Pokochać proces – jak czerpać radość z tworzenia w każdym momencie?

Naszło mnie to przemyślenie po tym, jak miałam za sobą jeden z dziwniejszych tygodni ever. W sumie to on chyba nadal trwa.

Nie tragicznie złych, nie katastrofalnych, ale napakowanych taką ilością mini porażek i dziwnych sytuacji, że aż potrzebowałam kompletnie oderwać się od pracy psychicznie i fizycznie na pół weekendu.

Trochę złości, trochę rezygnacji, trochę bezsilności i trochę wkurzenia. Kiedy praca zaczęła wyzwalać we mnie te negatywne emocje, powiedziałam stop.

To, czego nigdy nie chciałam, to zmuszania siebie w jakikolwiek sposób do pracy, kojarzenia jej ze złością i czymś, czego nie chcę robić.

Ale co ma tu do rzeczy proces?

Brzmi to trochę passe - pokochać proces - no nie? Tym samym jednak jest to w stu procentach prawda. Czy zaczynasz swój biznes i próbujesz w jakiś sposób się wybić i rozbudować swoją markę (to ja), uczysz się jak być dobrym rodzicem, partnerem, przyjacielem, czy próbujesz swoich sił na nowym stanowisku w pracy - to jest proces. I nie tak często łatwy. Szczerze mówiąc - bardziej prawdopodobne jest, że będziesz poddawany wyzwaniom, niż że z łatwością będziesz przeskakiwać przez wszystkie przeszkody jak Mario przez grzybki.

Ale - jest to proces, dzięki któremu możemy trafić do miejsc, w których nie byliśmy nigdy wcześniej i nauczyć się rzeczy, których wcześniej nie umieliśmy. Dzięki wszystkim upadkom, porażkom, wyciągniętym lekcjom - rośniemy.

To, co możemy zrobić, to zmienić nasz sposób myślenia na temat tego, czym ten proces jest (to znowu o mnie).

Przetłumaczyłam sobie, że takie dziwno - złe tygodnie, jak mój ostatni, nie są po to, aby mnie spowolnić lub wkurzyć, ale aby mnie czegoś nauczyć. Jeśli jestem w stanie się na to otworzyć i wyciągnąć z tego lekcje do dalszej pracy - staną się piękne rzeczy.


1. NIE OCZEKUJ PERFEKCJI

To może być jedną z trudniejszych rzeczy do zrobienia, w szczególności jeśli (jak ja) oczekujesz, że praca, którą wykonujesz, będzie tak dobra, jak tylko potrafisz to zrobić. Oczywiście - uważam, że powinniśmy ciągle mieć w głowie jakiś ideał, do którego dążymy, ale jeśli oczekujemy perfekcji na każdym etapie naszego procesu, będziemy błądzić, upadać i zawodzić się na sobie i swojej pracy, która nie wyszła koniec końców taka, jak oczekiwaliśmy.

To nieważne.

Pozbądź się oczekiwania perfekcji, pochwal siebie za swoją pracę (wpis: "Samozadowolenie w pracy"), i pamiętaj o tym, że to nazywa się procesem nie bez przyczyny. Jest to przestrzeń do nauki, ciągłych poprawek i ulepszania tego, co robimy.

2. BĄDŹ ŁAGODNY DLA SIEBIE

A jak już pozbędziesz się wszechobecnej perfekcji - nie zapomnij o wdzięczności i łagodności dla siebie. Nie oczekuj zdobycia tego, czego pragniesz, już za moment. Zaakceptuj, że mogą wydarzyć się nieprzewidziane przeszkody, rozczarowania i że to jest naprawdę w porządku. Nie marnuj czasu na próby zostania kimś perfekcyjnym, a zamiast tego - wykorzystaj go na poprawę i naukę swoich umiejętności oraz budowanie charakteru.

3. ZAPROŚ INNYCH!

Obok perfekcjonizmu jest kolejna pułapka, w którą wpaść niezwykle łatwo - pułapka samodzielności. Jak już poznasz to, co nowe i nieznane, postaraj się zaprosić kogoś do wspólnego tworzenia tego, co robisz. Może to być ktoś z Twojego teamu, jeśli kogoś takiego masz, przyjaciel, mentor - poproś ich o możliwość konsultacji pomysłów, nadzorowanie Ciebie, podnoszenie na duchu, kiedy zechcesz się poddać i motywowania do dalszego działania w dobrym kierunku.

A tak a propos…

4. PRZYPOMINAJ SOBIE O SWOIM CELU

Czasami przyjdzie ochota na rzucenie wszystkiego w diabły, kiedy po raz kolejny coś, co robisz, nie przyniesie oczekiwanego efektu. Mnie takie myśli jak najbardziej nachodzą - uczę się wszystkiego od nowa, próbuję najróżniejszych dróg, a efekty są i lepsze, i gorsze.

W takich momentach jednak przypominam sobie początki - kiedy ustaliłam, dokąd chcę dążyć i co chcę osiągnąć dzięki swojej fotografii. Uświadomienie sobie, że nie widzę siebie w żadnym innym miejscu nie pozwala mi się zatrzymać na dłużej.


5. BAW SIĘ!

Pracuj ciężko, próbuj nieustannie, ale pozwól ponieść się ekscytacji i radości tworzenia!

Jeśli tylko uda Ci się osiągnąć jakiś nieduży nawet cel, który przybliża Ciebie do większego - pozwól sobie na świętowanie (ja uwielbiam świętować długaśnym, leniwym śniadaniem lub innym fajnym jedzeniem zjedzonym w super towarzystwie w ulubionym lokalu - mała rzecz, ale bardzo cieszy!).

Ciesz się tym, że jesteś o krok bliżej. O krok mądrzejszy, lepszy, bardziej doświadczony. Ciesz się tym, że idziesz w dobrym, obranym przez siebie kierunku!

I oczywiście - pomyłki i błędy zabierają trochę czasu i nie ma co ukrywać - można się przez nie poczuć co najmniej okropnie i mieć doła przez tydzień, ale jest naprawdę ogrom radości, którą można odnaleźć w trakcie. W procesie, który polega na zmierzeniu się z czymś większym - z sobą samym.

Wierzę mocno w to, że każdy może mieć kompletnie inne podejście do całości procesu, ale nasze nastawienie mocno wpływa na efekty, jakie możemy osiągnąć. A nastawienie - możemy wybrać.

Więc - życzę dobrych wyborów i nieustannej radości w procesie!


 

ZAJRZYJ DO MOJEGO PORTFOLIO:

  • Nie wiem, o co chodzi, ale czytając i oglądając Twój wpis, czułam bardzo przyjemny spokój. Czy to tekst, czy zdjęcia, czy Twoja energia – nie wiem, ale podoba mi się ten nastrój :)

    • A to jest mega fajny i mega miły komentarz, dziękuję Paulina! Zadziałało pewnie wszystko na raz i mam nadzieję, że będzie tak już działać zawsze! :)

  • Marek Minimalista

    Oczywiście ważny jest cel ale równie ważne jest aby droga do niego była przebyta w zgodzie z samym sobą.

    • A to jest bardzo dobra sugestia! Dlatego warto się od czasu do czasu zatrzymać i dokładniej to zweryfikować. :)

  • mam wrażenie, że potrzebowałam dziś takiego wpisu i motywacji, że nie jest tak źle. ostatnio trudniej znaleźć mi czas na to co chcę robić, potem złoszczę się, bo wiem, że nie jest tak jak bym chciała, nakładam presje i co.. i nie wychodzi, szczególnie jeśli chodzi o zdjęcia. co więcej, człowiek chcę rozwijać się więcej i być jeszcze lepszym, ale nie na tym tylko powinniśmy się skupiać i dać też sobie trochę luzu, przemyśleć wszystko i zacząć z innym podejściem, lepszym nastawieniem :) bardzo ważny i ciekawy wpis! pozdrawiam :)

    • Dziękuję za komentarz, Dario! Bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał. :)

      Ja kiedyś przeczytałam coś fajnego: „nigdy nie jest tak źle ani tak dobrze, jak się nam wydaje”. Mamy skłonności do wyolbrzymiania swoich problemów i emocji, a czasami wystarczy odsunąć się od tego i spojrzeć z dystansu.

      Brak czasu to, no nie da się ukryć, dosyć utrudniająca życie sprawa, ale chyba ważne jest to, aby dla swojej pasji znaleźć codziennie choć chwilę. Bardzo możliwe, że te codzienne małe kroki dadzą więcej, niż rzadkie zrywy. A na pewno są łatwiejsze, przynajmniej w moim przypadku!

      Mam nadzieję, że znajdziesz czas na rozwój i że będzie on sprawiał ogrom radości! :)

  • Jak Urządzić Małe Mieszkanie

    Szczególnie pracuję nad punktem 2. :). Pozdrawiam! Świetny wpis.

    • Haha ja też!!! Ile razy naciskałam na siebie, żeby zrobić jeszcze więcej, szybciej… A przecież nie o to chodzi! :)
      Bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał!

  • Zniechęcenie czasem dopada każdego, mnie też tak się zdarza, ale tak jak napisałaś, przede wszystkim „bawię się”.

    • Radość z tworzenia jest najważniejsza! Mam wrażenie, że od razu można wyczuć, czy ktoś jest zadowolony z tego, co robi i ze swojej pracy.

  • Zdecydowanie zapomnij o perfekcji to też mój „number one”. Dążenie, do doskonałości zabija kreatywność i ciągle zmusza nas do gonienia króliczka, który ucieka :)

    • Fajnie, że wspominasz tutaj o tym zabijaniu kreatywności. Zapomniałam o tym wspomniec, a to bardzo ważna kwestia. Tym bardziej w zawodach kreatywnych!

  • Ania robisz przepiękne fotografie! Zazdroszczę talentu! :)
    ps. Ja czerpię radość z wielu procesów tworzenia- nawet tego w kuchni ;).

    • Wooow dziękuję!!! ❤️ To bardzo miłe, że tak mówisz! 😍
      Co do kuchni – duzo gotujesz? Ja w ciagu tygodnia rzadko poświęcam na to sporo czasu, ale w weekend będę musiała go na to wygospodarować!

      • Zupełnie nie ma za co- przepiękne są! :)
        Prawie codziennie coś sobie kombinuje- życie singla proste nie jest, ale lubię kombinować kulinarnie :).

  • Zapomniałam o radości jaka powinna towarzyszyć procesowi, ale poprawiam się za każdym razem, i jest od razu łatwiej. Każdy punkt trafiony w 10, naprawdę świetny wpis i czuję że właśnie tego dzisiaj potrzebowałam aby przemyśleć sobie czego chcę i ruszyć dalej =]

    • Och jak ja lubię, kiedy udaje mi się wpisem trafić w czyjeś potrzeby. ❤️ Warto się od czasu do czasu zatrzymać i na nowo przemyśleć strategię pracy/tworzenia! Szczerze mówiąc – ja robię to dosyć często. A już na pewno zawsze wtedy, kiedy utknę w jakimś momencie i albo, tak jak wspomniałam we wpisie, coś przestaje mi przynosić radość, albo zwyczajnie nie daje efektów, jakie wg mnie powinno. :)

  • Jednym slowem proces, sam w sobie powinien byc przyjemnoscia. A celem samym w sobie – dochodzenie do celu i czerpanie pozytywnej energii po drodze, a nie po prostu dojscie do niego.

    Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ola Bednarek

    Fajnie to wszystko wyszczególniłaś. :) Chociaż mi osobiście trudno podążać za myślą, że zrobione jest lepsze od doskonałego.

    • Też tak miałam przez mega długi czas. Oduczyłam się troszkę tego wtedy, kiedy miałam taki nawał obowiązków, że musiałam kończyć zadania w ekstremalnie krótkim czasie. Jakoś tak się umawiałam wtedy spiąć, żeby nie poświęcać na nie milionów godzin. :D

  • Ja niby wiem, ale i tak caly czas czuję frustrację, że za malo pracuję, za mało poświęcam czasu dziecku, sobie, ble, ble, ble. A jak coś nadrobie to cierpi inna strona. Piękne zdjęcia!
    A jeśli samo tworzenia cieszy to można być szczęśliwym niezależnie od efektu.

    • Dziękuję bardzo!
      Te frustracje dosięgają chyba wszystkich, a przynajmniej mnie, zdecydowanie. :D

  • Z perfekcjonizmem mam spory problem, ale caly czas nad tym pracuje :)

  • Pamiętam, jak mi w powrocie do pisania pomogło uświadomienie sobie, że ja przecież to lubię robić. Cały czas myślałam o celu, a sam proces traktowałam jak udrękę. I ktoś mnie zapytał „Lubisz to robić?”. I wtedy sobie przypomniałam, że faktycznie lubię, i, że przecież nie tylko o efekt chodzi, ale o samą drogę, robienie czegoś, co sprawia przyjemność.
    Z Twojego wpisu muszę zapamiętać dwie lekcje. :) „Nie oczekuj perfekcji” i „Bądź łagodny dla siebie”, z tym ostatnio najciężej. :)

    • U mnie również, szczególnie wtedy, kiedy napracuję się, praca przynosi mniejsze efekty, niż bym tego chciała, i zamiast w tym momencie docenić swoją pracę i wysiłek, wymagam od siebie jeszcze więcej.
      Zauważyłam też, że często efekty przychodzą mniejsze wtedy, kiedy zbyt mocno zafiksuję się na celu. Kiedy natomiast skupię się na pracy samej w sobie, na tym co robię w danym momencie, trochę odpuszczę – efekty pojawiają się jakby ‚mimowolnie’.

      • Dokładnie skupienie się na samym celu też się u mnie źle kończy. :D

  • Fenomenalne zdjęcia! I bardzo fajne techniki. Sama chyba mam największy problem z perfekcjonizmem i niechęcią do publikowania nieperfekcyjnych” wg mnie treści. Fajnie, że istnieją sposoby na walkę z tym brzydkim nawykiem. :)

    • Dziękuję, Karolino! :) Bardzo miło, że tak piszesz.
      Ja też trochę wychodzę z założenia, że w internecie publikujemy dosyć często (jeśli mówimy tu o blogowaniu lub czymś podobnym) i codziennie mamy okazję zrobić coś jeszcze lepiej, poprawić się. Więc po co czekać na perfekcyjną wersję, skoro kolejnego dnia możemy wypuścić w świat coś jeszcze fajniejszego! :)