Jaki poranek, taki Twój charakter

“W tym kraju ludzie nie cenią sobie poranka. Budzą się gwałtownie na dzwonek budzika, który druzgoce ich sen jak cios siekiery i od razu stają się niewolnikami żałosnego pośpiechu. Niech mi pan powie, cóż może być wart dzień, który zaczyna się od takiego aktu przemocy?

Co musi dziać się z ludźmi, którzy co dzień za pośrednictwem budzika doznają miniaturowego elektrowstrząsu? Każdego dnia przyzwyczaja się ich do przemocy, każdego dnia oducza się ich od rozkoszy. Proszę mi wierzyć, że o charakterze ludzi decydują ich poranki.”*

Zgadzam się w stu procentach! Nigdy nie rozumiałam idei wstawania pół godziny przed wyjściem, jedzenia szybkiego śniadania lub, co gorsza, wychodzenia bez niego. A wiadomo – Polak głodny, Polak zły.

Szybki, niezaplanowany, chaotyczny poranek potrafi skutecznie zepsuć mój dzień i po stokroć wolę spóźnić się do pracy niż wyjść z domu w kiepskim humorze. Nie potrafię uwierzyć w to, że ktoś, kto nie pozwala sobie na pełne przyjemności rozpoczęcie dnia, nie wykazuje później skłonności ku zniszczeniu świata.

Ja zdecydowanie w takich momentach odsłaniam swoje delikatnie gorsze oblicze. Każda z tych rzeczy skutecznie burzy moją wypracowaną poranną rutynę, a przy okazji dużą część dnia. Wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak cały dzień wyczekiwać powrotu do domu. Żeby położyć się spać, obudzić i celebrować swój poranek tak, jak powinno się to robić!

Poranki to zdecydowanie moja ukochana część dnia. Piszę to o siódmej rano, przy filiżance kawy, aby później pójść do pracy z poczuciem, że zanim dzień rozpoczął się na dobre, ja już zrobiłam coś fajnego. Ze wspaniałym humorem, który każe mi ustępować miejsca w tramwajach i nie irytować się na dźwięk disco polo ze słuchawek sąsiada.

Ile świat byłby przyjemniejszy, gdyby każdy uszczęśliwił się porządnie z samego rana!


*Milan Kundera, czeski i francuski pisarz i eseista.