Warsztaty foto z Pieczko x Pietras w Dolinie Cedronu – rób swoje!

Kolejny punkt z listy celów na 2017 rok odhaczyłam chwilę temu!

Kilka miesięcy temu pisałam, że marzy mi się wyjazd na jakieś warsztaty fotograficzne i szczerze mówiąc, już wtedy wiedziałam, na jakie warsztaty i do kogo pojadę. Przegapiłam pierwszą, wiosenną ich edycję i jak na szpilkach czekałam na kolejną. Więc kiedy tylko świetny duet fotografów Pieczko i Pietras ogłosił F*ck Being Polite Workshop (a było to na chwilę przed moim wyjazdem do Tajlandii), wiedziałam, że muszę się tam pojawić!

Spakowałam się, pojechałam. W cudowne miejsce pod Krakowem, do Doliny Cedronu, gdzie emocjom, inspiracjom, radości i wzruszeniom nie było końca.


Muszę przyznać, że byłam trochę onieśmielona faktem, że całe te dwa dni spędzę w otoczeniu gromady innych fotografów ślubnych, w ogromnej większości dużo bardziej doświadczonych ode mnie. Miałam trochę stresa, ale kiedy wpadliśmy do Doliny i wypiliśmy kawę zagryzając drożdżowymi bułeczkami z dżemem, całe to dziwne uczucie się ulotniło. Poczułam się jak w domu.

Okolica była bajeczna. Po bardzo ekscytujących wakacjach i kilku mega intensywnych sesjach zdjęciowych po powrocie potrzebowałam chwili odpoczynku (pojęcie względne!) w spokojnej okolicy, jak ta. Dworek z fantastycznymi klimatycznymi wnętrzami, spichlerz, konie, widok na góry oraz mnóstwo zieleni to coś naprawdę ekstra kojącego!


Przez dwa dni warsztatów siedziałam z otwartą buzią i chłonęłam jak zaczarowana każde słowo, jakie na nich padło. Kawa i inspiracja lały się strumieniami!

Zabazgroliłam milion stron w notesie, które będę przerabiać przez pewnie bardzo długi czas. Idei i pomysłów, jakie stamtąd wyniosłam jest ogromnie dużo, ale to, wokół czego obracała się tematyka, to bycie sobą, tylko i aż.

EYES ARE USELESS IF THE MIND IS BLIND

W dobie internetu, ultrakonkurencji, inspiracji na każdym kroku i kultury obrazkowej nie sztuką jest się do kogoś upodobnić i powtórzyć jakieś tam ujęcie. To, czym możemy się wyróżnić, zawojować dziedzinę, w której się obracamy, to nasza wrażliwość. Obojętnie jaka by ona nie była.

Jesteśmy bombardowani wszystkim zewsząd i jak nigdy wcześniej poszukujemy przyzwolenia na to, aby działać po swojemu, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało.

F*CK BEING POLITE. RÓB SWOJE!

Ja wróciłam stamtąd w trochę bojowym nastawieniu, bo uświadomiłam sobie, jak często podążałam za trendami, które tak serio to miałam gdzieś. :)

Fakt faktem – po dużej dawce wiedzy oraz słowach krytyki, jakie otrzymałam, przekroczyłam jakąś granicę w swojej głowie i kolejne reportaże, jakie zrobię, będą w jakiś sposób inne.

Mam nadzieję, że bardziej moje.


Niesamowita była również część bardziej praktyczna, w której nie tylko zobaczyłam Anię i Mateusza w akcji, ale i sama zrobiłam kilka czadowych ujęć! Te – wkrótce!


Poznałam też mnóstwo innych naprawdę fantastycznych ludzi z pasją do fotografii i po dwóch dniach wspólnego jedzenia, rozmów, wykładów, zdjęć, śmiechów i wzruszeń naprawdę ogromnie ciężko było się z całą tą gromadą rozstać! Gdybym mogła – zostałabym tam kolejnych kilka dni.

Inspiracja miliard. Do siebie dochodziłam tydzień.

LOVE!


Całą sesję możesz tutaj: Butelkowa zieleń & krwista czerwień – wyjątkowa Panna Młoda

 

  • Dzień dobry, chciałabym się zapisać na sesję zdjęciową do Pani, zwłaszcza w wersji „po przekroczeniu granic” <3 <3
    Cudowne, cudowne zdjęcia i urocze słowa <3

    • Aleksandro, mój kalendarz stoi przed Panią otworem! :D
      Dziękuję! <3

  • Piekne zdjęcia, na pewno dużo wynioslas z tych warsztatów ;)
    I super że inwestujesz w siebie – oby tak dalej ;)

    • Dziękuję, Paulina!
      Ta inwestycja wynika z tego, że zwyczajnie mam ochotę wiedzieć coraz więcej i być coraz lepsza. Tak po prostu, z zajawki. :D

  • Wspaniałe warsztaty, jestem przekonana, że tchną w Twoje zdjęcia duuuużo świeżości :) Czekam na nowe!!

    • Też mam taką nadzieję! Dwa dni z samą fotografią były cudowne, a co dopiero być w takiej szkole! Super sprawa Marta, zazdro! :D