Ania Ulanicka

Mój typowy dzień w pracy – jak go planuję?

Odkąd pamiętam, miałam świra na punkcie planowania. Zawsze miałam jakieś notesy, dzienniczki i pamiętniczki, zapisywałam swoje pomysły i luźne notatki. Pamiętam, jak nawet w wakacje ustalałam sobie, kiedy będę rysować, kiedy jeździć rowerem, a kiedy będę czytać książki.

Wtedy plus był taki, że zawsze miałam na czas przeczytane wszystkie lektury, a teraz? Nie da się ukryć, że przy takiej ilości projektów, jaką czasami mam na głowie, tylko porządna organizacja pozwala mi to wszystko jakoś ogarniać.

I ja wiem, że rezygnujemy z pracy etatowej dlatego, by móc pracować kiedy chcemy i o jakiej godzinie chcemy. Niemniej jednak kiedy nacieszymy się już tą pracą po nocach i zapuchniętymi oczami następnego dnia, prawdopodobnie wrócimy do starej, dobrej rutyny. Nie wiem, jak jest u Was, ale mi taki zorganizowany dzień daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa i komfortu.

I oczywiście, nie dajmy sobie wmówić, nie każdy jest taki. Czasami nie ma kiedy podrapać się po nosie, na obiad jem kanapki z serem, a jedynym wysiłkiem w ciągu dnia jest bieg po mleko do kawy. Mam jednak kilka zasad i idealny plan dnia, do którego zawsze staram się dążyć!


Kilka zdań na początek

Na czym zależy mi w trakcie dnia?

Wiem, że jeśli rano popłynę w mediach społecznościowych, to trudno mi będzie wrócić do pracy. Na nic zdają się moje obietnice, że to tylko minutka na instagramie. Nie wyjdzie mi i koniec. Potrzebuję rano nastawić się na pracę i jeśli tego nie zrobię (za chwilę wspomnę o tym, jak to robię), to mogę pożegnać się z produktywnym dniem. Nie jestem aż tak zdyscyplinowana, by wyrwać się ze szponów social media, więc wolę w ogóle na nie nie wchodzić. 

Od 21:00 do 12:00 mam zablokowane aplikacje w telefonie. To bardzo prosty krok, ale dzięki temu, że wiem, że nie mam po co tam zaglądać, nie odczuwam nawet takiej pokusy. Nic się naprawdę nie dzieje, jeśli zaglądam do neta po południu czy wieczorem. Korzystam na tym i ja, i Wy, bo mogę tworzyć fajne, konkretne treści i piękne zdjęcia. 

Ustaliłam sobie dwie pory sprawdzania maili. Nie wiem dlaczego, ale jakoś stresują mnie wiadomości. Za każdym razem, tym bardziej po dłuższej przerwie boję się, że coś mi wybuchnie w skrzynce i będę się tym przejmować pół dnia. Dlatego kiedy mam już wyznaczoną porę na maile, czytam wszystko i odpowiadam od razu na wszystko. Poza tymi blokami moja skrzynka jest wyłączona.

Lubię grupować swoją pracę, żeby było efektywniej. Czasami planuję sobie dzień sesji, czasami dzień obróbki, dzień postów blogowych czy dzień ogarniania strony i mediów społecznościowych. 

Planuję z planerem Design Your Life. Jest to jak na razie jeden z moich ulubionych planerów, których do tej pory używałam. Mieści wszystkie moje pomysły i projekty. Planuję w nim nie tylko sesje, spotkania czy zadania na każdy dzień, ale też monitoruję nawyki, treningi, robię podsumowania dnia i tygodnia. Zobaczcie w tym wpisie, jak wykorzystuję planer i notesy do ogarniania swojego zakręconego życia.

Moim drugim centrum dowodzenia jest aplikacja Notion, którą bardzo polecał Jacek Kłosiński. Mam tam rozpisane projekty kwartalne, listy klientów, wpisów, schematów, szablonów. Fajne jest w niej to, że można stworzyć prostą notatkę, tabelkę, prosty arkusz kalkulacyjny, listę to do, galerię, kalendarz. Ma naprawdę mnóstwo opcji! 

Używam do pracy Pomodoro. ZAWSZE. Włączam licznik za każdym razem, kiedy siadam do pracy (45 minut pracy i 10 min. przerwy). Nie tylko pomaga mi to się skupić, ale daje też obraz, ile faktycznie w ciągu dnia poświęciłam czasu na pracę. A uwierzcie, czasami jest to odwrotnie proporcjonalna ilość czasu wobec tego, jak bardzo jestem zmęczona (głównie przeglądaniem internetów ;)). Nie mogę siedzieć bez przerwy przed komputerem, więc w tych krótkich przerwach robię kawę, wstawiam zmywarę czy pranie. Kocham dbać o mieszkanie! <3 

Tydzień mam zaplanowany raczej mniej więcej z góry, zgodnie z tym, co zaplanowałam sobie na 12 tygodni. 


Jak mniej więcej godzinowo wygląda mój (idealny) dzień?

6:30 – 7:30 pobudka, śniadanie
7:30 – 8:30 moja kawka i czas dla siebie
8:30 – 11:30 własne projekty
11:30 – 12:30 maile, social media, druga kawkaaaaaaa!
12:30 – 13:30 obiad, spacer
13:30 – 16:30 praca
16:30 – 17:30 maile lub siłownia
18:00 – czas dla siebie
ok. 20:00 – instagram
koło 23:00 śpię, chyba że wcześniej ze zmęczenia zasnę w trakcie oglądania serialu :)


Kocham poranki!

Zawsze potrzebuję czasu dla siebie. Od kiedy mieszkam z chłopakiem, trochę zmieniłam swoją poranną rutynę. Kiedyś potrafiłam wstawać nawet koło 5:30, by chwilę poćwiczyć, pomedytować, wcześnie zjeść i brać się do pracy. Teraz nie potrafię odmówić sobie wspólnych śniadań i tego krótkiego nawet czasu przed pracą.

Po śniadaniu daję sobie godzinę na kawę i wszystkie te rzeczy, które nastrajają mnie przed pracą! Piszę kilka zdań w dzienniku, rozciągam się, medytuję, czasami piszę przez kilkanaście minut teksty na laptopie. Okazuje się, ze w trakcie tak krótkiego czasu można zrobić naprawdę konkretny konspekt wpisu na bloga!

Czas na własne projekty 

Chcę najpierw tworzyć, a potem konsumować. Dlatego pierwsze trzy godziny przeznaczam na najważniejsze rzeczy. W zdecydowanej większości są to zadania związane z publikacjami, aktualizacjami strony, ofert, przygotowywaniem wpisów, tworzeniem własnych produktów. Wiem, że jeśli nie wydzielę sobie tego czasu najpierw, to praca nad zleceniami tak mnie pochłonie, że nie zrobię tego nigdy. 

Staram się w ciągu tych trzech godzin za dużo z nikim nie rozmawiać i się nie rozpraszać. Zadania wyznaczam sobie wcześniej, więc wiem, nad czym mam pracować i totalnie się temu oddaję. To są najważniejsze trzy godziny mojego dnia. Gdyby mnie coś porwało w trakcie obiadu, to jakaś wielka tragedia się nie wydarzy, bo wielkie punkty z listy to do mam już odhaczone. :D

Staram się, by dzień, dwa dni w tygodniu mieć wolne od spotkań i pracy nad sesjami, by spędzać go w domu i pracować sama. Piątek rezerwuję zwykle na projekty własne. Jest mi to potrzebne, bym mogła całkowicie skupić się na tworzeniu, ulepszaniu swojego biznesu i rozwoju.

Czas na maile i social media

Dopiero po tych trzech godzinach sprawdzam maila i media społecznościowe. Do tej pory od poprzedniego wieczoru miałam czas offline. Czytam wszystkie maile, usuwam, co niepotrzebne i staram się jak najszybciej odpowiedzieć na wszystko. Zdarza się, że maile potrzebują dłuższego namysłu i wtedy oznaczam je flagą i archiwizuję.

Obiad i przerwa

Ten moment dzieli mój dzień na pół. Od tej pory troszkę wyluzowuję. Jem obiad i jeśli tylko mogę, idę choć na 15 – minutowy spacer. Robię drugą kawę (lub trzecią, zależy od dnia) i wracam do pracy. No, chyba że totalnie nie mam na to czasu, to jem cokolwiek w 5-10 minut.

Praca z klientem, sesje, obróbka

Jeśli mam dowolność w umówieniu sesji zdjęciowych, ustawiam je raczej po południu. Czasami jest to dla mnie dość wyczerpujące zajęcie i nierzadko nie jestem w stanie po sesji zrobić niczego więcej oprócz skopiowania zdjęć z karty na dyski. ;) Jeśli nie mam sesji, obrabiam zdjęcia, wysyłam do selekcji, szukam inspiracji do kolejnych zdjęć, przygotowuję oferty, umowy, faktury, dopinam współprace, umawiam spotkania. 

Ustawiam też posty na fb, instagramie, robię opisy, wybieram zdjęcia, publikuję (raczej nie konsumuję). Staram się grupować przygotowywanie publikacji i robić to za jednym posiedzeniem, bo gdybym miała przygotowywać każdy post oddzielnie, to chyba umarłabym od nadmiaru obowiązków z tym związanych.

Jeśli chcecie, przeczytajcie więcej o tym, jak prowadzę media społecznościowe: Jak prowadzić kilka kont w mediach społecznościowych tak, aby nie dublować treści?

Druga tura maili

Sprawdzam, czy nie pojawiło się nic nowego. Jeśli tak, staram się uporać z tym od razu, a jeśli nie, przechodzę do publikacji. 

Podsumowanie dnia

Robię podsumowanie dnia – wpisuję na bieżąco do kalendarza rzeczy, które udało mi się w danym dniu zrobić. Może wydaje się to pierdołowatym zajęciem, ale naprawdę pomaga uświadamiać sobie, że robimy serio konkretne rzeczy i nie przebimbaliśmy tego dnia! Wypisuję sukcesy i wnioski oraz weryfikuję zadania na kolejny dzień. 

Siłownia co drugi dzień 

Fajnym zakończeniem dnia pracy jest dla mnie wyjście na trening. Przy okazji nabijam też trochę kroków, bo dość długi dystans przechodzę pieszo. Nie mam na telefonie aplikacji mailowej i zbytnio się nigdzie nie loguję, więc też mam fajny czas na odetchnięcie. Jeśli nie jest to mój dzień treningowy (staram się chodzić na siłkę trzy razy w tygodniu), to idę na jakiś długi spacer czy zakupy. 

Nie da się ukryć, że mój dzień pracy bardzo przypomina teraz taki etatowy. Nie lubię siedzieć przed komputerem długo, jeśli nie muszę, więc w ciągu tych kilku wcześniejszych godzin naprawdę się spinam, by zrobić to, co mam do zrobienia. Po południu uwielbiam spędzić trochę czasu z chłopakiem, pójść na jakiś spacer, jedzenie, poczytać książki czy spotkać się ze znajomymi.

Rzadko się zdarza, że pracuję do późna, chyba że coś komuś obiecałam. Nie znoszę nie wywiązywać się ze swoich obietnic.

Wieczorny Instagram!

Wieczorem jeszcze na chwilę wpadam na swój Instagram, by opublikować fotkę, relacje, pogadać z Wami, sprawdzić, co słychać u Was. Naprawdę lubię tam zaglądać i poświęcać na to chwilę wieczorem!

O 21:00 uruchamia się mój czas bez ekranów, a moje aplikacje ponownie się blokują. Sięgam wtedy po książki, których w ostatnim czasie udaje mi się czytać niezwykle dużo albo robię coś fajnego do jedzenia i totalnie chilluję offline!


Tak właśnie wygląda mój idealny dzień pracy! Wiem, że być może to nic zaskakującego, ale kilka prostych zasad naprawdę niesamowicie porządkuje mój dzień i pozwala godzić wiele rzeczy na raz.

Jak to wygląda u Was?

Category
Produktywność

You may also like

Previous Post

Podsumowanie kwietnia i blogowo - biznesowe plany na maj

Next Post

Zablokowałam media społecznościowe, odblokowałam kreatywność (+ jak zablokować aplikacje?)