Ania Ulanicka

Podsumowanie marca – lookbooki, ebooki i wspólne wpisy

Dzień dobry w ostatnim dniu marca! Cieszę się przeogromnie, że weekend, który w końcu mogłam przeznaczyć na totalny chill, zaszczycił nas w końcu ciepłem i słońcem. Ostatni miesiąc był niezwykle bogaty w ciekawe wydarzenia i to podsumowanie robiło mi się z wielką przyjemnością!

Zobaczcie, co wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni.

Marzec był niezwykle produktywnym miesiącem, jeśli chodzi o piękne sesje zdjęciowe. Nie jestem w stanie pokazać tu wszystkich, ale musicie uwierzyć mi na słowo – z zadowolenie latałam nad ziemią jak na skrzydłach. Bardzo się też cieszę, że coraz więcej w moim harmonogramie zajmują lookbooki. Uwielbiam nad tym pracować!

Jedno ze zdjęć zrobionych dla marki sukien ślubnych.

Stała już współpraca z marką Leimann i sesja lookbookowa nowej kolekcji. Ta czerwona sukienka to totalna petarda – nie mogłam oderwać od niej wzroku!

Nie brakowało też sesji wyjazdowych – dwa razy odwiedziłam Katowice, m.in. również na Targi Ślubne Silesia Wedding Day organizowane przez koleżankę po fachu, Kasię Adamczyk. Niżej – w drodze na wiosenny event Moniki Kamińskiej i krótką sesję zdjęciową.

Część miesiąca spędziłam pod znakiem ebooka Asi Banaszewskiej – robiłyśmy zdjęcia do publikacji i na jej bloga. Kilka dni później spotkałyśmy się w instagramowym gronie na śniadaniu, by świętować premierę ebooka o instastories.

Jedno ze zdjęć, które zrobiłyśmy w biurze Asi.

Nie tylko wyglądało to dobrze, ale również smakowało. Jeśli macie ochotę na więcej zdjęć, które zrobiłam na tym spotkaniu, zajrzyjcie do wcześniejszego wpisu.

Praca wre! Nie tylko spędziłam mnóstwo czasu na sesjach, ale również przed komputerem przy obróbce i tworzeniu nowych publikacji. Uwielbiam tę spokojną pracę przy kawie i fajnej muzyce czy podcastach. Na ostatnim zdjęciu – sobotnie spotkanie na prywatnej lekcji fotografii.

Sesja dla Kajo, którą zrobiłyśmy z dziewczynami pod koniec lutego, w tym miesiącu ujrzała światło dzienne. Uwielbiam tak subtelne, delikatne zdjęcia! Jeśli chcecie zobaczyć więcej, zajrzyjcie TUTAJ.

Mimo że nie tak często pogoda nas rozpieszczała, staraliśmy się korzystać z cieplejszych, słonecznych dni. Uwielbiam spacery po lesie, ogromnie mi tego w życiu w warszawskim centrum brakuje. Doceniam jednak lokalizację swojego mieszkania – ostatnio odkryliśmy sklepik z prawdziwymi włoskimi cudami!

Spontaniczne działanie bardzo popłaca! Jedną z najbardziej impulsywnych rzeczy, jaką zrobiłam w marcu, było rozpoczęcie serii wpisów z Marcinem. Przyjęliście ją niesamowicie dobrze, my kontynuujemy prace i intensywnie myślimy nad wyjściem poza format blogowy. Może warsztaty na żywo?

Jeśli nie czytaliście wcześniejszych wpisów, zajrzyjcie:

Uwielbiam, kiedy mnie tak rozpieszczacie i przynosicie na sesje zdjęciowe własnoręcznie pieczone ciasteczka. Przysięgam, były to jedne z najlepszych ciastek, jakie ostatnio jadłam!


Wszystkiego dobrego w kwietniu!

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Relacja z instagramowych urodzin bloga Asi Banaszewskiej i premiery nowego ebooka

Next Post

Jak prowadzić kilka kont w mediach społecznościowych tak, aby nie dublować treści?