Sea you soon!

Oj dużo bym teraz dała za takie spokojne momenty jak te, które spędziłam nad morzem po jednym ze ślubów, kiedy piłam kawę wsłuchując się w szum fal!

I choć kocham to, co robię, uwielbiam pracować i z przyjemnością wyjeżdżam realizować zlecenia fotograficzne nawet na drugi koniec Polski, to wyczekuję z niecierpliwością tych kilkunastu dni, kiedy będę odpoczywać z dala od wszystkiego. Od początku tego roku można powiedzieć, że dawałam z siebie wszystko i nie pozwalałam na to, aby odpuszczać. Nawet jeśli okoliczności sprawiały, że zabranie się za jakąkolwiek pracę wymagało ode mnie przeogromnych pokładów energii i dużej siły zarówno psychicznej, jak i też fizycznej, pracy przez łzy i w ogromie wątpliwości, codziennie próbowałam zaczynać to, co robię, na nowo. Upadałam, wstawałam, chwiałam się, niepewnie stawałam to na jednej nodze, to na drugiej.

Jeszcze niepewnie, ale zaczynam czuć, że powoli staję na dwóch. Zaczynam czuć grunt. 

Nareszcie.

Zawodowo to lato to dla mnie wariacki okres. Śluby, sesje, spotkania, reportaże, obróbka, blog, media społecznościowe, papiery. Biegam jak szalona. Czasami jest stres, nerwy i chaos.

Ale chcę tego jeszcze więcej. :) 

Dobrego tygodnia!

 

  • Znam to uczucie, kiedy szuka się gruntu pod nogami. Mam nadzieję, że podłoga będzie dla Ciebie coraz stabilniejsza :).

    Zdjęcia, jak zwykle zresztą, piękne. Bardzo podoba mi się Twój styl. Jest naprawdę autentyczny, oddaje rzeczywistość. Lubię to, że Twoja obróbka jest jak dobrze zrobiony makijaż — nie rzuca się w oczy, a podkreśla piękno :).

    • Jeju, ale piękny komentarz napisałaś, Kinga. :)))

      Co do pierwszej części – mam nadzieję, że mój urlop będzie takim troszkę zakończeniem pewnego etapu poszukiwań. Że nabiorę trochę dystansu i jakoś utwierdzę się w tym, co napisałam tutaj.

      Co do drugiej – jest mi ogromnie miło, że tak piszesz! Nie ukrywam, że moje poszukiwania własnego stylu trwały naprawdę długo i długo też siebie w zdjęciach nie czułam. Nie chciałam również, aby styl był w jakiś sposób przesadzony. Jeśli zauważasz to, co napisałaś – to cóż! Ogromnie Ci dziękuję, bo tego właśnie szukałam! :)

      • Zauważam i to jak zauważam! Jestem teraz na etapie maniakalnego oglądania zdjęć różnych fotografów i naprawdę niewielu potrafi tak jak Ty tchnąć w zdjęcia swojego ducha, a jednocześnie nie przesadzić, sprawiać, że zdjęcia będą wyglądały autentycznie. Z ogromną przyjemnością się Ciebie ogląda :).

        • No teraz to padłam i zbieram szczękę z podłogi. Dla takich słów robi się foty i latami szuka się tego czegoś! Dziękuję, zrobiłaś mi niedzielę! <3

  • Ooo myśl w sezonie o wakacjach… jaka przyjemna. Zawsze. Co roku tam samo! :D Uściski i mocy!

    • Moje wakacje w każdym razie zaplanowane były już w maju, ale nie ukrywam, że teraz w gorącym sezonie myślę o nich częściej! :D Dziękuję!

  • Odpoczywaj i nabieraj nowej energii do działania! =]
    Kocham morze i szum fal, one są najlepszym lekarstwem na wszystko. Czy ja to molo znam? Bo coś mi się wydaje że tak =]

    • Będę odpoczywać, obiecuję! :D To Molo Brzeźno. :)

      • Tak myślałam że to musi być w Trójmieście, czyli wypoczywasz niedaleko =] I dobrze, morze jest najlepsze :P

        • Haha niee, to akurat było po pracy. Fotografowałam ślub w Gdańsku i następnego dnia wypiłam kawę nad morzem. :) I mimo że nad polskim morzem jest super, to moje wakacje są dopiero za dwa tygodnie, w dużo bardziej egzotycznych klimatach. :)

  • Silna babka jesteś i tyle. Zresztą to jest właśnie urok życia, doświadczanie wielu różnych stanów emocjonalnych, dzięki temu życie jest pełne i harmonijne. Musi być dołek żeby później cieszyć się ze szczytu. Musi być szczyt aby poczuć smak całkowitego zwycięstwa <3 You go GIRL!!!

    • Ola, uwielbiam Twoje komentarze. Dzięki za te słowa. :*

  • Ewa

    Te zdjęcia morza i plaży są przecudowne, uwielbiam taką kolorystykę! Natchnęłaś mnie do wyciągnięcia z czeluści folderów moich zdjęć z Sopotu sprzed dwóch lat. Choć nie umiem obrabiać tak pięknie jak Ty, to spędziłam wczoraj super popołudnie przeciągając suwaczki z kolorami i wzorując się na tych. Dzięki!

    • Wiesz co, ja akurat jakiejś specjalnej obróbki nigdy nie stosowałam i wydaje mi się, że ta kolorystyka to też kwestia obiektywu, daje naprawdę fajne kolory, a ja tylko delikatnie je wzmacniam. :) Zdjęcia obrabiam zwykle naprawdę szybko.

      • Ewa

        Wow, a jaki to obiektyw jeśli można spytać? (wiem wiem, nie garnki gotują super obiad ^^)
        Ja mam całkiem spoko aparat i obiektywy, ale wciąż uczę się jego obsługi, i stąd konieczność potem popracowania nad kolorami

        • Haha z tymi garnkami to mega tekst!!! Muszę go zapamiętać, kiedy znowu usłyszę „muszę kupić super aparat, żeby robić zdjęcia”.
          Kupiłam niedawno NIKKOR 35 mm 1:1.8 i zauważyłam, że ma ciemniejsze cienie niż chociażby obiektyw Sigmy. Te kolory są jakby trochę głębsze, niż w innych obiektywach, które mam. I mam wrażenie, że bardziej przygaszone. Mam go dopiero od kilku tygodni i nie przetestowałam go bardzo intensywnie (kilka ślubów, zwykle wolę węższy kąt, chociażby 50 mm), ale jestem bardzo zadowolona. :)

          • Ewa

            Haha, tak, jest super, ale dlatego też ostrożnie wypytuję o sprzęt.
            35mm 1.8 miałam kiedyś (jak jeszcze byłam nikonowcem) i uwielbiałam, 50 1.8 zresztą też, aczkowliek już nie pamiętam jak z kolorami tam było… Teraz oswajam pełną klatkę, którą w posagu wniósł do mojego życia mój mąż :D I z racji tego że na wyjazdach wyrywamy sobie aparat z ręki to najczęściej mamy podpięty jakiś zoom, a ja jestem totalnie nie zoomowa, uwielbiam stałki <3 No i przygaszone kolory, a jak na złość ten aparat robi nasycone :D (sam robi, wiadomo! ;))

          • Ja 50 mm mam akurat Sigmy (z Nikona też, ale to taki podstawowy tani i już go nie używam, jak zobaczyłam, co wyprawia Sigma <3). Pełna klatka to matko, od razu level wyżej!!! Haha co do zoomów – mam to samo, kompletnie już nie potrafię się nim posługiwać, więc kompletuję stałki. :)

  • Pingback: 7 zdjęć sierpnia | śluby, perfekcjonizm i #secretprojects()