Ania Ulanicka

Z wizytą w pracowni u Oli Stabrawy!

Kiedy pojawiłam się w domu Oli Stabrawy, od razu zrobiłyśmy rundkę zapoznawczą, żeby zorientować się, gdzie są te wszystkie piękne kąty z instagrama. Jak tylko zobaczyłam pracownię, w której powstają projekty i wpisy Oli, od razu wiedziałam, że to będzie miejsce, w którym zrobimy fotki do jednego z moich postów! 

Oprócz obejrzenia zdjęć możecie też przeczytać jak i kiedy zaczęła się praca Oli jako projektanta wnętrz, co ją inspiruje i fascynuje oraz co chce przekazać na swoim blogu. 

Nie przedłużając - zobaczcie no tylko, ile tu uśmiechu, pozytywnych emocji i inspiracji! 


"W MOJEJ PRACY LUBIĘ ZMIENNOŚĆ.

To, że każdy projekt jest niepowtarzalny, a każdy inwestor czy para inwestorów jest inna.
Wnętrze, nad którym będziemy pracować to nowa historia do opowiedzenia, która oparta jest na pomysłach i inspiracjach właścicieli. Oni sami mają różne potrzeby i marzenia, które później “zamykamy” w czterech ścianach.

Można śmiało powiedzieć, że przy pracy nad projektem na nowo odkrywamy świat właścicieli: ich fascynacje i inspiracje.

Moja droga do założenia pracowni projektowej była dość długa i kręta.

Miłość do wnętrz oraz pragnienie kreowania ich było tak silne, że na trzecim roku studiów będąc na wydziale zarządzania, postanowiłam zapisać się do szkoły projektowania wnętrz. Jakiś czas temu opisałam moje początki nauki i pracy w jednym wpisów, wiec chętnych zapraszam tutaj."


CO CIEBIE INSPIRUJE?

"Przy projektach wnętrz największą inspiracją są dla mnie ludzie – właściciele inwestycji.

To jest ich przestrzeń, więc to ich potrzeby, marzenia czy fascynacje są punktem wyjścia do projektu. Moim zadaniem jest zebranie pomysłów i potrzeb do kupy, przepuszczenie ich przez filtr funkcji i estetyki, dodanie czegoś od siebie, a na koniec zrealizowanie."


MUZYKA, DOBRA KAWA I ZAPACH NALEŚNIKÓW

"To jak mieszkamy wpływa na nas, nasze samopoczucie i relacje z bliskimi, co więcej, w ładnej i zadbanej przestrzeni przyjemniej się odpoczywa, a także pracuje. Na swoim blogu inspiruję do piękniejszego mieszkania, dopieszczania swoich czterech kątów (bo czasami wystarczy naprawdę niewiele, by odświeżyć wnętrze) i czerpania pomysłów z projektów nad którymi pracuję.

O dom trzeba dbać, bo odda nam to z nawiązką.

Na blogu piszę również o drobnych przyjemnościach, dzięki którym nasze życie staje się pełniejsze.

Te drobiazgi nie muszą być związane z wnętrzami ani konkretnymi rzeczami, to raczej coś bardziej ulotnego: muzyka, dobra kawa, czy zimowy poranek w kuchni z zapachem naleśników w tle."


Ja tylko dodam od siebie, że miałam okazję spędzić weekend w tej inspirującej przestrzeni. Gdzie pachnie szarlotką, gdzie niedzielny poranek kręci się wokół blatu w kuchni, przy którym niespiesznie jedliśmy kanapki, rysowałyśmy (to ja i Lili ;)), a po dosyć długim już czasie zabrałyśmy do pracy i tworzenia materiałów na nasze blogi. 

W przestrzeni z przepuszystą kotką, śmiechem, Michaelem Buble z głośników, blaskiem choinki, ciepłem i niesamowicie pozytywną energią. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej poznać, zajrzyjcie do przestrzeni Oli Stabrawy!


Share on

You may also like

Previous Post

Skąd czerpać inspirację (i czym ona właściwie jest)?

Next Post

Oderwać się od pracy w święta. Jak odpocząć i faktycznie nabrać sił.