Ania Ulanicka

Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniu

Na pewno nieobca jest Wam sytuacja, kiedy macie tyle pracy, że szkoda Wam czasu na to, by pójść na trening czy zjeść porządny obiad. Ja tak mam. Kiedy złapię flow, najchętniej jadłabym to, co mam pod ręką i w ogóle nie wstawała od komputera zapuszczając przy nim korzenie. 

Wtedy jakimś cudem łatwiej mi rozgrzeszyć wszystkie pączki i pełne cukru słodycze do kawy. Przecież je się je chwilę, mają dużo kalorii, więc można jeść krócej i rzadziej, są pyszne, a w dodatku super podchodzą pod kawę. No niby tak. Później jednak zamieniam się w słodyczowego potwora, piję jeszcze więcej kawy po cukrowych zjazdach, skaczą mi powieki od braku magnezu, aż w końcu staję się ospała, zmęczona, drażliwa i podenerwowana. I zestresowana, bo odbieram sobie czas na odświeżenie głowy na treningu, który spędzam offline i skupiam się na tym, co mam do zrobienia na ćwiczeniach. 

Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań jest pytanie o to, skąd mam tyle siły i pozytywnej energii do robienia tego, co robię. Lubię pracować, lubię robić dużo rzeczy i wszechstronnie się rozwijać, ale do tego potrzebuję fizycznych zasobów.

Najzwyczajniej w świecie - czuję się fizycznie dobrze do tego, żeby to robić. 

Pomyślałam, że od czasu do czasu będę wrzucała na bloga wpisy, w których będę poruszała mniej fotograficzne i biznesowe tematy. Będą miały związek z dobrym samopoczuciem, relaksem, dbaniem o siebie, nawykami. Jak wiemy, to wszystko ma ogromny wpływ na naszą produktywność.

Z racji tego, że w tym wpisie powiem trochę o ruchu, treningach i jedzeniu, zaprosiłam do niego Olę Mieczkowską. Ola jest dietetykiem, której zrobiłam zdjęcia, a z którą od razu dogadałam się w temacie jedzenia.

Ola zgodziła się dorzucić kilka słów od siebie oraz specjalnie dla Was podaje przepis na (wegańskie) kulki mocy. Postaram się zastąpić nimi swoje ulubione słodycze. ;)

No to jak, gotowi na to, by pogadać trochę o relaksie, ruchu i pysznym jedzeniu?


Ruszam się 

Staram się trenować 3 razy w tygodniu (nawet 30 minut) i robić każdego dnia 10 tysięcy kroków. Są to moje idealne założenia, do których dążę, choć nie zawsze je spełniam. W trakcie pracy co 50 minut robię sobie 10 - minutową przerwę i wtedy wstaję od komputera. Ogarniam mieszkanie, wstawiam zmywarkę, pranie. Wszystko to, co da mi odrobinę ruchu. Chodzę pieszo, gdzie tylko mogę, nie siadam w komunikacji, weekendów również nie spędzam przed komputerem, a staram się dużo chodzić, spędzić ten czas w parku czy na mieście. 

Kiedy się nie ruszam, czuję się okropnie. Bolą mnie plecy, jestem spięta, zaraz zaczyna mnie boleć głowa. To totalnie nie są warunki do podbijania świata. ;) 

Resetuję głowę

Absolutnie nie używam telefonu cały dzień. Rano medytuję, kiedy jestem na treningu, staram się nie używać telefonu, by móc całkowicie skupiać się na tym, co robię i by wrócić z ćwiczeń z odświeżoną głową. Kiedy ćwiczę, nie myślę o niczym innym - wykracza to poza moje możliwości. :D

Generalnie jem zdrowo

Tak, lubię pizzę, lody, pieczywo i wszystko jem w takich ilościach, by moja głowa była usatysfakcjonowana odpowiednią ilością comfort food, jak i ciało otrzymało odpowiednie ilości wartości odżywczych.

Często to, co jadłam, wpisywałam do aplikacji Lifesum, która podliczała mi kalorie i makrosy. Nierzadko jednak brakowało mi po prostu pomysłów na to, co jeść w ciągu dnia. Kończyło się to tak, że leciałam po najmniejszej linii oporu i ograniczałam się do owsianki, makaronów z kurczakiem i omletów. :) Pewnie pamiętacie, że przez jakiś czas zamawiałam lunche w pudełkach. Były bardzo smaczne, wygodne i fajnie zbilansowane, ale nie mogłam znieść ilości plastiku, jaka zostawała po nich w moim mieszkaniu.

Na wszystkich zdjęciach w tym wpisie zobaczycie jedzenie, które przygotowuję zgodnie ze wskazówkami w diecie redukcyjnej od Oli. Tutaj mój ukochany zestaw: kawa (tym razem z mlekiem sojowym) oraz chleb razowy z masłem orzechowym i dżemem.

Ucieszyłam się, kiedy na swojej fotograficznej drodze spotkałam Olę Mieczkowską - dietetyk, która nadaje na dokładnie takich samych falach. Rozumiem przez to, że tak samo kocha czekoladę, lody i masło orzechowe, jak ja.

Kilka słów od dietetyka o znaczeniu odżywiania i przepis na kulki mocy!

W domu, w szkole, na spotkaniu ze znajomymi, a nawet w pracy - zdrowe odżywianie jest ważne wszędzie i zawsze. 

Żyjąc w wiecznym biegu często o tym zapominamy. Łatwiej jest przecież kupić hot doga na stacji niż przyrządzić sobie pożywne śniadanie do pracy. Fast food to słabe rozwiązanie pod każdym względem. Złe nawyki żywieniowe mogą prowadzić do chorób oraz niedoborów składników pokarmowych. 

Słabe samopoczucie prowadzi do mniejszej wydajności w pracy czy w szkole. Paradoksalnie więc marnujemy czas, bo nie jesteśmy produktywni. Warto poświęcić chwilę na przygotowanie sobie pełnowartościowych posiłków - są one również pokarmem dla naszego umysłu. 

Zastanówmy się: czy zdrowe jedzenie musi zabierać dużo czasu i pieniędzy?

Domowe przekąski mogą być bardziej wartościowe, mniej kaloryczne i tańsze niż codzienny hot dog, który nie jest pożywny na długo. Kanapka na ciemnym pieczywie z sałatą, hummusem i pomidorem będzie dużo lepszym rozwiązaniem. 

Zdrowy tryb życia to nie kwestia czasu czy pieniędzy, a racjonalnych wyborów!

(Wegańskie) kulki mocy!

Szybka i zdrowa przekąska, która dostarczy dużo energii podczas zabieganych dni. Kulki mocy z masłem orzechowym – ok. 12 sztuk. Pyszne i w dodatku wegańskie ! 

60 g płatków owsianych
20 g wiórków kokosowych
200g suszonych daktyli
50 g masła orzechowego
1 łyżeczka kakao 

Płatki zblendować z wiórkami kokosowymi. Następnie dodać masło orzechowe, daktyle oraz kakao. Ponownie zmiksować (do momentu aż masa zacznie się lepić). Uformować kulki i odstawić do lodówki na godzinę.

Warzyw nakroiłam tu jak dla wojska. :)

Z tego wszystkiego powstał makaron z ciecierzycy z warzywami, fetą i własnoręcznie sianą pietruszką. Wegetariański posiłek pełen białka!

Przygotowuję sobie posiłki według diety Oli już od jakiegoś czasu. Bardzo się ucieszyłam, kiedy okazało się, że w zbilansowanej diecie ułożonej przez profesjonalistę jest miejsce zarówno na michę pysznych warzyw z piekarnika, jak i czekoladę czy lody. (A masło orzechowe na diecie redukcyjnej jem prawie że łyżkami, haha).

Zależało mi również na tym, by wprowadzić do diety dni wegetariańskie. Niestety często opcje wege na mieście nie za bardzo mają związek z fit jedzeniem. Nierzadko są to głównie węglowodany z dodatkiem tłuszczów, więc bardzo się ucieszyłam, że moje wegetariańskie dni są tak samo zbilansowane jak te standardowe.

Na śniadanie owsianka na mleku sojowym z bananem i migdałami. Zmodyfikowałam przepis i zamiast ją gotować, odstawiłam zalane płatki owsiane na noc do lodówki. W takie upały zimna owsianka to coś, co uwielbiam.

Odpoczywam

Serio, nie da się pracować ciągle. Książka w parku, leniwy spacer po lesie, kawa w ogródku - to rzeczy bez których nie mogę żyć i nie wyobrażam sobie rezygnacji z nich dla pracy. Spokojne przygotowywanie pysznego jedzenia ostatnio również szczęśliwie zaliczam do cudnie relaksujących przerw w ciągu dnia.

Olę, dietetyk należącą do #teamczekolada znajdziecie tutaj:

FB: Dietetyk Ola | IG: @dietetyk.ola

Category
Lifestyle

You may also like

Previous Post

Jak zacząć fotografować w trybie manualnym?

Next Post

Co jest dla mnie najważniejsze w zdjęciu: perfekcyjny kadr, jasność, ostrość czy moment?