Ania Ulanicka

Od zawsze chciałam dawać wartość.


Kiedy zrobiłam pierwsze zdjęcie swoim nowym, tylko moim aparatem, który mieścił się do kieszeni (a był to chyba widok z okna na dziadka trzymającego niebieski rower), do głowy by mi nie przyszło, że teraz będę biegać z ciężką, wielką torbą ze sprzętem, a obce osoby będą mnie pytać, czy jestem „tą Anią, co robi zdjęcia”.


 

Charlotte Menora w Warszawie

Mimo że moje cele są jeszcze hen, hen przede mną, a do najlepszych fotografów zbliżam się bardzo powoli, to szczerze się wzruszam w takich momentach tym bardziej wtedy, kiedy wspominam swoje początki.

Nigdy nie myślałam o pieniądzach.

Ba, ja tylko chciałam, by moje zdjęcia były ładne i żebym miała dzięki nim co robić. Później cieszyłam się coraz bardziej, kiedy mogłam komuś pomóc swoim aparatem. Przez długi, naprawdę długi czas miałam ogromne trudności z tym, by wyceniać swoją pracę oraz by żądać jakiegokolwiek wynagrodzenia za to, co robię. W tym czasie myślałam tylko o tym, co zrobić, by dane zdjęcia były jak najlepsze.

Co zrobić, aby pozująca mi osoba wygląda tak pięknie, jak w rzeczywistości. Co zrobić, by po otrzymaniu zdjęć ode mnie ktoś powiedział: „Wow, jak ładnie!”. Co zrobić, by moje zdjęcie nie było tylko (czyimś bądź moim) kaprysem i widzimisię, a faktycznie mogło pomagać ludziom. Co zrobić, abym mogła stworzyć coś fajnego i pięknego.

Przewodnią myślą wszystkiego, co robię, było dawanie wartości.

Nie robiłam zdjęć dla hajsu, fejmu i popularnego instagrama (żadne z powyższych nie jest czymś złym!). Po prostu robiłam swoje, najlepiej jak umiałam, czerpiąc z tego radość największą, jaką tylko mogłam czerpać.

Być może ten czas pozwolił wyrobić mi zdrowe podejście. Wyrobić styl, estetykę i zdrowy rozsądek, które będą zawsze stały ponad wszystkimi powyższymi. Bo wiem, że jeśli jakaś współpraca kłóciłaby się z zasadami, jakie posiadam, wynagrodzenie nie byłoby w stanie mi tego zrekompensować.

Teraz mam firmę i bardzo myślę o pieniądzach. Regularnie weryfikuję ceny, analizuję zlecenia i dbam zwyczajnie o to, by moja firma się rozwijała. Zastanawiam się, co mogę jeszcze zrobić, by praca satysfakcjonowała mnie na tyle, bym mogła zawsze, ale to zawsze robić to, na czym najbardziej mi zależy.

Dawać wartość.


 

Charlotte Menora w Warszawie

×

Śniadanie Charlotte w Charlotte Menora

 

× Ujęcia pochodzą z jednego z moich ulubionych miejsc w Warszawie - Charlotte Menora przy pl. Grzybowskim. 

× Na ostatniej fotce Aneta z Simple Dancer's Life, z którą mam nadzieję zaskoczymy Was jeszcze niejedną sesją! (Uwielbiam okładkę pierwszego numeru Vogue'a, jest tak przekorna!)

× Wszystkie zdjęcia zrobione zostały iPhonem, którym uwielbiam ostatnio fotografować (i obrobione w aplikacji VSCO Cam). Najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie.

Vogue Polska w Warszawie
Category
INSPIRACJE, PRACA
Share on

You may also like

Previous Post

Nie ma lepszego dnia niż dziś, by zacząć.

Next Post

Rzecz o lenistwie fotograficznym (i co ma do tego Vogue!)