Poodpoczynkowe plany – blog, biznes i osobiste. Do pracy, rodacy!

Nie wiem, jak to się stało, że mój ostatni pracoholizm z taką łatwością przekształcił się w lenioholizm, ale muszę przyznać, że odkąd pozwoliłam sobie na słodkie nicnierobienie, spodobało mi się to podejrzanie mocno. Święta jak święta – grzech pracować, gdy na stół wjeżdża sernik z solonym karmelem i cytrynowy mazurek. Po świętach zaczęłam wyznawać slow life, coby nie doznać szoku z nadmiaru pracy po trzech dniach z dala od komputera.

Powrotu do pracowitej rzeczywistości nie ułatwiał mi fakt, że przez ostatnie trzy dni z niewiadomego powodu szyja odmówiła mi posłuszeństwa, mogłam patrzeć tylko na wprost, a każdy inny ruch powodował wołanie „OESU!”. Podejrzewałam, że dzięki temu w moim polu widzenia pozostanie tylko ekran laptopa i teksty na bloga napiszą się same. Nic z tego.

Otrząsnęłam się z letargu po wczorajszym powrocie do stolicy. Z podlasia, w którym czas płynie w ślimaczym tempie, a w ciszy słychać bicie serca muchy, wróciłam do miasta, w którym ponownie zaskoczyły mnie wrzaski w komunikacji, przepychanki w tramwaju i kolejne marsze w obronie praw komarów. Przypomniałam sobie, że korek może być też na chodniku, a w metrze mam do dyspozycji co najwyżej ćwierć metra kwadratowego, co w porównaniu z podlaskimi przestrzeniami jest nie do pomyślenia. Ze świątecznego przejedzenia wróciłam do biegu i głodu z braku czasu. Doszłam do wniosku, że to jest ten moment.

Siadłam, wzięłam w rękę notes i spisałam plany, które kłębiły się w głowie przez ostatni czas.

I jeszcze jedno – tak mnie zaskoczył ten miejski pęd, że z tego wszystkiego nawet nie zdążyłam nowych zdjęć do posta zrobić!!!


BLOG

Zaplanowałam tematy postów do końca maja – mogę Wam zdradzić, że będą fajne produkty, trochę organizacji, dużo fotograficznych porad oraz fotograficznych backstage’y (ów???), abyście jeszcze lepiej rozumieli proces powstawania moich fotek, które często powstają w bardzo prymitywnych i nietrudnych warunkach, żebyście sobie nie myśleli. Jeśli się uda, będą również bardzo fajne rozmowy. :)  A już na pewno będzie mocno inspirująco!

Od dawna dojrzewają w mojej głowie zmiany wizualne na blogu, które mam nadzieję wdrożyć w najbliższym czasie. Będzie pięknie!

Polecam Wam ostatnie najulubieńsze wpisy, jeśli jakieś przeoczyliście:

10 inspirujących cytatów na wiosnę
Wiosenna (mini) wishlista – w co fajnego zaopatrzyć się wiosną?

Kompozycja na zdjęciach – co robić, aby na fotkach był porządek?
Jak robić dobre zdjęcia – 10 przykazań początkującego fotografa?

Jak przekuć stres w swojego sprzymierzeńca w pracy?
Lubię poniedziałki i Ciebie też do tego zachęcam.


BIZNES/ZDJĘCIA

Obraziłam się na kwiecień i ostatnią pogodę, bo w planach miałam miliony tysięcy fajnych sesji, a nie zrealizowałam prawie żadnej. Moim priorytetem jest teraz wykorzystanie pogody (która mam nadzieję się w końcu piękna pojawi!!!) i budowanie mocnego portfolio. Z każdym zdjęciem widzę coraz więcej możliwości rozwoju, co tym bardziej motywuje mnie do robienia zdjęć, od których kapcie spadną. Dojrzałam więc w końcu do warsztatów fotograficznych!!! Pozwolę sobie w końcu wylać na głowę kubeł zimnej wody i dać zdjęciowego kopniaka.


Mierzcie wysoko, chciejcie dużo i bądźcie dobrzy w tym, co robicie.


Sezon ślubny się zaczął, a więc i nowe realizacje. Stay tuned!!! :)

Jeśli jesteśmy przy zdjęciach i portfolio –  tu też mam pomysł na zmiany wizualne w swoim portoflio i w mediach społecznościowych. Przestała mi się podobać forma, w jakiej pokazuję swoje zdjęcia, więc ją zmienię. A żeby ją zmienić, potrzebuję nowych fot. A żeby mieć foty, potrzebuję pogody. A żeby mieć pogodę, to chyba zaraz coś odtańczę.


Tu mam kolejny apel – róbcie rzeczy nieidealne, bo nieidealne można poprawić i doprowadzać powoli do perfekcji. Niezrobionego nie można poprawić. Zero razy pięć to nadal zero. | Ania Coelho. 


Bardzo dużo czytam/słucham/oglądam ostatnio na temat budowania społeczności w mediach społecznościowych oraz marketingu i budowania marki w ogóle, i tu mogę Wam polecić ostatni podcast Pani Swojego Czasu „Jak zbudować zaangażowanie na Facebooku?”. Bardzo mocno wyznaję zasadę, że nie ma co jęczeć na otaczające nas warunki, a się do nich dostosować i je wykorzystać, o której Ola mówi w kontekście tnącego zasięgi Facebooka. Słuchajcie!!! A jak macie coś ciekawego w tym temacie, to podeślijcie.

No i przy zdjęciach ponownie polecam się na sesje. Zrobimy to pięknie. :)


OSOBISTE

Z osobistych planów to w sumie mam jeden taki, aby spalić z nawiązką wielkanocne serniki i robić klatę, bice i inne. A drugi to taki, aby upiec pyszny chlebek. Nie wiem, czy przypadkiem te dwa punkty troszkę ze sobą nie kolidują, ale zobaczymy, nie mówmy hop. Trzymajcie kciuki. <3


Ode mnie to tyle. Co Wy planujecie na najbliższy czas? Dajcie znać, poinspirujmy się i działajmy. Wszystkiego pięknego!

  • Ogłoszenie: przygarnę 4kg :D
    I ja za swoje portfolio się zabieram… ale graficzne. Pomysłów mam kilka, magistering powoli finishuję, więc mogę się co nieco pobawić i przygotować na to, co czeka mnie po skończeniu studiów (nowa praca, nowe wyzwania, bla bla).
    Oj, Panią Swojego Czasu też pokochałam. Swoim podcastem umiliła mi podróż do domu.
    Najbliższe dni to: praca w Photoshopie, planowanie kolejnych postów na blog i napisanie kilku, kończenie pracki mgr i spraw związanych ze studiami. Rety, jak to leci… ten tydzień praktycznie dla mnie nie istnieje…

    Serdeczności!

    • Myślę, że możemy się dogadać, hahaha! :D
      Ach, te portfolia… Jak się człowiek uprze, że ma być najpiękniejsze na świecie, to weź i je zrób. Można tak zmieniać i poprawiać, i zabierać się do niego w nieskończoność.
      Hahaha, dla mnie ten tydzień ledwo się zaczął, a już się kończy. Ale kto by na to narzekał! Następny już zaplanowany podobnie do Ciebie, więc będzie moc. Dużo energii, Paulina! <3

  • Bardzo dziękuję za polecenie mojego podcastu!!! :)

    • To my dziękujemy za tak fantastyczny materiał! Petarda, Olu, grzech nie polecać! :)

  • justti | www.hungryformore.pl

    Ten chlebowy cel mamy wspólny! :) Potrzebuję tylko wolnego weekendu, by móc się mu poświęcić w całości. A o to bardzo ciężko! Nie mniej jednak, merytorycznie się kształcę w tym temacie ;)

    Poza tym planów sporo – blogowych, zdjęciowych, książkowych, sportowych! Myślę, że ładna pogoda i powiew ciepła będą sprzyjać każdej z tych dziedzin. Trzymam kciuki za Twoje plany :) Jestem bardzo ciekawa sesji, ale i zmian wizualnych! Uściski :)

    • Właśnie u mnie z tym czasem podobnie! Jakoś niby odpoczywam, niby jest wolna chwila, ale chleb potrzebuje całej uwagi i wielu przygotowań. <3

      Dziękuję! Powodzenia Tobie również. :D :*

  • Aniu, bardzo miło mi się czyta o Twoich planach – pięknie pokazujesz realizowanie się małymi krokami. Ja się w tym momencie zatrzymałam. Potrzebuję czasu, ale nie odpoczynku ale moim priorytetem jest teraz coś innego niż blog. Zajęłam się tym bez reszty. Pewnie niedługo opiszę na blogu. Ale muszę sobie wszystko poukładać aby wystartować. Buzka!

    • Dzięki, Olu. :* Jestem mega ciekawa, co teraz robisz! Nie mogę się doczekać, aż zdradzisz, cóż to takiego. :)
      Ja ostatnio dałam sobie sporo czasu na przemyślenie tego, co robię dalej. Tak jak piszesz, zatrzymałam się, a także pozwoliłam pomysłom wpadać do głowy i obmyślałam strategie. Trzymam kciuki za Twoje! <3

  • Jej Ania już się nie mogę doczekać tych wszystkich zmian, które zapowiadasz. Bardzo mnie zawsze ekscytuje jak jestem świadkiem takiego pięknego rozkwitu bloga, któremu kibicuję i kciuka trzymam niezmiennie <3

    I zgadzam się w 100%, ostatni podcast PSC, petarda. Ola potwierdza to co chyba obu nam jest bliskie – do ludzi to trzeba po ludzku :)

    • Ale super podsumowałaś podcast Oli!!! Dokładnie tak myślę, ale nie ubrałam tego w takie piękne słowa. :D

      A co do zmian i rozwoju – bardzo się cieszę, że kibicujesz! <3 <3 <3 Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ruszą w końcu zdjęciowe sprawy i wdrożę w życie pomysły, które nie dają w spokoju wypić kawy! :D :*

  • A wydawałoby się, że szyja na wprost to idealne warunki do pracy! :D U nas też początek sezonu. W idealnym momencie, choć pogoda może jeszcze nieidealna – a może właśnie super? Mnie wzruszają nieco wyjścia z kościoła w deszczu, przyznam skrycie, i w ogóle deszcz za oknem. Co do bicków… (i nóg!) tak, trzeba popracować. Właśnie martwię się, że po ostatnich wypadkach jestem słabeuszem i jak ja ten sprzęt w sobotę udźwignę. Wewnętrzną mocą chyba! :D

    • Mam nadzieję, że z sobotnim sprzętem poradziłaś sobie znakomicie! :D Pogoda robi się coraz fajniejsza, więc miejmy nadzieję, że na jak najdłużej. :)