Ania Ulanicka

Nikon Z6 – moja opinia, wrażenia i zdjęcia

Na pewno znacie to uczucie, kiedy dowiecie się o premierze produktu, na który czekaliście i nagle całe Wasze internetowe życie kręci się wokół niego. Jakimś cudem przeczytaliście już trzynaście artykułów, osiemnaście opinii i obejrzeliście siedem recenzji na YouTubie. I myśląc o tym czujecie się, jakbyście czekali na Gwiazdkę. To ja tak miałam, kiedy pierwszy raz pojawił się w mojej głowie bezlusterkowiec Nikon Z6.

Kiedy zaczynasz interesować się fotografią, niemalże na każdym kroku słyszysz ostrzeżenia, że to nie jest tanie hobby i lepiej odłóż kupę kasy, zanim podpiszesz cyrograf i oddasz swoją duszę najnowszym recenzjom.

I mimo tego, że ja wszystkie nowinki puszczałam mimo uszu i nie byłam łasa na sprzętowe odkrycia, to od czasu do czasu wypatrzę coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie.

Nie jestem sprzętowym świrem i uważam, że nie ma co wariować na punkcie kolejnego obiektywu, który prawdopodobnie wniesie mniej, niż nasze umiejętności. To mimo wszystko po wkroczeniu na ścieżkę profesjonalnej fotografii zdaję sobie sprawę, że inwestycje w sprzęt są nieuniknione.

Jedną z bardziej ekscytujących ostatnio był Nikon Z6, za którym oglądałam się chyba z pół roku i sprezentowałam go sobie na trzecie urodziny firmy.

Nikon Z6 – dlaczego go kupiłam?Na czym zależało mi podczas kupna nowego aparatu?

Kiedy zaczynałam fotografować kilka lat temu, jednym z moich pierwszych aparatów był właśnie bezlusterkowiec. Wtedy był to Sony nex-5, którego używałam dobre kilka lat. Niestety wtedy o fotografii wiedziałam naprawdę niewiele i nie miałam pojęcia, jakich obiektywów mogę używać, więc używałam tego, który był w zestawie. Mimo tego to właśnie na tym aparacie nauczyłam się obsługi trybu manualnego i to właśnie nim zrobiłam wiele naprawdę udanych, przemyślanych zdjęć.

>> Zobacz wpis: Czym fotografuję i czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Po tym, jak już zachłysnęłam się umiejętnościami lustrzanek, dużo lepiej poznałam sprzęt i swoje wymagania, dowiedziałam się w końcu, do czego potrzebuję jakiego obiektywu i nabawiłam się kilku kontuzji używając ciężkiego sprzętu, postanowiłam wrócić do korzeni.

Dlaczego go wybrałam?

Chciałam kupić aparat, który będzie lżejszy i mniejszy niż lustrzanka. Zależało mi również, by był to aparat dla profesjonalisty, a niekoniecznie pierwszy z brzegu sprzęt. Wiele razy miałam ochotę robić zdjęcia na wyjazdach czy innych okazjach niż zlecenia, ale fotografowanie lustrzanką wydawało mi się wtedy strasznie toporne i za każdym razem wygrywał lekki w użytkowaniu i dający mnóstwo spontaniczności telefon.

Gdybym w tym momencie poszukiwała sprzętu, który miałby być moim jedynym sprzętem do robienia zdjęć, pewnie moim wyborem byłaby lustrzana. Jednak w tym momencie, kiedy mam w domu dwa inne body, ten aparat chciałam traktować jako backup (tak się nie stało, o czym piszę dalej). 

Zależało mi również na tym, by body było w tym samym systemie co te, które już posiadam. To daje możliwość podpinania obiektywów, które już mam, przez adapter FTZ.

Nikon Z6 chodził mi po głowie już od dawna i byłam niemalże pewna, że spełni moje oczekiwania.

Nikon FTZ - pierwsze wrazenia

Nikon Z6 – moje pierwsze wrażenia

Kiedy pierwszy raz wzięłam aparat do ręki i zrobiłam nim kilka zdjęć, byłam niesamowicie zaskoczona intuicyjnością i lekkością obsługi. Miałam wrażenie, że mam w ręce telefon, a nie profesjonalny aparat. Po kilku latach używania lustrzanek człowiek odzwyczaja się od tego, że robienie zdjęć może być aż tak proste. ;)

Aparat na pewno jest lżejszy i mniejszy niż lustrzanka. Jeśli jednak decydujesz się na używanie go z przejściówką, sprzęt nabiera gabarytów. Kiedy podpięłam swój ulubiony obiektyw Sigma Art 50 mm przez adapter FTZ, całość nie jest już taka leciutka i malutka. Dla najlepszego efektu pewnie najlepiej byłoby kupić obiektyw dedykowany serii Z.

Nikon Z6 z adapterem i obiektywem Sigma Art 50 mm.

Nikon Z6 z adapterem i obiektywem Sigma Art 50 mm.

Byłam zaskoczona jasnością zdjęć, jakie zrobiłam tym aparatem. Zrobione w ciemnym pomieszczeniu zdjęcia wyglądały, jakby były zrobione w ciągu dnia. Mój iPhone tego nie potrafi. ;) I mimo że wiem, że takie zdjęcia nie będą nadawały się do użytku przez ogromne szumy, to ISO o wysokości 52 000 brzmi imponująco.

Na pewno fajnym dodatkiem jest również dotykowy ekran. Kiedy Twój #instahusband jest przyzwyczajony do robienia zdjeć smartfonem i ustawiania punktu ostrości paluchem na ekranie, to ten aparat będzie dla niego idealny. (:*)

Haha, no i pierwszym trochę mniej pozytywnym wrażeniem była karta XQD. Aparat nie obsługuje standardowych kart SD, a nową kartę o egzotycznej nazwie XQD. Kiedy wyszłam ze sklepu z aparatem w torbie i zaczęłam szukać, gdzie mogę kupić tę kartę, podskoczyłam ze zdziwienia, kiedy google wypluł mi cenę w wysokości ponad 600 zł za kartę o pojemności 60 GB. W takiej cenie mogłabym kupić 10 kart SD o tej samej pojemności, ale jak już wydałam siedem tysięcy na nowe body, to te kilka stówek nie powinno robić różnicy #nabogato. Podobno karty są dużo trwalsze. 

Wrażenia po kilku tygodniach używania Nikona Z6

Na pewno aparat zmienił swoje przeznaczenie. Miał być aparatem w postaci backupu, a w naprawdę wielu okolicznościach jest moim sprzętem number one. Lekkość i łatwość użytkowania jest tak uzależniająca, że czasami nie czuję potrzeby wyjmowania z torby bardziej topornej lustrzanki.

Aparat jest niezwykle szybki, autofocus również absolutnie nie zawodzi, zdjęcia są ostre jak żyletki.

Po kilku tygodniach dokupiłam czytnik kart XQD, bo kopiowanie zdjęć przez kabel strasznie mnie wkurzało. Czasami trzeba było czekać naprawdę długo, zanim zdjęcia pojawiły się w aplikacji Nikon Transfer.

Mimo możliwości ustawienia wysokiego ISO, ten aparat raczej średnio sprawuje się w fotografowaniu w naprawdę trudnych oświetleniowo warunkach. Obrazek z lustrzanki, nawet mocno zaszumiony, jest okej, natomiast z Nikona Z6 jest trochę w mojej opinii zbyt sztuczny. Pojawiają się czasami dziwne zafarby. Mam wrażenie, że tu nikon mógłby trochę odpuścić chęć uzyskania jak najwyższej jasności i jakości, bo foty wychodzą sztuczne i zbyt poprawione.

Dla niektórych może przeszkadzać ostry obrazek. Nie jest to na pewno delikatny obrazek z lustrzanki, a na maksa ostry jak żyleta, może trochę mniej plastyczny.

Co chciałam fotografować Nikonem Z6?

  • Na pewno chciałabym go używać do robienia zdjęć na Instagram i bloga. Potrzebuję czegoś lekkiego i intuicyjnego, co z przyjemnością zabiorę na miasto czy wyjazd. I co mogę dać komuś, żeby zrobił mi kilka zdjęć i nie męczył się ze wszystkimi ustawieniami i przyciskami lustrzanki. Chciałam go również wykorzystywać do zdjęć kompozycji, jakichś flat layów i tak dalej.
  • Na pewno będę go zabierać na reportaże ślubne. Jego ogromną zaletą jest to, że jest cichy. Kiedy włączę dodatkowo tryb cichej migawki, jest totalnie bezgłośny, ale do tego naprawdę trudno jest mi się przyzwyczaić. Jednak lubię ten trzask przy każdym zdjęciu, ale na przykład w kościele bezgłośny tryb to coś wspaniałego. Dodatkowo przy fotografii reportażowej jego zaletą jest fakt, że totalnie nie zamula. Zdjęcia zapisują się błyskawicznie, autofocus jest szybki i naprawdę można dużo zdziałać.
  • Miałam go zabierać jako backup na inne zlecenia, ale bardzo często jest moją pierwszą opcją. :)

Dla kogo jest Nikon Z6?

Nikon Z6 jest dla kogoś, kto oczekuje wysokiej jakości obrazka i kto ceni sobie szybkość i intuicyjność w fotografowaniu. Na pewno jest to super wybór dla osób, które działają w internecie i które chcą mieć kontrolę nad każdym etapem robienia zdjęcia. Polecałabym go wszystkim, którzy po użytkowaniu telefonu wiedzą, że chcą od aparatu czegoś więcej, ale nie zostaną profesjonalnymi fotografami i nie potrzebują lustrzanki z całą stajnią obiektywów. Wtedy Nikon Z6 plus dedykowany mu obiektyw mogą stanowić super zestaw.

Nikon Z6 z adapterem FTZ

Czy obraz różni się od tego z lustrzanki?

Obraz jest ostrzejszy i bardziej wyraźny niż ten z lustrzanki. Nie w każdej fotografii rzuca się to w oczy i ta różnica nie jest widoczna od razu, ale wprawne oko bardzo możliwe, że zauważy różnicę. Na pewno dużą różnicę widać w zdjęciach zrobionych w ciemniejszych miejscach. Wtedy lustrzanka wypada według mnie lepiej. Obrazek jest bardziej naturalny.

Zdjęcia zrobione Nikonem Z6:

Zdjęcia zrobione Nikonem Z6

Zdjęcia zrobione Nikonem Z6

Zdjęcia zrobione Nikonem Z6

Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć zrobionych tym aparatem, zapraszam do ostatniego wpisu o Edynburgu: Edynburg – co zobaczyć, zjeść i jak doświadczyć tego szkockiego miasta? Opublikowałam w nim tylko zdjęcia z iPhona 8 i Nikona Z6.

Plusy Nikona Z6

  • Gabaryty mniejsze niż jakiejkolwiek lustrzanki.
  • Intuicyjność używania – momentami mam wrażenie, jakbym robiła zdjęcia telefonem. 
  • Dla użytkownika Nikona – nic nowego. Do rozkładu przycisków i systemu przyzwyczajałam się półtorej minuty, wszystko jest podobne do tego, co już znamy w lustrzankach.
  • Jasne zdjęcia.
  • Świetnie działa z obiektywami, które już mam mimo używania adaptera. Nie zauważyłam żadnego zamulania i gubienia ostrości.
  • Dzięki wi-fi szybko można przesyłać zdjęcia na telefon, tam je obrabiać i od razu publikować. :)

Minusy Nikona Z6

  • Wysoka cena, koło 7000 zł za samo body z adapterem.
  • Wysoka cena karty pamięci XQD, ponad 600 zł za 60GB.
  • 1 slot na kartę pamięci – mi nie przeszkadza, ale dla niektórych jest to nie do przejścia.
  • Zdjęcia czasami zbyt ostre. 
  • Słaby obrazek przy wysokim ISO.

Mam nadzieję, że kilka słów na temat moich wrażeń pomoże Wam w podjęciu decyzji, jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad Nikonem Z6. I pamiętajcie, że każdy sprzęt będzie z Wami współpracował, jeśli tylko dobierzecie go do swoich potrzeb. :)

Kategorie
Fotografia

Sprawdź także

Poprzedni post

Edynburg - co zobaczyć, zjeść i jak doświadczyć tego szkockiego miasta?

Następny post

Nagrywam swój podcast! Na wczoraj - czyli jak żyć po swojemu w świecie, w którym wszystko ma być ASAP