Ania Ulanicka

Co jest dla mnie najważniejsze w zdjęciu: perfekcyjny kadr, jasność, ostrość czy moment?

Na czym się skupiam, kiedy zaczynam fotografować? Na pewno nie na tym, by idealnie dopasować parametry i robić perfekcyjne zdjęcia. Fantastycznie byłoby oddawać klientom zdjęcia pięknie wykadrowane, idealnie wyostrzone i zrobione w dokładnie TYM JEDYNYM momencie.

Prawda jest jednak taka, że bardzo ciężko jest to osiągnąć. A poza tym, jest to... nudne.

Wydaje mi się, że z tego właśnie powodu bierzemy udział (oby jak najrzadziej) w sprzętowym wyścigu zbrojeń. Zastanawiamy się, co kupić, by ostrzyło zawsze i wszędzie oraz dawało tak jasne zdjęcia, że fota zrobiona w piwnicy będzie wyglądała na uchwyconą w idealnych warunkach oświetleniowych.

Ile razy dostawałam pytania o sposoby na to, by rozjaśnić kąt, do którego nie dociera satysfakcjonująca ilość światła. O to, co zrobić w ciemnym kościele, żeby wyglądał na jasny. Czy może błysnąć w nim lampą (niech Was ręka boska broni ;)), czy może wydrzeć każdą najmniejszą drobinkę światła przy obróbce zdjęć, a potem z wyczerpania pochlastać się suchą bułką.

Usłyszałam kiedyś na warsztatach słowa, które do dziś siedzą mi w głowie. Zmieniły moje podejście do fotografowania i dodały luzu. Są jednymi z niewielu zasad, których trzymam się zawsze, kiedy fotografuję. Które powstrzymały mnie od wszelkich prób sztucznego naginania rzeczywistości na moich zdjęć.

I które w końcu dały mi przyzwolenie na to, by fotografować tak, jak widzę i się z tego nie tłumaczyć.

It was dark I shoot it dark.

Nie musiałam ich nigdzie zapisywać, bo dosłownie mózg mi się zresetował, kiedy to usłyszałam. Jakie to proste! Fotografuj tak, jak widzisz. Jeśli jest ciemno, zwolnij siebie z przymusu naginania rzeczywistości i kombinowania w taki sposób, by pokazać na zdjęciu coś innego.

Nie boję się nieostrych zdjęć, nie boję się zdjęć zbyt ciemnych, nie boję się też dużego ziarna ani ujęć, w których ostrość mi gdzieś uciekła. Nie boję się ujęć pozowanych, które zwykle mają idealne parametry i są idealnie wykadrowane, ale nie boję się również ujęć strzelonych w odpowiedniej sekundzie, ale słabo wykadrowanych, bo ledwie zdążyłam wycelować obiektywem w moment, który tyle, co mrugnięcie okiem.

Rzeczywistość nie potrzebuje retuszu.

I jeśli zapytacie mnie, czy oddaję zbyt ciemne, zbyt nieostre, zbyt ziarniste, czasami kiepsko skadrowane zdjęcia, to na wszystkie pytania odpowiadam: tak. Jeśli tylko to, co widzę na zdjęciu, pokazuje coś fajnego i prawdziwego.

Perfekcja jest nudna. Czasami jest piękna, ale też nierzadko niesamowicie przewidywalna.

W swojej fotografii chcę dążyć do czegoś więcej, niż tylko prawidłowych ustawień. Tryb auto zawsze ustawi nam sprzęt tak, by zdjęcie miało perfekcyjne parametry… ale czy serio o to nam chodzi?

Category
Fotografia

You may also like

Previous Post

Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniu

Next Post

Co zjeść w Sopocie? Subiektywny przewodnik po najlepszej szamce