Ania Ulanicka

Moje plany na kolejny sezon | jesień 2017

Mimo tego, że ostatnie kilka tygodni było istnym szaleństwem (w którym czułam się jak ryba w wodzie), to tak samo cieszę się na kolejne, już zdecydowanie mniej zwariowane tygodnie. Jesień jest moim ulubionym czasem w roku, w którym wracam do swoich ulubionych rutyn, uspokajam się, ale to nie znaczy, że pracuję mniej. Wręcz przeciwnie.

Cieszę się, że mam w końcu trochę więcej czasu na to, aby blogować (troszkę wyszłam z wprawy, przyznaję!), dzielić się z Wami nowymi fotkami, jakie udało mi się ostatnio zrobić i przemyśleniami, których nagromadziło się mnóstwo (zarówno tych osobistych, jak i dotyczących prowadzenia własnego biznesu). Rzućcie więc okiem na rzeczy, które planuję zrobić w najbliższym czasie i dajcie znać o swoich planach!

MOJE PLANY NA JESIEŃ 2017


SKOŃCZYĆ OBECNE PROJEKTY & ZABUKOWAĆ RESZTĘ SEZONU

Mam jeszcze do dokończenia kilka zleceń – projekty albumów ślubnych, obróbkę zdjęć, wysyłkę paczek, zrobienie kopii zapasowych i kilka innych rzeczy, które trwają już od miesięcy, a które doprowadzam teraz do końca.

Jednocześnie szukam nowych klientów i jestem otwarta na realizacje nowych sesji zdjęciowych w najbliższym czasie oraz ciągle rezerwuję terminy ślubne na rok 2018, więc bardzo serdecznie zapraszam: tu można obejrzeć fajne foty, a tu skontaktować się w celu rezerwacji terminu.

Jesień to super czas, aby zrobić klimatyczne foty w plenerze, odświeżyć swój wizerunek w sieci albo zrobić świetne foty na bloga! Popracujmy razem!


ODŚWIEŻYĆ SWOJE PORTFOLIO

Jeśli coś było bardziej zapomniane od mojego bloga, to tylko moje portfolio.

WSTYD, KOLEŻANKO.

Nazbierałam gromadę fajnego materiału, którym nie mogę się doczekać, aż się pochwalę, ale jak wszystko – to potrzebuje czasu. Ten już rezerwuję, zbieram pomysły, szkicuję, planuję i już niebawem portfolio ulegnie znacznemu odświeżeniu! Miejmy nadzieję, że nic nie ucierpi w trakcie tego procesu!

Tym bardziej, że Pieczko i Pietras namieszali mi w głowie ostro na maksa i zachciało mi się być trochę innym fotografem, niż dotychczas. LEPSZYM, oczywiście!


REGULARNIE PUBLIKOWAĆ NA BLOGU

Oj, ktoś tu bardzo mocno tęsknił i to chyba jestem ja! Wychodzi na to, że pomijając pojedyncze wpisy z Tajlandii, zrobiłam sobie blogową przerwę trwającą od początku września, kiedy wyjechałam odpocząć, przez intensywny sezon zdjęciowy, aż do teraz.

Nie wiem, co tam ze statystykami na blogu się dzieje, bo nie zaprzątałam sobie tym zbyt mocno głowy, ale wiem tyle, że zrobiło to bardzo dobrze jego autorce. :)

Miałam ostatnio sporo zagwozdek na temat blogowania, publikowanych treści oraz fotografowania w ogóle, ale plan wpisów na najbliższy czas poczyniłam i z całego serca postaram się go zrealizować, bo to lubię JAK NIE WIEM CO.


WRÓCIĆ DO SWOICH WCZEŚNIEJSZYCH RUTYN

No żebyście wiedzieli, jaka ja się czuję szczęśliwa, kiedy udaje mi się wstać o 7:00 po dobrze przespanej nocy, zrobić jogę, napisać kilka pozytywnych zdań, zjeść zdrowe śniadanie, pójść na siłkę lub na spacer, zjeść obiad o normalnej porze, porobić foty, przeczytać fragment superowej książki i iść spać z poczuciem zrealizowanych dobrze zadań!

Dorzucam do tego codzienną pracę w blokach z przejrzystą listą zadań i priorytetów pod ręką, cotygodniowe podsumowania osobiste & biznesowe i ich planowanie, listy wpisów na bloga oraz ogarnianie projektów w kalendarzu i w trello (odkryłam nowe narzędzie!).

No szczęście mnie rozpiera wtedy.


ZADBAĆ O SIEBIE

Ostatni czas nie był najlepszy, biorąc pod uwagę korzyści dla mojego zdrowia – ciągle w biegu i pędzie, jedzenie byle jak, nieregularne treningi, zmęczenie, sto godzin snu, stres, nerwy, pourlopowe nieogarnięcie. To wszystko wybiło z rytmu moje healthcare.

Ostatnio jednak znowu zaczęłam planować posiłki z tygodniowym wyprzedzeniem, wróciłam do regularnych wyjść na siłownię (chodzę na nową i mam stresa!), a dodatkowo codziennie chodzę lub biegam (to tak w początkowej fazie, więc proszę się nie ekscytować). Treningi, poranki i wieczory (często z książką – ostatnio “7 nawyków skutecznego działania”) bardzo staram się spędzać offline, aby dać swojej głowie czas na poukładanie spraw, odpoczynek i wyciszenie. Prowadzenie biznesu nadal wiąże się dla mnie z dużą ilością stresów, dlatego tym bardziej dbam również o swoje mentalne dobre samopoczucie, nie tylko wypoczynek fizyczny.

No a jak narzucam na siebie treningowy i jedzeniowy reżim, to nie wiem czemu, ale od razu czuję się jak gwiazda i milion dolarów co najmniej!


UCZYĆ SIĘ NOWEGO!

Wyjazd do Tajlandii i góry pysznego jedzenia tam zmotywowały mnie do tego, aby uczyć się gotować nowe rzeczy, co staram się robić co najmniej raz w tygodniu. Z różnym skutkiem, ale przynajmniej jest czasami śmiesznie.

Warsztaty fotograficzne wbrew pozorom skłoniły mnie nie tylko do zdjęciowych eksperymentów, ale też do zainteresowania się w ogóle szerzej pojętymi sztukami wizualnymi. Było to dla mnie normą na studiach, ale później jakoś mi umknęło. Obejrzałam np. świetny serial na Netflixie, który bardzo polecam: “Abstract: sztuka designu”. Przedstawia sylwetki grafików, projektantów butów, wnętrz, fotografów w mega ciekawej formie. Pochłonęłam wszystkie osiem odcinków w chyba dwa wieczory i serio polecam.

Kupiłam też ostatnio tablet graficzny, bo uznałam, że myszka to mnie jednak ogranicza. Jak na razie miałam trudności z estetycznym podpisaniem się, ale w żadnym wypadku się nie zniechęcam!

Matko kochana, rozpisałam się jak szalona, ale sami widzicie teraz, co się zadziało w mojej głowie w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że zainspiruję kogoś do zrobienia czegoś nowego jesienią i że oczywiście nie będziecie tylko czerpać z mojego wpisu, ale okażecie szczodre serce i zainspirujecie czymś fajnym mnie.


No, to lecimy z tym!

LOVE!

 

Fotografowała: Ewelina Ulanicka Photography. :D 

Share on

You may also like

Previous Post

Warsztaty foto z Pieczko x Pietras w Dolinie Cedronu - rób swoje!

Next Post

Butelkowa zieleń & krwista czerwień - wyjątkowa Panna Młoda