).

  • Sylwia Moskała

    Czytając ten wpis piję kawę. Coś mi nie pasuje. Jest gorąco, bardzo gorąco. Ech..kawa tez jest ciepła. Kawa powinna być mrożona! Dzięki!
    Zapraszam serdecznie do mnie http://www.sylwiaidzieci.pl

  • Kawa wymiata – taki prosy sposób z tymi kostkami a jakoś wcześniej nie przyszło m i to do głowy :) A wiesz z emojcjami, sprawami i freelancem jest jak na rollercoasterze…. That’s life – głowa do góry <3

  • Pomysł na mrożoną kawę jest świetny – ukradnę! ;)

    Co to kontroli i stresu – i ja mam dużą potrzebę kontrolowania otoczenia. Oczywiście się wtedy stresuję, że coś idzie nie po mojej myśli, coś „wyskoczyło” i jest inaczej niż planowałam. Z drugiej strony – gdy zostaję z tej kontroli wykluczona, stresuję się jeszcze bardziej – czuję się, jakbym traciła grunt po nogami, a „wielka tragedia” tylko czyhała, by mi się dobrać do tyłka.
    Na szczęście, moja Druga Połówka stara się mnie kontrolować ;) I dawkować porcje stresu, by w żadną stronę nie dostać zawału :D

    • Hahaha, to mega ważne, aby mieć w swoim otoczeniu osoby, które potrafią sprowadzić nas na ziemię w takich sytuacjach. Ja też potrafię się w ten stres niestety za bardzo wczuć! :D

  • Pingback: INSPIRACJE: BLOGOWANIE,PODRÓŻE, FACEBOOK, PODKASTY()