Rzuciłam pracę. I co teraz??? Plany na nowy rok.

Robię półroczne wakacjeeeee! Koniec wpisu.

A teraz serio. W ostatnim wpisie podzieliłam się z Wami decyzją, jaką podjęłam. Grudzień był ostatnim miesiącem, w którym pracowałam na etacie i w którym zwyczajnie brakowało mi już czasu i energii na godzenie wszystkich obowiązków, które chciałam wykonywać. Nosiłam się z tą decyzją już od kilku miesięcy i ciągle znajdowałam wymówki i przekonywałam siebie, że to jeszcze nie czas. Nie wiem, czy już jest ten właściwy moment, czy to być może jeszcze za wcześnie, czy może za późno.

Nie byłam również do tego kroku nieprzygotowana ani nie była to decyzja podjęta z dnia na dzień. Ile planów awaryjnych, za i przeciw rozpisałam, ile rozmów na ten temat przeprowadziłam, ile czasu się wahałam i marudziłam, że nie wiem – wiem tylko ja.

Początki

Gwoli wyjaśnienia – nie zostawiłam swojej pracy dlatego, że kompletnie nie lubiłam tego, co robię albo dlatego, że z całej siły nienawidziłam miejsca, w którym pracuję, jak to się zdarza słyszeć we wspaniałych opowieściach o robieniu spektakularnej kariery. Nic z tych rzeczy.
Pracę w architekturze zaczynałam z pasją i wizją na to, ile w tej kwestii osiągnę. Kiedy robiłam pracę magisterską – całe życie było podporządkowane temu. Kiedy szukałam pracy – szukałam jej do upadłego, a kiedy ją znajdowałam – angażowałam się w to z całej siły. Chciałam, aby projekty były dopięte do końca i wykonane porządnie.

Dlaczego więc zostawiłam architekturę?

Jakiś rok temu zaczęłam zastanawiać się, co naprawdę sprawia mi radość, co najbardziej mnie interesuje, co lubię robić w wolnym czasie i czemu chciałabym się poświęcić. Bardzo inspirującą książką była biografia Steve’a Jobsa – jego miłość do tworzenia i dążenie do perfekcjonizmu dały mi mocno do myślenia.

Fotografię kochałam od zawsze, blogowanie odkryłam dosyć niedawno. W tym momencie moje zaangażowanie zaczęło przechodzić w innym kierunku. Każdy wolny moment poświęcałam na dopracowywanie swojego bloga, tworzenie wpisów i sesje zdjęciowe. To już nie było tylko hobby, to stało się moją pracą.

Czułam, że przy projektowaniu nie potrafię wykrzesać takiego zaangażowania i takiej pasji, która towarzyszy mi w tworzeniu zdjęć i bloga.

Jest to zajęcie, które mogę robić dniami i nocami, w soboty, niedziele, święta i wakacje, które sprawia, że wstaję o 6:00, aby zrobić najlepsze zdjęcia i kładę się w środku nocy, bo jeszcze dopieszczam ostatnią sesję. Blogi i zdjęcia swoich guru oglądam z wypiekami na twarzy, mając ochotę natychmiast wypstrykać całą kartę, aż osiągnę zamierzony efekt.

A w końcu, patrząc w przyszłość, myślę tylko o zdjęciach.

Architektura jest wspaniała. Jest to ciekawy, piękny zawód, ale dla tych, którzy naprawdę go kochają. I takich ludzi spotykam na swojej drodze. Widzę, z jakim zaangażowaniem i pasją o tym opowiadają, jakie mają wizje odnośnie projektowania. I z całego serca im kibicuję i ogromnie podziwiam.

Jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, bardzo wzięłam sobie do serca słowa Jobsa:

„Wasza pra­ca wy­pełni dużą część wasze­go życia i je­dynym spo­sobem, aby być nap­rawdę usa­tys­fak­cjo­nowa­nym, jest ro­bienie cze­goś, w co wie­rzy­cie, że jest czymś wiel­kim. Je­dynym spo­sobem na ro­bienie wiel­kich rzeczy jest ro­bienie cze­goś, co się kocha. Jeśli jeszcze te­go nie zna­leźliście – szu­kaj­cie da­lej. Nie idźcie na kom­pro­misy. Jak w wielu przy­pad­kach, ser­ce po­wie wam, kiedy to znaj­dziecie. Jak w każdym dob­rym związku, będzie co­raz le­piej wraz z mi­jający­mi la­tami. Więc szu­kaj­cie, aż znaj­dziecie. Nie idźcie na kom­pro­misy.”

Podjęłam wybór nie między tym, czego nienawidzę i tym, co lubię, tylko między tym, co lubię i tym, co kocham i czemu naprawdę mogę się poświęcić. Bo wierzę w to, że aby być najlepszym, trzeba w całości być przekonanym o słuszności tego, co się robi.

Co planuję?

Od tej pory będę zajmować się na pełen etat blogiem, sesjami zdjęciowymi i Fiverrem (jeśli o tym nie słyszeliście, a chcecie dorobić, Cyprian napisał fajny poranik na ten temat) oraz dążyć do tego, aby było to nie dodatkowe, a całkowite źródło mojego utrzymania. Jeśli jesteśmy przy finansach – jeśli Ty również planujesz taką decyzję, dobrze się do tego przygotuj. Nie namawiam ani nie radzę rzucania papierami bez opracowania wcześniejszego planu. Ja poczekałam na moment, kiedy odłożyłam oszczędności pozwalające mi na poradzenie sobie przez dłuższy okres (co najmniej kilka miesięcy), aby mieć czas i spokój głowy podczas rozkręcania (już na dobre) swojego biznesu. Wiązało się to oczywiście z serią przeróżnych wyrzeczeń, ale nie miało to znaczenia, jeśli miałam przed sobą taki cel.
Oczywiście nie zarzekam się, że jest to jedyna droga, jaką chcę obrać i że nigdy przenigdy nie wrócę do standardowej pracy. Przyjęłam, że jeśli mi się nie uda, wrócę na etat i nie będzie to nic strasznego – to postanowienie jest bardzo ważne. Gdyby się nie udało – trzeba mieć świadomość innych opcji, co nie oznacza żadnego poddawania się czy rezygnacji ze swoich celów.

Jak będzie wyglądał mój kolejny rok? Na czym się skupię?

– Obrałam  kierunek swoich działań, o czym wspomniałam w poprzednim punkcie, dodatkowo kładę mocny nacisk na to, aby odżywiać się zdrowo, trenować i odpoczywać. Jak widać nie określam tego postanowieniami noworocznymi, a raczej kierunkiem, w którym chcę zmierzać (a który, jak wiadomo, kompletnie nie jest mi obcy).

– Skupię się na tworzeniu jak najlepszego bloga oraz robieniu kolejnych tysięcy zdjęć. Nie osiadam na laurach, a stawiam poprzeczkę coraz wyżej. Aby być coraz lepszą. :)

– Wyzwaniem będzie również opracowanie nowego planu działania/miesiąca/tygodnia/dnia. Zdaję sobie sprawę, że będzie to ode mnie wymagało ogromnej organizacji i pewnie sporych kombinacji, ale będę testować, aż plan zadziała. Nie rzucam się od razu w wir pracy i nie zasypuję zadaniami, bo potrzebuję czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji i jej ogarnięcie. Powoli.

– Wszystkimi tymi swoimi działaniami będę się dzielić tu, na blogu i w social media. Chcę Was motywować do tworzenia inspirującego życia.

Dlatego wpadajcie, a będziemy się nawzajem inspirować. Do zobaczenia!

  • Guesswhatpl

    Piękne zdjęcia. O tak, praca, którą wykonujemy z pasją i chęcią jest jeszcze bardziej dla nas motywująca. Życzymy Ci zatem, byś w tym nowym roku działała zgodnie ze swoim harmonogramem, zmotywowana i pełna werwy oraz pasji do swojej wyjątkowej pracy. Pozdrawiamy

    • Dziękuję za dobre słowo i za życzenia! :) Mam nadzieję, że uda mi się wypracować swój system, a i że motywacja mnie nie opuści. :D Wszystkiego dobrego w nowym roku!

  • eV

    Chyba zostanę na Twoim blogu, spodobało mi się.
    Architektura to wymagająca i strasznie niewdzięczna dziedzina. Tyle obowiązków i odpowiedzialności a grosz nędzny. Nawet jeśli, tak jak piszesz, jest to wspaniała rzecz. Na szczęście jest to też na tyle wszechstronny kierunek, że łatwo z niego startować w wiele innych zawodów. Powodzenia!

    • Jeśli szukasz nieustannej inspiracji, motywacji i pięknych fotek – powinnaś zostać tu jak najdłużej. :D
      O tak, w architekturze ta wszechstronność jest najlepsza! Studia są piękne i bardzo interesujące, dlatego nie żałuję, że je wybrałam. Dzięki temu mam pojęcie o estetyce i kompozycji, co niesamowicie przydaje mi się w blogowaniu i fotografii. Czy też masz coś wspólnego z architekturą? Widzę, że znasz temat. :D

      • eV

        Właśnie jestem tuż przed egzaminem inżynierskim, a poza tym mam praktykę w biurze. Nie wiem, czy moja przyszłość pójdzie dalej w tym kierunku, w tym momencie trochę zaczyna zbaczać w stronę bardziej teorii niż praktyki.

        • Teoria jest interesująca, z praktyką bywa różnie. W takim razie życzę Ci powodzenia na egzaminie oraz tego, abyś po prostu robiła to, co lubisz, czy to będzie architektura, czy nie.
          Trzymam kciuki za Twoje decyzje! :)

          • eV

            Dziękuję i Tobie również powodzenia :)

  • Ładnie tu, nie tylko wpis ale całość taka estetycznie spójna :) będę zaglądać i powodzenia!

    • Dzięki serdeczne! :D
      Dużo poświęcam czasu temu blogowi, więc bardzo się cieszę, że widać spójność – bardzo trafione zdanie. :) Mam nadzieję, że będziesz wracać tu po inspiracje i wymienimy u mnie jeszcze niejeden komentarz! :D

  • Ania, trzymam za Ciebie kciuki z całych sił. Żeby się spełniły plany, udało zrealizować cele. Wiem, na jak ciężką pracę się porywasz (przechodziłam to samo, ale trafiłam na zły moment we własnym życiu i z podkulonym ogonem wróciłam na etat), dlatego z całego serca życzę Ci, żeby się udało! Żebyś była przykładem dla innych i czerpała satysfakcję z samorealizacji. :)

    • Dziękuję, Karolina!
      Sama mam świadomość, że łatwiej, niż na etacie, nie będzie na pewno. Mam mnóstwo wątpliwości, strachu i stresu przed nową sytuacją, stąd nie tylko z tym, co fizyczne będę musiała się uporać, ale chyba najbardziej ze swoim nastawieniem. ;) Nie wykluczam też, że w razie potrzeby wrócę na etat, ale na razie zrobię wszystko, aby tak się nie stało.
      Dziękuję za Twoje słowa i życzę również wszystkiego najpiękniejszego! :)

      • Stres i strach przed nowym zawsze będzie. Ale lepsze to niż stagnacja. Trzymam kciuki :) Potencjał już masz! Czas go wykorzystać :D

        • Masz całkowitą rację! Dzięki za Twoje świetne słowa, zrobiłaś mi dzień! 😄❤

  • Gratuluję odwagi! Ja zawsze bałam się i nadal boję realizować pewne marzenia.
    Trzymam za Ciebie mocno kciuki. :)

    • Ja nadal się boję, haha! :D Wcześniej bałam się jeszcze bardziej, dlatego dopiero teraz taka decyzja. Na Ciebie też przyjdzie pora, nie wymigasz się! :D Wszystkiego dobrego!

  • Coś pięknego. Bierzcie przykład z Ani.

    • Dzięki, Cyprian.
      W chwilach zwątpienia będę jak zwykle szukała kopa również na Twoim blogu. :) Jest moc! Wszystkiego dobrego!

  • Ania – gorąco Ci kibicuję! Jestem przekonana że predzej czy później osiągniesz swoje cele,

    • Dziękuję! Będę na nie pracować, aż je osiągnę. :D Wszystkiego dobrego!

  • Gratuluję podjęcia tak poważnej decyzji i dojrzałego podejścia do tematu. :) Trzymam także kciuki za to, aby nowa praca przynosiła Ci jak najwięcej przyjemności (i pieniędzy ;))! :)

    • Haha, dziękuję za fajne i praktyczne życzenia. Masz rację – przyjemność przyjemnością, ale, jak to mówią, radością z wykonywanej pracy w piecu się nie napali! :D

  • Odważna decyzja – gratuluję! Często trzeba takich śmiałych posunięć, by znaleźć się tam, gdzie zawsze chciałyśmy być. Trzymam kciuki i wierzę, że dobrze zrobiłaś. :)

    • Dziękuję za Twój komentarz. :) Mam plan działania i wiarę w to, że to dobra decyzja, która mi się opłaci, chociaż nie ukrywam, że wątpliwości ciągle dosyć sporo. Ale cóż, trzeba działać! :D Etaty zawsze będą czekać.

      • Etaty (i wątpliwości) zawsze będą czekać. Trzeba się nie przejmować i robić swoje. :)

  • Aniu, jeszcze raz wielkie uznanie za dojrzałą decyzję! Jestem pewna że wszytsko pójdzie tak jak sobie tylko wymarzysz, kwestia tylko cierpliwości (ja zawsze chciałabym mieć efekty zaraz/teraz :) )

    • Dziękuję po stokroć! <3
      Ja niestety też jestem raczej z tych mniej cierpliwych, dlatego teraz bardzo mocno muszę uczyć się, że najpierw dużo wkładu i pracy, a później efekt. Również wierzę w to, że wszystko ułoży się jak najlepiej, chociaż przygotowuję się na mnóstwo pracy. Do boju!!! :D

  • Podziwiam i gratuluje, trzymam kciuki, aby wszystko się tak potoczyło żebyś nie musiała wracać na etat!:)

    • Dzięki serdeczne! Zrobię wszystko, aby tak było! :D

  • Pingback: Liebster Award 2017 czyli kogo może interesować 11 pytań do mnie? | Zen Blog | O balansie we freelancie()

  • Trzymam za ciebie kciuki! Wierze, że z takim zaangażowaniem na pewno Ci się uda ;)
    Ściskam! :)

  • Ja mam nadzieję, że będą relacje na bieżąco :)

  • Pingback: Podpatrzone - w styczniu | chillife.pl()

  • Pingback: Życie w zgodzie ze sobą – co to znaczy? | Zen Blog()