Pozytywne nastawienie – jak je osiągnąć i jak pomaga w pracy?

Osiąganie dalekich celów to maraton, nie sprint. Trzeba rozsądnie rozkładać siły, wierzyć w to, że się uda i wiedzieć, jak osiągnąć pozytywne nastawienie.

Pierwszy tydzień za mną. Minął on na dbaniu o pozytywne nastawienie.

Często zbyt mocno martwimy się o to, co zrobiliśmy kiedyś albo co stanie się jutro doprowadzając do lawiny negatywnych myśli i blokady zamiast skupić się na tym, co jest teraz i zwyczajnie działać. Akceptowanie tego, co dzieje się w danym momencie i wiara w swoje działania oraz sukces mogą być momentami trudne, ale są kluczem do udanej przyszłości.

CO ZROBIŁAM?

Ostatni mój tydzień polegał w większości na pozbyciu się bałaganu, który powstał u mnie przez ostatnie dwa miesiące, kiedy byłam już wyczerpana tak bardzo, że nie byłam w stanie ogarnąć wszystkiego. Nie były to jeszcze działania związane bezpośrednio z budowaniem moich biznesów, ale takie, które były konieczne do tego, aby w ogóle ruszyć z miejsca. Mimo wszystko zdarzały się momenty, kiedy miałam wrażenie, że idzie mi źle, za wolno i w ogóle kiepsko. W dodatku musiałam postawić system w swoim laptopie od nowa (-1 dzień pracy) oraz wracałam do domu przez cały dzień (-1 dzień pracy). Troszkę słabo, ale przynajmniej najadłam się szarlotki, więc i tak na plus. :)

Z CZYM NAJBARDZIEJ SIĘ ZMAGAŁAM?

Nie muszę pewnie wspominać po raz kolejny, jakim strachem napawa mnie niepewność przed najbliższą i tą dalszą przyszłością. Zwykle staram się optymistycznie patrzeć w przyszłość, ale jeśli chodzi o ryzyko i nowe sytuacje, potrafię się nieźle zamartwiać. Tak i teraz – zmagałam się nie tylko z ekscytacją i motywacją do działania, przez którą nie mogłam spać (= wiadro kawy dnia następnego), jak również z różnymi negatywnymi myślami, które potrafiły zablokować moje działania na dłuższy czas, stresem i paniką przed tym, że mi zwyczajnie NIE WYJDZIE i z czym ja w ogóle do ludzi.

Są to myśli kompletnie nieuzasadnione, ale ludzi umysł skonstruowany jest w taki sposób, że każdą myśl, jaka do niego trafi, wyolbrzymia. Ogromnie wierzę w to, że nastawienie jest super ważne, dlatego moim priorytetem w ostatnim czasie było pielęgnowanie swojej motywacji.

Jak osiągnąć pozytywne nastawienie? Na mnie fantastycznie działa pięć rzeczy:

1. Budzę się jogą i chwilą dla siebie.

Pierwsze godziny mojego dnia są dla mnie najważniejsze. Nie ma tu mowy o pracy w pidżamie, bez śniadania i bez kawy. Zdarza mi się, że kiedy się budzę, mam już miliard myśli na temat tego, co powinnam dzisiaj zrobić i jak bardzo powinnam się śpieszyć. Tym bardziej wtedy poświęcam kilka minut na jogę, wpisuję jakiś motywacyjny cytat do kalendarza albo zwyczajnie myślę o kilku rzeczach, za które jestem wdzięczna. Później jem spokojne śniadanie, w żadnym wypadku nie spoglądając w telefon. Jeszcze mogłabym zestresować się jakimś mailem albo czymś takim. :) Nastawienie, z jakim zaczynam dzień, jest dla mnie naprawdę kluczowe. Początek dnia jest dla mnie momentem, w którym się wyciszam i inspiruję – krótka motywująca lektura jak najbardziej wskazana! Pozytywne nastawienie to klucz!

2. Blokuję każdą negatywną myśl i zastępuję ją pozytywną.

Jeśli tylko pojawiają mi się w głowie myśli, że nie uda mi się albo na pewno nie zdążę, staram się zastąpić je pozytywnymi, aby te negatywne nie urosły do rozmiarów, które skutecznie zablokują mnie na kilka dobrych godzin albo i dni. Dla przykładu: jeśli zamartwiam się, że będę przez pół roku harować jak wół i nie zarobię do tej pory ani złotówki i w ogóle całe moje teraźniejsze działania są bez celu (nie jest to wymyślone, naprawdę potrafię tak sobie wymyślać :)), wymieniam dla odmiany kilka osiągnięć chociażby z zeszłego roku. I pozytywne nastawienie od razu się pojawia!

3. Wykonuję jedno zadanie z planu swojego celu*.

Jeśli już zdarzy mi się trochę podłamać i zmartwić, zaglądam do notatek, w których mam rozpisane działania na kilka najbliższych tygodni (wszystkie rzeczy, jakie powinnam zrobić, aby osiągnąć swój cel), wybieram jedno i je robię. Nie musi być to coś wielkiego. W moim wypadku może to być chociażby dokończenie zleconej grafiki, obrobienie kilku zaległych fotek albo przygotowanie szkicu wpisu. Chodzi o to, aby ukończyć jakieś zadanie, nawet krótkie, co da satysfakcję (i bardziej pozytywne nastawienie), a ta napędzi do dalszego działania.

*Wpis na temat długoterminowego planowania i rozpisywania działań dla swoich celów pojawi się w tym tygodniu w ramach cyklu wpisów „zorganizuj się”

4. Nie „przeplanowuję” swojego dnia.

Kiedy siadam do planowania, wióry lecą! Najchętniej zaplanowałabym sobie po sto zadań na dzień i pracowała od rana do wieczora. Mimo wszystko nigdy jeszcze chyba nie udało mi się zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowałam na dany dzień. Zdaję sobie sprawę, że budowanie swojego biznesu nie jest łatwe i wymaga ogromu pracy, czego na pewno nie zrobię w tydzień. I chociaż chciałabym mieć wszystko teraz i zaraz, to z wielką (aczkolwiek trudną jeszcze do osiągnięcia dla mnie) cierpliwością i pokorą odkładam mniej ważne zadania nawet na miesiąc do przodu.
Planuję pracę na około 6 godzin wybierając dwa – trzy najważniejsze zadania. Zawsze są jakieś obsuwy, więc ten czas wydłuża się czasami nawet o połowę, ale w tym momencie bardzo mocno dbam o to, żeby nie wyczerpać całej swojej energii na starcie.

Osiąganie dalekich celów to maraton, nie sprint. Trzeba rozsądnie rozkładać siły.

5. Znajduję czas na odpoczynek, reset, złapanie dystansu.

To mógłby być zdecydowanie najważniejszy punkt tego wpisu. Najlepsze pomysły przychodzą do głowy wtedy, gdy odpoczywamy. Rzadko kiedy zdarza mi się, że doświadczam olśnienia siedząc przed laptopem, dlatego wszystkie moje pomysły, kiedy jestem poza domem, zapisuję w Google Keep lub Wunderlist, co później realizuję.

Mam bardzo wyraźną granicę między pracą a odpoczynkiem w postaci popołudniowego treningu. Wieczory w całości poświęcam na czytanie, planowanie, spotkania. Jest to czas, kiedy nabieram dystansu do tego, co zrobiłam i powoli wyciszam się przed snem.

Dzięki temu rozdzieleniu nie mam poczucia, że cały czas pracuję. Kiedy wyznaczam czas na pracę – jest to praca sumienna i intensywna, a kiedy odpoczywam – nic mnie nie obchodzi oprócz moich książek. To pozwala mi zachować energię i pozytywne nastawienie!

Co na Was działa? Jak Wy motywujecie się do działania i dbacie o pozytywne nastawienie? Dajcie znać!

  • Dzięki za inspirację.. wskazówek dotyczących pozytywnego myślenia nigdy mało :).. z blokowaniem negatywnych mysli musze popracowac

    • Inspiracji tu zawsze mnóstwo! :) Cieszę się, że wpis się przydał.

  • Agnieszka

    Bardzo fajne 5 hmm nawyków, rad ;-) Myślę, że stosując się do nich, nabiera się takiego wewnętrznego spokoju, co zamienia się w pozytywną energię i dobre nastawienie :)

    • Taaaaaaak. Jak mam gorszy dzień, to te działania są moją bronią przeciwko negatywnym myślom. Skumulowane robią cuda! :D

  • Ja mam ostatnio spory problem z pozytywnym myśleniem.
    Trochę wiary w lepsze jutro we mnie tchnęłaś. Dziękuję.

  • Joanna

    Hej, Sporo z tego co piszesz przypomina mi tą książkę:
    http://www.empik.com/droga-artysty-jak-wyzwolic-w-sobie-tworce-cameron-julia,p1082371550,ksiazka-p
    Pewnie dlatego że większość książek tego typu ma podobne przesłanie. Ciekawe jest natomiast określenie „randki artystycznej”, które u Ciebie się nie pojawia, przynajmniej nie tak dosłownie. Także podsuwam i polecam, ale uprzedzam że książka w formie kursu. Pozdrawiam,

    • Wow, nie słyszałam o tej książce, dzięki za polecenie, Asia!
      Zaintrygowała mnie ta książka określeniem „randki artystycznej”. To nic, staram się nie zrażać do książek, obojętnie w jakiej formie są pisane, więc sięgnę po nią jak najszybciej.
      Fajnie Ciebie tu widzieć! :D

  • Bardzo ciekawy i przydatny wpis. Stosuję prawie to samo co Ty, ponieważ jakoś nie mogę przekonać się do jogi. :)

    • Ja z jogą mam trochę podobnie, dlatego ta moja poranna trwa kilka minut i możliwe, że profesjonaliści zwróciliby mi uwagę za krzywe pozy, ale cóż – kilka wygibasów pomaga mi się obudzić i radośniej zacząć dzień. :D

  • Ach, ta szarlotka….
    To prawda, warto czasem spojrzeć w tył, by zdać sobie sprawę, ile już zrobiliśmy i to na plus. A bez równowagi praca-relaks, to jak ryba bez wody- niektórzy tak mogą, ale chyba każdy po dłuższym czasie dochodzi do wniosku, że jednak równowaga, to taki złoty środek.

    • Też sądziłam, że tak mogę, dlatego koniec roku spędziłam na doprowadzaniu siebie do porządku po okropnym wyczerpaniu. W tym roku balans jest moim celem. :)

  • Złapanie czasu i mały reset jest niezwykle ważny. Często o tym zapominamy i popadamy w niechęć do działania.

    • Jak najbardziej! :) Szkoda energii na to, co negatywne.

  • Mi przede wszystkim pomaga to, aby dostrzegać swoje sukcesy, nawet te najmniejsze. Warto zatrzymać się, spojrzeć wstecz i zobaczyć, ile już rzeczy jest zrobione, ile sukcesów za mną, ile świetnych zadań zrealizowanych , o ile więcej jest umiejętności czy wiedzy. Wtedy widać też, że zadania faktycznie są realizowane. Dobrze też doceniać siebie, zrobić coś dobrego dla siebie – jakąś drobną rzeczy. Pozytywne nastawienie pozwala mi też zachować poczucie wdzięczności – wobec tego co mam – najbliższych, rodziny, ale i tego, jakie mam możliwości czy szanse. Jeśli chodzi o dążenie do celu to pomocna jest metoda małych kroków, realne planowanie zadań i myślenie o swoim celu , wizualizacja :) Życzę Ci powodzenia w realizacji Twoich celów.

    • Jeśli chodzi o pierwszą część Twojego komentarza – ostatnio u Andrzeja Tucholskiego przeczytałam wpis o pewności siebie. Pisze tam (co uważam za genialne!), że aby wiara w siebie była trwała, musi stać się wiedzą. Musimy wiedzieć, że tak, jak piszesz – jakieś zadania udało nam się zrealizować, coś udało się dokonać i coś osiągnąć. Wtedy nie mamy podstaw do wyolbrzymiania swoich niepewności, bo przecież – tyle już dokonaliśmy.
      Poczucie wdzięczności – uwielbiam taki mały rytuał kończenia bądź zaczynania dnia od wypisania nawet trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna, choćby za piękną pogodę. To diametralnie zmienia moje nastawienie.
      Dziękuję za super komentarz i dobre słowa. Tobie również życzę wszystkiego pięknego! :)

      • Zdecydowanie warto pamiętać o swoich sukcesach i wręcz przypominać je sobie czy zapisywać. To pokazuje, że wiele możemy osiągnąć. Niestety czasem jest tak, że skupiamy się na negatywnych rzeczach i niepowodzeniach i wcale nie trudno jest zapomnieć o sukcesach. DObrze zrobić sobie raz na jakiś czas podsumowanie i pomyśleć o osiągnięciach :)

        Bardzo fajny rytuał , jest tyle osób, rzeczy, sytuacji za które można być wdzięcznym. Wtedy zmienia się perspektywa. Dziękuję :))

  • Ja mam ostatnio spadek energii… Pojawiło się w głowie milion obaw. Najzwyczajniej w świecie mam dość, trochę zwalam to na pms.. a może po prostu potrzebuję odpoczynku? Buziaki

    • A może po prostu potrzebujesz dobrego ciacha, Olu??? :D
      Przecież dasz sobie radę. Nigdy nie jest tak źle, jak myślimy. :* Dużo energii dla Ciebie! <3

      • To mnie przyłapałaś :D Właśnie najadłam się ciastek które piekłam razem z Lili, spokojnie sobie siedzę przy projekcie, Maciek bawi się z Lili, w kominku drzewo trzaska… Jest dobrze :***

  • Mnie bardzo nakręcają pozytywne komentarze. I rozmowy z pozytywnie zakręconymi osobami. Szukam inspiracji, gdzie tylko się da i staram się działać, działać i jeszcze raz działać :)

    • Oooo, to też, jak mogłam zapomnieć! Towarzystwo inspirujących i pozytywnie zakręconych osób jest fantastyczne!
      Ostatnio przeczytałam fajny cytat: „Wielokrotnie od myślenia robiłem się smutny, a od działania nigdy.” (E. Gaskell) – bardzo trafiony. :)

  • Ania – jak zwykle świetny wpis – bardzo mi pomoże zmodyfikować odrobinę codzienne nawyki! :) Buziaki!

  • Fantastyczny wpis, idealny na poranną i wieczorną nutę zadumy, potwierdzenia, że każda chwila z dnia może być piękna, a szczęście zależy od nas samych, tej pozytywnej energii, którą się otaczamy. :)

    • Otóż to! Pozytywne myśli dają pozytywne efekty. :)

  • Pingback: Jak przekuć stres w swojego sprzymierzeńca w pracy?()