Ania Ulanicka

Moje wartości w biznesie – co zrobić, by praca wspierała życiowe wartości?

Jedni pracują po kilkanaście godzin dziennie, inni poświęcają na pracę maksymalnie kilka godzin. Niektórzy traktują pracę jak najświętszą świętość, inni bez wyrzutów sumienia przesuwają deadliny na rzecz kawy z babcią. Tryb pracy może różnić się diametralnie. Każdy z nich determinują wartości, którymi kierujemy się w tym, co robimy. Co robić, by praca wspierała życiowe wartości? 

Moje zasady pracy nie wzięły się znikąd. Dwa lata temu, kiedy z moją działalnością uczyłyśmy się raczkować, moim świętym priorytetem było nauczyć ją chodzić. Kawki, spotkania, wyższe cele nie były aż tak ważne. Najważniejsze było to, by rozhulać biznes i zdobyć taką liczbę klientów, by móc się spokojnie utrzymać. 

Dzisiaj sytuacja wygląda stabilniej. Mam przestrzeń na to, by pokierować swoimi wartościami w inną stronę. Zastanawiam się nad tym, jak chcę, by wyglądał dzień mojej pracy, moje zlecenia, klienci. Myślę o tym, kogo chcę wspierać i w jaki sposób pracować. Kiedy priorytetem było rozhulanie firmy, walczyłam o każde zlecenie i każdego klienta jak lwica. Dzisiaj podczas pracy zastanawiam się, które zlecenia będą najbardziej ze mną spójne.

Aby dojść do takich wniosków i odkryć, co nas uskrzydla, a co odbiera energię, warto od czasu do czasu ze sobą gadać. W ostatnim wpisie 15 pytań, które warto sobie zadać przed końcem roku dla satysfakcji z pracy, biznesu, życia i relacji opublikowałam listę pytań, która może Ci w tym pomóc. Jeśli jeszcze go nie widziałeś, zajrzyj, na pewno choć trochę pomoże Ci zrobić fajny wstęp do ustalenia wartości w pracy i biznesie. Jeśli już wiesz, jakie rzeczy Ciebie budują, możesz dopasować do nich swoją pracę.

Jaka chcesz, by była Twoja praca?

  • Kim chcesz być? 
  • Jakie wartości sobą reprezentować? 
  • Na co chcesz poświęcać swój czas? 
  • Czy praca będzie priorytetem? A może chcesz bardziej skupić się na nowym hobby, rodzinie czy związku? 
  • W jakie dni i godziny chcesz pracować?
  • Jak chcesz, by ludzie się czuli, pracując z Tobą?

Można tak jak ja kiedyś skupić się totalnie na rozwoju swojego biznesu i poprosić bliskich o wsparcie. Może masz w głowie projekt, który jest fenomenalny, ale na którego rozwój potrzebujesz czasu. Może dzięki etatowi czy pracy na swoim chcesz stworzyć miejsce pracy, które będzie bardziej elastyczne, dzięki czemu poświęcisz więcej czasu na rodzinę. Może chcesz żyć w różnych miejscach na świecie, a do tego potrzebujesz rozhulanego biznesu online, a nie tradycyjnej pracy w biurze od 9 do 17. 

Scenariusze są naprawdę różne i każdy z nich jest okej. Ja z perspektywy tych kilku lat widzę, że ustabilizowałam w końcu to, co dzieje się w moim biznesie. Moje wartości życiowe są wspierane tym, co robię w działalności. Pracuję spokojniej, ostrożniej dobieram współprace, zastanawiam się nad tym, co ma wpływ na środowisko.


Jakie są moje wartości w biznesie? 


1. Biznes wspiera moje zdrowie i samopoczucie 

Różne miałam etapy w rozwoju mojego biznesu. Po momentach permanentnego zmęczenia, rozdrażnienia, bólów głowy, nieprzespanych nocy i ciągłego życia w napięciu doszłam (W KOŃCU) do wniosku, że moje samopoczucie i zdrowie jest dla mnie priorytetem. Chcę czuć się dobrze, by żyć dobrze i pracować dobrze. 

Jeśli tylko zaczynam czuć się słabiej, boli mnie głowa, chodzę poirytowana i rozdrażniona, wciskam hamulec i zwalniam tempo. Ogromną wagę przywiązuję do rozplanowania pracy w taki sposób, by się nie zajechać.

Kiedyś potrafiłam nawrzucać na swoją listę zadań nieskończoną ilość pozycji. Dzisiaj przykazałam sobie szacować czas wykonania każdego zadania i planować trochę rozsądniej. Może to brzmieć absurdalnie. Kiedyś jednak totalnie nie brałam tego pod uwagę i moje listy zadań były równocześnie moim koszmarem. 

Wiem, jak tragicznie mogę się czuć, kiedy spycham swoje zdrowie na siedemnasty plan i jedyne, co się dla mnie liczy, to deadliny. Dlatego kiedy planuję miesiąc zastanawiam się, kiedy będę potrzebowała dłuższego odpoczynku po bardziej intensywnych tygodniach pracy.

A, i zabroniłam sobie usprawiedliwiania olewania treningów. Pod groźbą zwolnienia z roboty w trybie natychmiastowym. ;) 

Ten wpis może Ciebie zainteresować: Skąd biorę energię do pracy? O treningach, relaksie i dobrym jedzeniu


2. Czas pracy jest mocno ograniczony

Nie pracuję w weekendy i święta, w tygodniu staram się nie pracować po 16:00. Na maile odpisuję 1-2 razy dziennie, na wiadomości nie odpowiadam wieczorami i w dni wolne. Owszem, są pewne wyjątki, ale ja nie stwarzam sama sobie presji bycia podpiętą do maila i telefonu 24/7.

I tak, dostaję wiadomości i maile w godzinach poza moją pracą, ale jeszcze nic nie wybuchło, kiedy nie odpisałam od razu. Pracę po godzinie 16:00 traktuję już jak nadgodziny. Dla mnie to super motywacja, by na tyle zmobilizować się z robotą, żeby skończyć wcześniej i mieć wieczór dla siebie. 

3. Nie robię nic na siłę i łatwo odmawiam. Robię to, co pozwoli mi oddać jak najlepszą jakość 

Wychodzę z założenia, że naprawdę najlepsze rzeczy powstają wtedy, kiedy obie strony są zdecydowane na współpracę. Chciałabym, by ludzie, którzy do mnie przychodzą na zdjęcia, wiedzieli, czego dokładnie mogą ode mnie oczekiwać. Jest to opcja win – win. Ja zrobię coś, w czym jestem mocna i oddam klientowi super jakość. Klient natomiast otrzyma ode mnie dokładnie to, czego oczekiwał. 

Zdarzyło mi się pracować z ludźmi, którzy oczekiwali czegoś innego niż to, co ja oferuję. Jak myślisz, co z tego wyszło? Była to dość trudna i męcząca współpraca. Dlatego też absolutnie nie biorę udziału w bitwach cenowych czy różnego rodzaju przetargach. Dla wszystkich jest lepiej, kiedy pracują z ludźmi, którzy najbardziej do nich trafili. Nie dlatego, że zaoferowali najniższą cenę. 

Jeśli widzę, że od początku nie ma chemii, grzecznie dziękuję za zainteresowanie i sugeruję, by przemyśleć współpracę. Naprawdę nie chcę uszczęśliwiać ludzi na siłę swoimi zdjęciami.  

Ten wpis może Ciebie zainteresować: 10 lekcji, których nauczyłam się przez 2 lata prowadzenia swojego biznesu


4. Nie wspieram marek szkodliwych dla środowiska

Nie nazwałam tak tego nigdy wcześniej, ale zdarzyło mi się odmówić kilku influencerskich współprac właśnie z tego powodu. 

Nie będę współpracowała z markami, które produkują masowo i nic poza zyskiem się dla nich nie liczy. Po chwili zastanowienia odmówiłam współpracy, która wiązała się z ogromną ilością plastikowych opakowań i jasno opisałam, dlaczego to zrobiłam. Odmówiłam marce odzieżowej, która ewidentnie sprowadzała plastikową masówkę z Azji. Inna sprawa, że prawdopodobnie oczekiwali ceny analogicznej do jakości produktów.

Ograniczam loty i kilka razy zastanowię się przed podróżą na boską sesję na drugi koniec świata. Nawet jeśli robię zakupy piszę z prośbą, by zapakować przesyłkę bardziej eko. Nie zgadzam się bezmyślnie na wysyłanie do mnie wszystkich paczek, jakie marki chciałyby mi sprezentować. Na sesje jeżdżę komunikacją miejską. Swoje zdjęcia wysyłam w kartonach, w których sama otrzymuję wydruki. Współpracuję z usługodawcami, które nie zarzucają mnie tonami plastiku, kiedy wysyłają do mnie moje produkty.

Kryzys klimatyczny to coś, co dotyczy nas wszystkich i nie wyobrażam sobie nie brać tego pod uwagę tworząc swój biznes. Żyję świadomie, ograniczam zakupy, podróże i plastik. Chciałabym, by mój biznes wspierał tak ważne dla mnie wartości. 


5. Pozytywna atmosfera na moich sesjach 

Chcę, by ludzie dobrze się czuli na zdjęciach ze mną. Jeśli robię reportaż ślubny, chcę dla swoich par być kimś więcej niż tylko fotografem. Jestem dla nich dostępna na wszystkich etapach. Nierzadko doradzam w kwestiach organizacji czy polecam innych usługodawców. Jestem pod telefonem, więc jeśli się coś dzieje, pomagam ogarnąć kryzys. W dniu ślubu przyjeżdżam mega pozytywnie nastawiona i uśmiechnięta. Zdaję sobie sprawę, że dla par to wielkie przeżycie, a stres jest czymś normalnym. Staram się im towarzyszyć, wesprzeć dobrym słowem i uśmiechem. 

Na sesjach jest podobnie. Nierzadko dla ludzi do pierwszy raz przed obiektywem i totalnie nie wiedzą, czego się spodziewać. Chcę być kimś, przy kim ludzie poczują się pewniejsi siebie, poczują się zaopiekowani i przeprowadzeni przez cały proces. Dodatkowo niesamowicie cieszy mnie, kiedy ludzie na sesji ze mną się otworzą.

Zdarza się, że nabawieni kompleksów ludzie po takiej sesji zaczynają widzieć, jacy są fajni, tak po prostu. :) To jest zawsze mega miłe pokazać (bo ja tu przecież nic nie zmieniam), że te kompleksy to jakiś wymysł kolorowych magazynów, które najlepiej wyrzucić do śmieci.


6. Nie negocjuję cen

Nie negocjuję swoich cen (również ze sobą). Z jakiegoś powodu ustaliłam taki cennik, a nie inny, i jeśli ktoś wychodzi z pozycji „zrób mi to, ale taniej”, to u mnie zapala się czerwona lampka. 

Są klienci, dla których każda cena będzie za wysoka i nic na to nie poradzę. Tak jak nie wbiegam do warzywniaka i nie krzyczę, że wezmę kilo ziemniaków, ale za trzy złote, a nie pięć, tak samo nie zaczynam rozmów na temat cen od ich zbijania.

Biorę pod uwagę specjalne oferty dla klientów, z którymi współpracuję długo. Ale negocjacja ceny w drugim mailu to z mojej perspektywy trochę słabe zagranie. Komunikujące, że druga strona nie widzi wartości wykonanej pracy. Skoro nie widzi za taką cenę, za inną prawdopodobnie jej też nie zobaczy. :) Więc znowuż – po co uszczęśliwiać siebie na siłę. 

Jeśli ktoś ma wysokie ceny (za wysokie dla mnie) nie burzę się, że mi nie pasują, tylko szczerze podziwiam ogarnięcie, że doszedł do takiego poziomu. Gratuluję i szanuję.

Ten wpis może Ciebie zainteresować: Jak wyceniać swoją pracę? Jak wyceniać zdjęcia? Praktyczne sposoby


Mam nadzieję, że ten wpis Was zainspiruje. Dajcie znać, jakie wartości w pracy są dla Was ważne.

You may also like

Previous Post

15 pytań, które warto sobie zadać przed końcem roku dla satysfakcji z pracy, biznesu, życia i relacji

Next Post

Jak zaplanować pracę, by wspierać życiowe wartości, zawodowe cele, mieć czas na pasje, czas wolny i rozwój?