Ania Ulanicka

Warsztaty marka i portret: relacja z najbardziej inspirujących warsztatów fotograficznych 2020

Kiedy w zeszłym roku wpadliśmy z Marcinem na pomysł by zorganizować warsztaty fotograficzne, nie zakładaliśmy, że kiedykolwiek będą odbywały się regularnie. Potraktowaliśmy je jako jednorazowy eksperyment. Chcieliśmy przetestować, czy w ogóle sprawdzamy się w takiej formie i czy przede wszystkim nasi odbiorcy zechcą w nich uczestniczyć. 

I co tu dużo mówić – ubiegłoroczna edycja udała się tak bardzo, że od tamtej pory cały czas chodziło nam po głowie zorganizowanie drugiej edycji. I odbyłaby się ona już pewnie dość dawno temu, gdyby nie pandemia, która pokrzyżowała wszystkie plany.

Mimo tego postanowiliśmy spróbować w sierpniu. Wzięliśmy pod uwagę feedback warsztatowiczów z sierpnia 2019, ulepszyliśmy ideę warsztatów, dodaliśmy do programu to, czego dowiedzieliśmy się przez kolejny rok i zorganizowaliśmy kolejną edycję. 

Ja prowadziłam swój biznes kolejne dwanaście miesięcy, Marcin ruszył z własną działalnością niecały rok temu. Przetrwaliśmy na rynku poturbowanym przez pandemiczno – kwarantannowe doświadczenia i, musimy to powiedzieć szczerze i głośno, wyszliśmy z tego cali i silniejsi. Chcieliśmy pomóc innym zbudować na tyle silne marki, by w lepszym czy gorszym czasie potrafili sobie poradzić. 

Jaki cel mają warsztaty fotograficzne?

Od samego początku wiedzieliśmy, że nasze warsztaty fotograficzne będą opierały się na budowaniu marki osobistej. To pomogło w zbudowaniu mojego biznesu, to pomogło również Marcinowi ruszyć z jego własnym. Jesteśmy przekonani, że zbudowanie silnej marki osobistej jest tym, na czym naprawdę warto się skupić działając z własnym biznesem czy nawet po prostu publikując w internecie. A że nie jest to prosta sprawa, postanowiliśmy podejść do tego naprawdę kompleksowo. 

Chcieliśmy nie tylko pokazać uczestnikom, w jaki sposób zbudować własną markę osobistą, ale też przekazać wiedzę na temat jej przedstawiania w internecie. Że internet jest długi i szeroki to wiadomo, ale mając Marcina z jego ogromną internetową wiedzą na pokładzie prościej jest poruszać się po jego głębokich wodach. 

Powiedzieliśmy, w jaki sposób zbudować silną markę osobistą spójną z jej twórcą. Określiliśmy filary silnej marki. Przeanalizowaliśmy cechy dobrego konta na Instagramie. Powiedzieliśmy, jak stworzyć skuteczny kalendarz contentowy. Przekazaliśmy wiedzę na temat tekstu, który sprzedaje i angażuje. Pokazaliśmy, jak pisać nawet wtedy, kiedy wena jest hen daleko. Powiedzieliśmy, gdzie szukać klientów, z którymi się dogadamy. A to wszystko tylko w części pierwszej.

W drugiej części warsztatów rozmawialiśmy o tym, jak zrobić dobre zdjęcie. Bo dobre zdjęcie to nie tylko fajny preset, który ma niby za zadanie ukryć wszystko to, co nam nie wyszło. Nie. Na naszych warsztatach uczymy się robić takie zdjęcie, które nie będzie potrzebowało presetów. 

Rozmawiamy o sprzęcie, kompozycji i podejściu do klienta. Uczymy się pracy z modelem i robimy sesję samodzielnie. Nie ma lepszej metody nauki niż praktyka, więc nie dziwiło mnie fotografowanie modelki przy oknie i na podłodze. Pokazuję triki na błyskawiczną i skuteczną selekcję, jak również na obróbkę, która nie jest czasochłonna, ale na pewno efektowna. Rozmawiamy o publikacjach i o tym, jak łączyć lifestyle z biznesem. Nie ma tu ograniczeń. Idziemy z flow.

Na czym nam zależało? 

Nie chcieliśmy nigdy, by nasze warsztaty fotograficzne kojarzyły się ze smutną konferencją z korpo – prezkami i składanymi krzesłami. Chcieliśmy, by atmosfera była niezwykle inspirująca, by miejsce było piękne i znaczące coś dla nas, by ludzie mieli przestrzeń na rozmowy i poznanie się, by jedzenie zachwyciło i było pretekstem do kolejnych gastro wycieczek do stolicy. 

Nasze warsztaty fotograficzne są takie, jak my. Jest konkret, bo robimy biznes. Ale jest też luz, bo nie robimy tego w poważnej atmosferze. Jest dobre jedzenie, bo jedzenie to życie. Są fajni ludzie, bo to od nich uczymy się najwięcej. I jest piękne miejsce, bo w pięknych miejscach powstają piękne rzeczy.

Chcieliśmy, by uczestnicy otrzymali od nas wsparcie. Od nas i od siebie nawzajem. Wiem bardzo dobrze, jak cenne są znajomości, szczególnie na początku budowania biznesu, którym można zaufać i na które można liczyć. Ja sama cudownych znajomych poznawałam na warsztatach! To najlepszy sposób. 

Na początku własnej drogi jest mnóstwo stresu, wątpliwości, niepewności, brakuje wiary w siebie. Nam zależy na tym, by ją wzmacniać. Nie tylko w dniu warsztatów, bo wierzymy, że ten warsztat jest dopiero początkiem przygody.

Nasze wrażenia? 

Przed początkiem warsztatów obawialiśmy się, jak zwykle zresztą, czy zostaniemy dobrze przyjęci i czy przekażemy wystarczającą ilość wiedzy. 

Po warsztatach szumiało nam w głowach, straciliśmy głosy, mieliśmy ochotę paść na podłogę i nie wstać z niej już nigdy. Oddaliśmy 120% swojej energii i czuliśmy się jak po grubej imprezie. 

Jestem przekonana, że przeprowadzenie uczestników przez cały proces tworzenia marki, spójnego miejsca w internecie, ulepszenia fotograficznych umiejętności i pokazywania ich światu jest czymś, przez co sama chciałabym przejść kilka lat temu. Wiele razy słyszałam, że dzielenie się swoją wiedzą jest ryzykowne, bo przecież mówię do konkurencji. Nie wiem, albo miałam ogromne szczęście, albo ten tekst to straszny bullshit. Wierzę we wsparcie, zaufanie i wspaniałe znajomości w branży. 

Cieszę się, że mogliśmy zorganizować te warsztaty fotograficzne, poznać tyle inspirujących osób i z niecierpliwością czekamy na kolejne!

It’s less what the eye sees and more what the soul feels.

Jeśli jesteś zainteresowana/y udziałem w kolejnych warsztatach i nie chcesz przegapić otwarcia zapisów, dopisz się do listy zainteresowanych. O następnej edycji dowiesz się w pierwszej kolejności!

Kategorie
Biznes, Fotografia

Sprawdź także

Poprzedni post

Cechy girlboss - co pomogło mi zbudować dobrze prosperujący biznes

Następny post

Edynburg - co zobaczyć, zjeść i jak doświadczyć tego szkockiego miasta?