Ania Ulanicka

Nie uciekajmy od samych siebie, a spróbujmy poznać.


Kiedy piszę ten wpis, jestem na podlasiu. Zupełnie sama. Jest późny wieczór, można powiedzieć, że już noc. Przez uchylone okno słyszę odgłos świerszczy, a poza odbijającym się światłem w jego szybie nie widać kompletnie nic.

Wieczorem, aby zagłuszyć tę niesamowitą ciszę, poszłam na rower. Minął mnie może jeden samochód. Może dwa. Znowu – nie słyszałam nic oprócz odgłosów lasu, rzeki i kilku słów tych, co nad nią spędzają wieczory.

I było tak słuchajcie przerażająco cicho, że aż bolało.


Wiecie, tak sobie dzisiaj pomyślałam, że strasznie uciekamy. Rzucamy się w wir pracy i obowiązków, całe dnie spędzamy w huczącym i głośnym mieście, przez cały czas otaczamy się ludźmi, którym buzie nie zamykają się od ciągłego gadania. Pracujemy w kawiarniach, jednym uchem słuchając muzyki i podsłuchując, co za problemy posiada kobieta obok. Wieczory znowu – na youtubie, spotify albo innym netflixie; koniecznie z laptopem, telefonem lub książką.

I to jest ekstra. Znajdowanie sobie ciągle zajęć jest ekstra. W mieście i tłoku natomiast czuję się jak ryba w wodzie i całą sobą chłonę jego dźwięki, zapachy i struktury. Kocham w nim żyć. Kocham obserwować ludzi, ich nawyki i zachowania, kiedy spędzają czas w ulubionych miejscach. Kocham ten szalony pęd.

Ale dzisiaj zadałam sobie pytanie, czy czuję się tam świetnie, bo jest mi tam dobrze, czy dlatego, że idealnie zagłusza to, co powinno być wysłuchane?



Tu jest cicho. Ale tak zupełnie cicho. Twojej uwagi nie odciągnie kolorowo ubrany mężczyzna. Tu czas stoi w miejscu. Musisz się do niego dostosować. Musisz być w momencie, w którym jesteś. Musisz przystopować. I mimo że masz ochotę zagłuszyć tę ciszę, zatrzymaj się i wsłuchaj w to, co masz sobie sam do powiedzenia.

Lubię miasto, bo miasto jest dla mnie dobre. Tam wystarczy, że wyjdę za próg swojego mieszkania, a moją głowę zajmuje tysiąc innych rzeczy, które spotykają mnie po drodze. I tak codziennie.

Przypominam sobie o tym, jak postanowiłam, że może wyjadę gdzieś w tym roku całkiem sama. I wiecie co, teraz mnie ta myśl naprawdę przeraziła.

Tutaj, mimo że większość dnia spędzam z ludźmi, uczę się, rozmawiam i śmieję do bólu brzucha, nie mam dokąd uciec. Jest pięknie. Jest naprawdę cudownie. Słodki zapach lasu i ciepłe światło zachodzącego słońca są niepowtarzalne; tu, w tych przestrzeniach niemożliwych do ogarnięcia wzrokiem.

Ale to również tutaj jestem w końcu naprawdę sama. Z najważniejszą osobą swojego życia, która domaga się tego, aby ją w końcu wysłuchać.

I jest to tak samo niekomfortowe, jak ekscytujące. Nie uciekać od siebie, a spróbować poznać.



Ostatnie wpisy:

Rób to, w co wierzysz.
O chemii z fotografem – dlaczego ma znaczenie?
Etno Cafe | Warszawa
Bardzo fajne rzeczy, które zrobię w tym roku dla siebie


Category
INSPIRACJE
Share on

You may also like

Previous Post

O chemii z fotografem - dlaczego ma znaczenie?

Next Post

Śluby, sesje na blogi i najpyszniejsza pracka świata!