Pokaż mi swój notes, a powiem Ci, kim jesteś.

Moje wrażliwe na przepych i przesadę serce można porównać trochę do croissanta – cud nad cudy i przekleństwo w jednym. Można by pomyśleć, że konsekwentny gust, który nie uznaję nic poza klasykę i minimalizm to wybawienie, jednak ile kilometrów robię własnymi nogami w poszukiwaniu idealnych dodatków, których używam na co dzień, to moje. 

Uwielbiam rzeczy piękne i nie widzę siebie piszącej w brzydkim notesie, wyciągającej na spotkaniu kolorowy do bólu kalendarz lub zapełniającej każdą jego stronę innym kolorem tuszu. Moi drodzy. Organizacja czasu i życia może być fascynująca wewnętrznie, ale i piękna na zewnątrz.

Chodźcie no zobaczyć!

MOLESKINE

Kalendarz, który skradł ogromną część moich zdjęć i z tego, co widzę po Waszych pytaniach w komentarzach i prywatnie, również i Wasze serca. <3 Trochę początkowo się wzbraniałam przed jego kupnem ze względu na cenę, ale doszłam do wniosku, że jeśli mogę sobie za woreczek złota kupić spokój ducha na cały rok i nie patrzeć na czerwone nazwy dni tygodnia i miesięcy, to wchodzę w to. Weszłam, nie wyszłam i mocno polecam. Najpiękniejszy, najprostszy i najbardziej elegancki kalendarz, jaki do tej pory miałam.

W kalendarzu zapisuję najważniejsze zadania na dany dzień, spotkania, na które umawiam się z klientami bądź znajomymi oraz monitoruję nawyki. Nie traktuję go jako notatnika – chcę, abym po otwarciu konkretnej strony wiedziała, jak będzie wyglądał mój dzień i co ważnego mam do zrobienia. Jest czysto i przejrzyście.

NOTESY

Moimi kolejnymi analogowymi wspomagaczami w organizacji są notesy, które pełnią bardzo konkretne funkcje. :) Duży – służy mi jako notes rozwojowy – tam mam notatki z kursów, ważnych artykułów czy ćwiczenia z książek rozwojowych. Nie zapisuję tam pomysłów, a raczej uczę się i analizuję. Mniejszy – to notes biznesowy; tam lądują wszystkie moje mapy myśli odnośnie strategii własnego biznesu, bloga, pomysły na sesje zdjęciowe, rozwój marki i tak dalej. Tutaj w ogóle nie jest czysto i przejrzyście. :) Oba znalazłam w Tigerze.

ZAKREŚLACZE/DŁUGOPIS/OŁÓWKI – nie połapałabym się niestety momentami w swoich notatkach, gdyby nie kolory, więc bez zakreślaczy ani rusz. Nie przeżyłabym jednak różnych kolorów tuszu w swoim kalendarzu, więc długopis mam jeden. Proste? Proste. I piękne.

4. PORTFEL Z MIEJSCEM NA WIZYTÓWKI

Wiele razy zdarzyło się tak, że wizytówki nie wyszły ze mną z domu, dlatego zapobiegawczo wygospodarowałam im miejsce w swoim portfelu. Lubię go nie tylko za swoje nieduże wymiary, dzięki czemu mieści się w każdej mojej torebce, ale również ze względu na jego wartość sentymentalną – jest pamiątką po dziadku, który uwielbiał wszystko notować i organizować, więc niech moc notatek będzie ze mną!

5. TOREBKA, KTÓRA TO WSZYSTKO ZMIEŚCI

…ale nie będzie ogromna! Ja wiem, że czasami torebka ma nam służyć jako zapewnienie przetrwania, gdybyśmy jakimś cudem nie wróciły do domu przez tydzień, ale biegając ze spotkania na spotkanie wolę nie taszczyć ze sobą worka ze skarbami, a coś eleganckiego. To niepozorne cudeńko mieści wszystko. <3

6. KLASYCZNY ZEGAREK | MIUGO

To była miłość od pierwszego wejrzenia i teraz będziecie mnie widzieć zawsze w jego obecności. Prostota, elegancja, jakość* i polskie pochodzenie to cechy, którym ciężko odmówić atrakcyjności! A jeśli dodać, że można go dostosować do własnych potrzeb i preferencji… Chodzący ideał!

I nie mowa tu bynajmniej o przedstawicielu płci męskiej, a o minimalistycznym zegarku MIUGO, w moim przypadku złoto/czarno/czarnym. Jeśli jednak lubisz inne połączenia, możesz je swobodnie dopasować w konfiguratorze wybierając kolor tarczy, koperty i skórzanego paska lub bransolety (które w razie potrzeby możesz w kilka sekund wymienić, dzięki czemu zmienisz charakter zegarka – chociażby z wyjściowego na domowy). Z pewnością znajdziesz konfigurację, która będzie oddawać Twój charakter w stu dziesięciu procentach!

*Należy dodać słowo o stosunku ceny do jakości – koperty i bransolety wykonane są ze stali nierdzewnej, paski ze skóry naturalnej, a dzięki wodoszczelności 5ATM możesz zaoszczędzić sporo sekund przez to, że nie musisz go zdejmować podczas mycia rąk.

Walory wizualne: jak widać 11/10 i plus pięć do stylu.


Raczej Ameryki nie odkryłam poruszając temat ładnych i praktycznych wspomagaczy organizacji, ale muszę z ręką na sercu przyznać, że znalezienie takowych to nie takie łatwe zadanie. Jednak jak nas widzą, tak nas piszą, więc pokażmy to swoim kalendarzem oraz tym, że nawet wybór tarczy w zegarku dopięliśmy na ostatni guzik i że warto nam zaufać! <3


Wtrącenie numer dwa: wpis powstał przy współpracy z marką MIUGO, która w sekundę skradła moje serce. Kochają minimalizm (jak ja), kochają jakość (jak ja) i są z Polski (jak ja). Ogromnie się cieszę, że dzięki tej współpracy mogliśmy się lepiej poznać i przekonać, że wyznajemy podobne wartości.

Lubię marki, które każdy aspekt sprzedaży swojego produktu traktują z sercem – od kontaktu z klientem, przez piękną stronę internetową, fantastycznie prowadzone media społecznościowe aż po przesyłkę (miugowe krówki <3). Dorzucam ich do listy swoich biznesowych wzorów, a Was zapraszam do zapoznania się z ich filozofią oraz pięknym produktem. Wspierajmy polskie!

MIUGO. Great time is coming. 


 

  • justti | www.hungryformore.pl

    Kalendarze to mój coroczny problem – jest ich tak dużo, a jak już zacznę wybierać, to okazuje się, że jestem zbyt wybredna! W tym roku brałam pod uwagę właśnie Moleskine, Happy Planner oraz Sezonownik. Wygrał ten ostatni – sama rozumiesz, kulinaria ;) Ale Moleskine chyba wypróbuję za rok. Faktycznie przekonuje mnie ich ponadczasowość, uniwersalność, no i minimalizm!
    Zegarek piękny! Tak jak i torba – zdradź gdzie ją kupiłaś!
    A tak w ogóle wyczuwam wszechobecną miłość do koloru czarnego! :D

    • Ja z kalendarzami zawsze miałam to samo. Potrafiłam bazgrać na luźnych kartkach do połowy stycznia, bo na żaden nie mogłam się zdecydować. :D Ostatni rozwiązał ten problem.
      Torba z Mango, obecna kolekcja. Jest mała, ale mieści pół mieszkania! :D
      Hihi, ja i czarny to love forever. <3

  • Trochę odejdę od tematu, ale masz piękne wizytówki. To logo za każdym razem przyciąga mój wzrok 😙

    • Dziękuję! :* Możesz wierzyć lub nie, ale to logo kosztowało mnie kilka miesięcy myślenia. :D Ale faktycznie, jestem z niego zadowolona. :)

  • Kalendarzami ja mam inaczej. Zamówiłam piękne cudo od Oli z Papiery Wartościowe i niestety pisząc w nim notatki firmowe….. hmmm no szkoda mi było tej perełki. Więc firmowy kalendarz to klasyczny brzydal, a do blogowo/rozwojowo/złotomyślowo używam właśnie ten z Papierów :)

    • Haha, mam tak samo, że im piękniejsze rzeczy na zewnątrz, tym staranniej podchodzę do ich używania. :D