Ania Ulanicka

Podsumowanie intensywnego czerwca i plany na lipiec, miesiąc świętowania

Bardzo obawiałam się czerwca. Miałam do zrealizowania pięć reportaży ślubnych i kilka innych sesji. Każdą sobotę spędzałam na kilkunastu godzinach w pracy, a zdarzyło mi się też wyjechać w kilkusetkilometrową trasę.

Okazało się jednak, że nie było się czego obawiać. Tak samo, jak poradziłam sobie z bardzo napiętym grafikiem, poradziłam sobie również z trasą, która niesamowicie mnie wcześniej stresowała. Byłam zaskoczona,  kiedy okazało się, jak bardzo lubię prowadzić samochód, ale wyjazd na drugi koniec Polski był jednak wyzwaniem.

Koniec czerwca oznacza również zakończenie pierwszej połowy roku. Jakże satysfakcjonującej, pełnej za*ebistych zleceń i współprac, które dodały mi wiatru w żagle.

W czerwcu miałam okazję fotografować naprawdę piękne wydarzenia w naprawdę pięknych miejscach. Event w urokliwej Endorfinie Foksal, konferencja w Zamku Królewskim oraz niezwykle piękne śluby, które dostarczyły mi wiele mega pozytywnych emocji. Zresztą, sami zobaczcie! :)

Jestem zauroczona tym, jak różnorodne są w tym momencie przyjęcia ślubne. Zaczęłam w jakikolwiek sposób interesować się branżą, kiedy fotografia ślubna dopiero się w Polsce rozwijała. Byłam zachwycona ślubami plenerowymi, przyjęciami w ogrodach, prostymi sukienkami i naturalnymi dekoracjami. Cieszę się, że coraz więcej par decyduje się na coś mniej sztampowego niż tradycyjne biesiady z oczepinami, które nierzadko wprawiają w zakłopotanie. ;)

Pudrowe sukienki, wianki na włosach, ogród i makramy. Prawda, że tworzy to wspaniały klimat?

Wszystkie pary, których zdjęcia widzicie wyżej, wzięły ślub właśnie w czerwcu. Miałam okazję sfotografować naprawdę różnorodne imprezy! Jeśli poszukujecie fotografa na ślub swój lub bliskich, śmiało możecie do mnie pisać. Tutaj znajdziecie link do mojego portfolio. (Które sukcesywnie uzupełniam.) W tym roku mam jeszcze kilka wolnych pojedynczych sobót i powoli bookuję sobie sezon 2020. Zapowiada się naprawdę fenomenalnie!

Udało się nam wyskoczyć na kilka dni do Sopotu. Coraz bardziej przekonuję się, że tak krótkie urlopy trochę mijają się z celem. Zanim się na dobre rozkręcę, przestanę myśleć o bieżących zleceniach, już muszę wracać do pracy. Podobno powinniśmy wyjeżdżać na trzy tygodnie. Dopiero po 7-8 dniach nasza głowa przestawia się z trybu "praca" na tryb "relaks". Słyszeliście o tym?

Nie da się ukryć, że w Sopocie byliśmy przeszczęśliwi. Piasek pod stopami, szum morza, fantastyczne jedzenie. Jeśli macie ochotę zobaczyć, co dobrego zjedliśmy nad morzem, zajrzyjcie do ostatniego wpisu: Co zjeść w Sopocie? Subiektywny przewodnik po najlepszej szamce. Wpis poleca się na wakacje!

Jeśli już jesteśmy przy szamce, nie mogę nie wspomnieć o moich jedzeniowych pierwszych razach w Warszawie. Pierwszy wegański lunch w Tel Avivie. Później frytki z szarpaną wieprzowiną w Barze Pacyfik, a na końcu mój pierwszy w życiu ramen w Arigator Ramen przy Pięknej.

Bar Pacyfik dołączył do moich najlepszych jedzeniowych odkryć zeszłego miesiąca. Na pewno będę bywać tam częściej! Serio, nie spodziewałam się, że coś może mi aż tak smakować.

Czerwiec to też start mojej diety, którą ułożyła mi Dietetyk Ola. Kurczak w sosie słodko - kwaśnym, miodowe krewetki, makaron białkowy z ciecierzycy to jedne z wielu dań, które są przepyszne, a które Ola zaplanowała w diecie redukcyjnej. Ciężko mi było w to uwierzyć, że przy okazji diety ułożonej przez profesjonalistę mogę jeść gromadę masła orzechowego i czekolady, ale jak widać - marzenia się spełniają, haha.

Zajrzyjcie do wpisu "Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniu" jeśli chcecie dowiedzieć się, czemu zawdzięczam moją niekończącą się siłę do pobijania świata. ;)

W czerwcu pojawiło się też sporo wpisów o fotografowaniu: o pracy z klientem, pozowaniu i o tym, jak rozluźnić modela na sesji: "Jak zrobić dobry portret – praca z modelem, obiektyw, parametry", bardzo chętnie czytany przez Was wpis "Jak zacząć fotografować w trybie manualnym?" oraz wpis z odpowiedzią na nieustannie zadawane mi pytanie "Co jest dla mnie najważniejsze w zdjęciu: perfekcyjny kadr, jasność, ostrość czy moment?".

Plany na lipiec

Lipiec to mój miesiąc świętowania. Urodziny mam ja, mój blog oraz firma (na początku sierpnia - ale przenoszę to świętowanie na lipiec). W jakiś sposób to zawsze skłania do weryfikacji swoich planów. Pomyślałam, że to wspaniała okazja, by poruszyć na blogu tematy moich początków, rozwoju fotografii i biznesu. Co myślicie?

Zdjęcia

W lipcu kończę oddawać czerwcowe śluby. Nie sztuką jest pojechać na pięć reportaży, ale na pewno sztuką jest oddanie ich w terminie, które miło zaskoczą wszystkie pary. Na tym będę się mocno skupiać.

Blog

Na blogu napiszę trochę o początkach firmy, o mojej drodze, nauce fotografii. Będę miała też informację, na która mam nadzieję kilka osób z Was czeka! Będzie więcej okazji do spotkań (tych online oraz na żywo) niż było do tej pory. Stay tuned. :)

Lifestyle

Z racji większej ilości wolnych weekendów niż w czerwcu, postanawiam więcej czasu przeznaczać na książki na świeżym powietrzu! W czerwcu mocno zaniedbałam też poranne medytacje, dziennik i rutyny, które dawały mi kojący spokój. Dużo pracy i pęd to jedno, ale bez tych nawyków czuję się niespokojna i dużo bardziej zestresowana niż zwykle. Nad czym Wy będziecie w tym miesiącu pracować?

#nofilterneeded

Życzę Wam cudnego miesiąca!

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Co zjeść w Sopocie? Subiektywny przewodnik po najlepszej szamce

Next Post

Jak zrobić fajne zdjęcia na wakacjach?