Motywacja #13

„You never fail until you stop trying.”
Albert Einstein


„Nigdy nie przegrywasz, dopóki nie przestajesz próbować.”

Uwielbiam pisać poniedziałkowe posty.

Kiedyś miały one inną formę – publikowałam je na swoim fanpage’u w postaci pojedyńczego zdjęcia z kilkoma słowami na fajny tydzień. Lubiłam to dlatego, że tak naprawdę motywowałam sama siebie. Nie tylko Wam, ale i sobie, za każdym razem klikając przycisk „opublikuj” dodawałam motywacji do działania.

Tak samo dzisiaj.

Ostatni tydzień był dla mnie kiepski. Zwykłam twierdzić, że moja efektywność jest jak sinusoida – dobre i efektywne tygodnie przeplatają się z tymi gorszymi. Tak jak ostatnio, kiedy nie mogłam kompletnie się dobudzić, a zasypiałam już po godzinie 21:00, kompletnie niezadowolona z tego, co zrobiłam. Albo czego nie zrobiłam. Czułam się źle z tym, że nie dokończyłam żadnego zadania, które zaplanowałam. Ale ten post, ten cytat, których teraz tak bardzo potrzebuję, przywracają mi motywację do działania i sprawiają, że ten żal mam chociaż trochę mniejszy.

Wiem, że dopóki nie rezygnuję ze swoich postanowień i planów, jestem na wygranej pozycji.

To nic, że zasypiałam na siedząco, rano wyłączałam wszystkie budziki, a pierwszym słowem, jakie wypowiadałam po przebudzeniu, było: „KAWO, ZRÓB SIĘ”. To nic, że jedyne, na czym mogłam się skupić, to trzecia część „Bridget Jones”, przy której zaśmiewałam się do łez. I to nic, że jedynym moim osiągnięciem ostatniego czasu było zjedzenie samej dużej, pikantnej pizzy pepperoni (mniam).

Nic się nie stało.

Wszystkie powyższe wpisuję do listy swoich osiągnięć, a co! Podnoszę się i jadę dalej!

Próbuję. Codziennie dokładam kolejną cegiełkę do pracy nad swoimi projektami. Jak mała by ona nie była – i tak sprawia, że jestem o krok dalej. Jestem bogatsza o kolejne doświadczenie. Codziennie coś chociaż troszeczkę idzie do przodu. W jednym tygodniu mniej, w drugim więcej. Ale idzie.

Dlatego nie poddawaj się.

Zjadłeś dzisiaj ciastka, których obiecałeś sobie nie dotykać? Nie miałeś czasu poćwiczyć, a marzysz o super muskułach? Nie przeczytałeś książki, żeby się czegoś nauczyć? Nie napisałeś notki, którą miałeś napisać?

Nic się nie stało. Jutro też jest dzień. Zrób to.

Ale nie rezygnuj. Dopóki próbujesz – wygrywasz.

  • Dominika Kurzak

    Dziś szczególnie przydatny post :)

    • Prawda? :) Dlatego w poniedziałki na moim blogu zawsze post motywacyjny!
      Udanego tygodnia!

  • Weronika Dębowska

    I ja staram się tak myśleć. Nic się nie stało, nie rozpamiętuj, skup się na tym, co dobrego przed Tobą a nie złego za…

  • Ech, też tak czasem mam, że jak przynajmniej jednej, pożytecznej rzeczy za dnia nie zrobię, to wieczorem mam ogromnego kaca moralnego (że np. prania nie wrzuciłam, czy coś i że, za przeproszeniem, dupa ze mnie, a nie gospodyni domowa i zaniedbuję mieszkanko – a tak kurde nie można!).

    Do poniedziałków nic nie mam. W moim przypadku, zazwyczaj wszystko co złe rozpoczyna się od wtorków.
    Zdecydowanie dziś trzeba się pocieszyć pizzą i jakąś dobrą kawą. I najlepiej jutro też.
    Serdeczności!

    PS. W ogóle to głupio się przyznać, ale nigdy w życiu jeszcze nie tknęłam Bridget Jones XD

    • Oho, pocieszanie się kawą i pizzą, bardzo rozumiem. Chyba wypróbuję tę metodę kolejnym razem! ^^
      Jasne, nie można siebie ganić. Wręcz trzeba pochwalić za pozostałe rzeczy, jakie udało się zrobić. :)

      PS. Haha, naprawdę??? :D Ile wieczorów ona ze mną spędziła! Film do wina (i pizzy, hihi). :)

      Udanego tygodnia!

  • Jestem u Ciebie pierwszy raz i bardzo mnie zachwycił Twój logotyp – jest piękny <3

    • Dziękuję bardzo! Przez niego start nowego bloga trochę mi się opóźnił. >.<
      Udanego tygodnia, fajnie, że wpadłaś!

  • Ależ bym zjadła dużą pepperoni…;)

    Mam wrażenie, że takie sinusoidy motywacji są u wszystkich – bo i u mnie dokładnie tak prezentują się nie raz tygodniowe podsumowania pracy ;)

  • Motywacja jest najważniejsza, tym bardziej, że każdego dnia można próbować na nowo stawać się lepszym i poprawiać swoje życie :)

    • Otóż to, nieustannie próbować! 😊
      Dzięki za komentarz, udanego tygodnia!

      • Dziękuję :) I przede wszystkim motywacji :D

  • Zgadzam się, jeśli się nie poddamy jesteśmy wygranymi. Najważniejsze to nie odpuszczać, mimo porażek czy braku energii.

    • Lub zalanej łazienki – jak w moim przypadku. I nadal walczę! :D Udanego tygodnia!

  • Spadek formy przerobić się może w 100% motywacji dnia kolejnego! Przede wszystkim liczą się myśli, od nich niedaleko jest już do uczyć, które prowadzą do działań, a te do wyników. [H. Eker]

    • Świetne słowa!
      To tak jak po zjedzeniu wielkiej Milki Oreo następnego dnia moja dieta i treningi są wzorowe, motywacja wtedy jakby spadła z nieba! :D

  • Oooo jak ładnie powiedziane…<3 W zeszły tydzień przytłoczyły mnie obowiązki.. wszytskie. Praca, dom, sprawy okołodomowe, kuchnia, porządkowanie ogrodu na zimę… Konieczie chciałam zrobić porządki w garderobie ale nic z tego nie wyszło, no cóż – zostawiam sobie na ten.
    Tak sobie myślę że musze złapać oddech, dać sobie chwilę czasu i odpuścić… Buziaki!

    • Czasami właśnie trzeba sobie odpuścić i pozwolić na to zasypianie o 21:00, jak w moim przypadku. W ostatnim tygodniu kompletnie nic mi nie wyszło. Za to w tym mam ogromnie dużo motywacji i więcej energii! I tak, jak u Ciebie, sporo obowiązków przerzucić musiałam na ten tydzień. No cóż, zobaczymy. :D Udanego tygodnia w takim razie!

  • Marta Gie

    Bardzo dobry wpis…mi ostatnio zapadły słowa pewnego coacha któy twierdzi że wazne jest bysmy kazdego dnia zrobili choć jeden mały krok do przodu…pedy i zrywy nie potrzebne wtedy…cos w tym jest

    • Świetnie powiedziane! Warto o tym pamiętać. :)

  • Julka – Fashionery

    Świetne motto! Bardzo podziwiam takie osoby, które zawsze chcą być jeszcze lepsze i wytrwale dążą do celu. Tak trzymać!

  • Patryk Witczuk

    Bardzo fajny, przydatny wpis i estetyczny blog. Nie poddawajmy się – nigdy :)
    http://www.lifestylebypw.blogspot.com

  • Też lubię poniedziałkowe pisanie, choć w tym tygodniu choróbsko mnie pokonało ;( Piękne zdjęcia robisz, bardzo w moim guście :) Będę odwiedzać :)

    • Jeśli choroba, to tylko odpoczynek!
      Dzięki za fajne słowa, jest mi bardzo miło. ^^ Bardzo się cieszę, że zostajesz tu na dłużej!

  • Ojj tak, czasem tak jest. Gorszy tydzień ciągnie się i ciągnie. Wydaje mi się, że niczego nie dokonałam. Mi pomaga lista zadań (robię taką miesięczną) i nagle okazuje się, że wcale nie jest tak źle i sporo udało się dokonać :)

    • Bardzo fajny pomysł! Ja w ogóle sporo rzeczy planuję i czasami wystarczy przewertować przez chwilę kalendarz, aby zauważyć, że może ten tydzień był kiepski, ale poprzedni był całkiem produktywny. :)
      Dziękuję za komentarz, pozdrawiam serdecznie!

  • Szkoda, ze tak mało osób podejmuje jakąkolwiek próbę wykonania kroku w przód, z automatu zakładając porażkę.

  • Pingback: Jak ustalać priorytety i robić to, co naprawdę ważne?()