Sposoby na pracę w domu – co mi pomaga?

praca freelancera

Spanie do dziesiątej, śniadanie w południe, piżama jako outfit of the day, wizerunek all natural, bo po co nakładać makijaż, skoro i tak nikt nas nie widzi, cisza, spokój i stukanie palcami w klawiaturę przy śpiewie ptaków za oknem i dużej latte.


Brzmi jak marzenie? No niekoniecznie, dopóki nikt nam nie płaci za przeglądanie fejsa, a sami chcemy zrobić coś więcej, niż wypicie dwóch kaw i przeczytanie wszystkich blogów. Ja czasami jednak chcę, Wy myślę też, więc zdradzę Wam moje sposoby na pracę w domu.

Praca w domu to dużo zalet, ale i jeszcze więcej pokus. Trzeba naprawdę sporo dyscypliny i samozaparcia, aby faktycznie wykorzystać dzień na produktywną pracę. Mam to szczęście, że dzięki sesjom zlokalizowanym w różnych miejscach Warszawy (i nie tylko) mam ciągły kontakt z ludźmi i nie jestem zamknięta w swoich czterech ścianach. Mimo wszystko mam kilka zasad, których przestrzegam, aby pozostały czas w mieszkaniu przeznaczony na pracę nie zamienił się w niesamowicie kuszące, jednakże leniwe picie kawy. Co więc mi pomaga i jakie mam sposoby na pracę w domu?

1. Moje introwertyczne skłonności. :)

Wiem, że nie wszyscy potrafią sobie poradzić z samodyscypliną i zmusić się do fair pracy w domu. Ja od zawsze miałam introwertyczne nastawienie, przebywanie w tłumie mnie męczy, a zwykle najlepiej odpoczywam w domu, we własnym towarzystwie. Dzięki tym cechom nie mam najmniejszego problemu z pracą w samotności. Myślę, że to bardzo ważne, aby styl pracy dobrać do własnego charakteru. Dodatkowo nie potrafię każdego dnia wykrzesać z siebie tej samej ilości energii do pracy, więc codzienna praca w tych samych godzinach również bardziej mi szkodzi, niż pomaga. Praca w ciszy, samotności i według własnego planu dnia i zasad jest dla mnie naprawdę dobrym środowiskiem pracy.

2. Wczesne wstawanie.

Psychicznie jestem rannym ptaszkiem, ale fizycznie nie zawsze mi to wychodzi. :D Im jaśniej jest rano, tym wcześniej wstaję, a zwyczajnie robię się zła, kiedy wstaję zbyt późno i zamiast kończyć najważniejsze zadania w południe, dopiero się rozkręcam… Potrzebuję wstać wcześnie i mieć około godziny czy dwóch na rozbujanie się, bo praca od razu po przebudzeniu również nie zdaje u mnie egzaminu – wtedy praktycznie cały ten czas spędzę na gapieniu się w monitor, co potrafi zepsuć cały mój dzień pracy. Pogodziłam się z tym, że potrzebuję czasu na rozbujanie się przed pracą i wcześniejszego wstawania, więc nie walczę z tym, ale mądrze to wykorzystuję.

3. Ogólne ogarnięcie.

Nigdy przenigdy nie siadam do pracy w piżamie. Podświadomie traktuję to jako przedłużenie snu, co nie wróży nic dobrego. Jeśli praca, to tylko w wyjściowym dresie, no make up make-upie i fryzurze, która nie powstydziłaby się zakupów w pobliskim spożywczaku. Podsumowując – to, że pracuję w domu nie zwalnia mnie z tego, aby się do tej pracy ogarnąć.
Nigdy również nie pracuję w łóżku. Wizja super wygodnej pracy, z notesami i kolorowymi zakreślaczami rozłożonymi na całej szerokości łóżka kilkukrotnie skusiła mnie swą atrakcyjnością, co za każdym razem musiałam nadrabiać dnia następnego. Zwykle kończyło się to na serialowym maratonie, za co jeszcze nikt mi nie płaci. A szkoda.

4. Długa przerwa w trakcie pracy.

Nie pozwalam sobie na ślęczenie przed komputerem od rana do wieczora, bo wtedy odchodzę od niego w stanie, który woła o pomstę do nieba. Zauważyłam, że bardzo dobrze działa na mnie przerwa na trening, zakupy i obiad w środku dnia pracy. Pracuję przez 4-5 godzin, ćwiczę, jem obiad i wracam do pracy na drugą, krótszą już turę. Pozwala mi to przetrawić zadania, które robiłam w pierwszej części dnia, jak i również wpaść na kilka nowych pomysłów (najczęściej w miejscu stworzonym do wpadania na najlepsze odkrycia – pod prysznicem oczywiście).

5. Praca w innym miejscu.

Kiedy przez cały dzień nie mogę stworzyć nic, czym chciałabym się pochwalić chociażby swojemu kotu, którego nie mam, to bardzo możliwe, że potrzebuję zmienić środowisko swojej pracy. W mało kryzysowych momentach wystarczy przenieść laptop z mojego biurka do kuchni. Ma to swoje zalety nie do odrzucenia (bliskość ekspresu do kawy i lodówki), ale również swoje wady, które potrafią mocno rozproszyć (bliskość ekspresu do kawy i lodówki). Czasami przenoszę się z laptopem do ulubionej kawiarni. Jak już tam przyjdę, to wstyd wyjść z niczym, więc pracuję grzecznie. Pomaga mi też wtedy towarzystwo innych, równie zapracowanych i motywujących swoją pracą osób.


Praca w domu nie jest tak straszna, jakby się mogło wydawać. Wystarczy tylko traktować ją tak samo poważnie, jak pracę w biurze i nie dawać się super kuszącym wizjom pracy w łóżku i piżamie, a wszystko będzie w jak najlepszym porządku! :)
Macie jakieś swoje sposoby na pracę w domu? Dajcie znać!


  • Niesamowite. Mam te same zasady :-) Praca w piżamie mi nie służyła :-) ubieram się i robię lekki makijaż, zresztą i tak przed pracą wiozę dziecko do szkoły, a przed szkołą straszyć nie będę, jeszcze przeze mnie frekwencja spadnie :-)
    Pomaga mi jeszcze dobry plan, uwielbiam, kiedy mogę usiąść rano do komputera i popracować właśnie 4-5 godzin i potem przerwa na lunch, zakupy …

    • Haha, z tą frekwencją to już bez przesady, hahaha. :D Plan to konieczność! Ja nie zaczynam dnia, dopóki nie sprawdzę kalendarza i zadań w nim zapisanych. W innym przypadku mogę przebimbać cały dzień. ;)

  • ja lubię pracować z samego rana,

    wtedy zawsze lepiej mi się tworzy – gdy wieczorem nie mogę czegoś dokończyć to zawsze to zostawiam, a rano mam więcej energii i jaśniejszy umysł :)

    • Ja też! Nie umiem zbytnio przymuszać się do pracy i bardzo często zostawiam zadania na następny dzień. Wtedy jakimś magicznym sposobem znajduję rozwiązanie i wszystko idzie łatwiej. :)

  • Ja bym bardzo chciała mieć możliwość przetestowania pracy w domu ;) Póki co ciągnę dwie sroki za ogon ;)

    • Ech, cały poprzedni rok tak spędziłam. Da się, ale nie jest tak łatwo. Powodzenia! :)

      • Zwłaszcza jak się ma do ogarnięcia jeszcze 2 dzieci i zwierzyniec ;)

        • To fakt, miałam łatwiej – ogarniałam tylko siebie. Tym bardziej powodzenia, chociaż pewnie i tak jesteś już w tym ogarnianiu mistrzynią! <3

          • O ja wcale nie wiem, czy łatwiej ;) Mnie by się było trudniej zmobilizować chyba. A tak pewne codzienne rutynowe czynności (szkoła, spacer z psem itp.) narzucają jakiś konkretny system. Podziwiam, że Ci się udało i trzymam kciuki za rozwój :)

          • Możliwe, chociaż ja nigdy nie miałam problemów z motywacją siebie do pracy, po prostu robiłam, co trzeba (ale kiepskie dni również się zdarzają). Dziękuję! :)

  • Aniu – super tekst :) Na kryzysy kreatywności i motywacji najlepiej robią mi przerwy i zmiany – czasem, tak jak Ty zmieniam miejsce pracy, a czasem wybieram inne zadanie :)

    • O, o zmianach zadań zapomniałam! Mnie również czasami pomaga oderwać się od laptopa i chociażby porobić fotki. :>

  • Doskonale rady, najwazniejsze dla mnie to robic przerwy. Ja osobicie ide na silownie , na spacer na zakupy i wracam natchniona :)
    Pozdrawiam i zapraszam w odwiedziny http://www.blingblingmakeup.blogspot.com

    • To samo u mnie! :) Chociaż czasami tak się na treningu zmęczę, że nie dam rady już pracować, hahaha. :D

  • Ten wpis jest w 100% dla mnie. Zaczęłam częściowo pracować zdalnie i… teraz na własne życzenie przychodzę do biura 5 dni w tygodniu! Inaczej jestem zwyczajnie nieefektywna i później na drugi dzień mamy dwa razy więcej pracy.
    PS Właśnie do Ciebie trafiłam i jest pięknie.

    • Haha, no co Ty mówisz, naprawdę? :D Nie możesz zmobilizować się do pracy w domu? Ja też w sumie nie ukrywam, że czasami potrzebuję pracować gdzieś indziej, chociaż do biura mnie jeszcze nie ciągnie. :)
      PS. Bardzo dziękuję i bardzo się cieszę! :) Zapraszam jak najczęściej.

      • Ostatnio przetestowałam też pracę w kawiarni 1 dzień w tygodniu i to się sprawdza. :)

  • Cała nadzieja w kawie

    • Tym sloganem najczęściej przyciąga mnie do siebie moja ulubiona kawiarnia. :)

  • U mnie najważniejsze to zrobić plan obowiązków wieczór wcześniej – inaczej nie wiem czym mam się zająć, od czego zacząć i w efekcie pół dnia mam rozwalonego. Karteczki lub notes i odhaczanie to tajemnica sukcesu. :D

    • Ja zawsze bez planu przebimbam pół dnia, dlatego najlepiej wieczorem wcześniej albo rano przy kawie obmyślam plan dnia i kolejność zadań. Bez obmyślonej kolejności też mogę gapić się w listę bez celu i tyle z mojego działania, także zgadzam się w stu procentach. :D

  • Masz świetne sposoby :) Myślę, że warto zastosować się przynajmniej o większości z Twoich rad :)

  • Mogę się pod tym podpisać rękami i nogami! I gdybym miała jeszcze jakąś kończynę, to i nią chętnie bym to zrobiła. NIGDY nie pozwalam sobie na piżamę w trakcie pracy, NIGDY nie pracuję w łóżku i ZAWSZE robię sobie przerwy. W miarę możliwości wychodzę z pracą do ludzi, bo – jak piszesz – motywuje mnie to do działania. Uwielbiam swoją pracę zdalną i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Po ponad roku takiego działania jestem do niej przekonana w 100% i upewniłam się też, że nie każdemu to leży.

    • Ja też jestem do tej pracy przekonana stuprocentowo! Chociaż wiele razy spotkałam się z powątpiewaniem „oj tam, w domu to się nie pracuje”. No ale co kto lubi – do pracy w domu trzeba naprawdę mieć mnóstwo samodyscypliny i chęci. :D

  • Ja czasami ustawiam sobie minutnik i sama narzucam sobie, że przez ten czas musze pracować, bo dookoła mamy mnóstwo rozpraszaczy.

    • Korzystasz czasami z pomodoro? Mnie to właśnie w podobny sposób czasami pomaga! :)

  • Ja z domu pracuję w weekendy. Pozwalam sobie jednak na dość długi rozruch – do 12. Potem zabieram sie do pracy. Koło 16 obiad i znowu do pracy.

  • Pingback: Lubię poniedziałki i Ciebie też bardzo mocno do tego zachęcam.()

  • Wokół pracy w zaciszu domowym krąży jeszcze wiele stereotypowych, notabene bardzo niesłusznych opinii. Obijanie się o ściany, leżakowanie do południa, flejtuch przy klawiaturze, wolność i swoboda… Takie głupoty może wygadywać tylko ten, któremu nigdy nie było dane spróbować tej wolności zawodowo-domowej. Faktem jest po prostu, że nie każdy nadaje się do tego typu formy zatrudnienia. Wymaga ona bowiem solidnej dawki samodyscypliny, wytrwałości, determinacji, konsekwencji – wszystkich tych dość niepopularnych i mało lubianych cech. Być samemu sobie panem, zwierzchnikiem i podwładnym to niezłe wyzwanie.

    • Chyba nie potrafiłabym ująć tego lepiej. :)
      Żadna praca nie uszczęśliwiała mnie tak, jak ta w domu, ale masz całkowitą rację – żadna inna nie wymagała ode mnie tak wielkich pokładów samodyscypliny! Ale warto, oj warto!

  • O tak najważniejsze jest dobre rozbujanie sie od rana w przeciwnym wypadku czas przecieka mi przez palce a ja niepotrafie sie ogarnąć z obowiązkami 😊 samodyscyplina jest też bardzo ważna przy pracy w domu ;)

    • Szczególnie wtedy, kiedy za oknem tak piękne słońce! :)

  • Jedyny sposób na pracę w domu jaki okazał się być skuteczny to wstać rano, szykować się jak do wyjścia do pracy, ale usiąść przy biurku.
    Tak czy siak nawet to nie do końca działa. Nie wyobrażam sobie produktywnej pracy z domu, bo mam zbyt dużo rozpraszaczy dookoła siebie. Podziwiam osoby, które potrafią się skupić przez dłuższą chwilę i pracować ta 6 czy tam 8 godzin.

    • Haha, możliwe, że należysz do tych osób, które po prostu nie umieją pracować z domu i tyle. :) Wiele razy właśnie słyszałam pytania odnośnie tego, czy cokolwiek da się z domu zrobić. Da się, ale trzeba mieć mnóstwo samodyscypliny i chyba hmm, predyspozycje? Nie wiem, czy można to tak nazwać. :D

  • Gdy tak czytam to myślę sobie, że każdy pracujący sam dla siebie w końcu dochodzi do tych samych wniosków :) http://www.pineap.pl/2017/02/jak-pracowac-w-domu-i-nie-zwariowac/

    Sporo rad się pokrywa ;) Gdybym miała wskazać tą najważniejszą, chyba było to nastawienie się na to, że siedząc w domu też pracuję. Zmiana pomieszczenia podczas pracy też mi BARDZO dużo daje.

    • No jasne, nic odkrywczego. Koniec końców chodzi o dyscyplinę, o którą pewnie ciężko z tego względu, że dom zwykle kojarzy się z odpoczynkiem. :) Trzeba się przeprogramować, o. :D