Ania Ulanicka

Zdejmij z siebie presję!

I stało się. Panna regularna i uporządkowana nie podołała nawałowi spraw różnorodnych, a przez to zarówno blog, jak i social media legły w gruzach. Mogłabym oczywiście opublikować kilka wpisów, na które wpadłam jadąc metrem albo pijąc kawę, ale nie pozwoliło mi na to coś głupiego.


Ale od początku.

Załóżmy, że jest pomysł na wpis, ale od pomysłu przecież daleka droga do kliknięcia „publikuj”.

Trzeba zapisać pomysł, żeby o nim nie zapomnieć, wrócić do domu, zrobić szkic, zaparzyć kawę, włączyć komputer, ogarnąć biurko, odpalić edytor tekstowy, sformułować tytuł i wyrzucić z siebie te trzysta słów. Całkiem sporo małych zadań jak na jeden wpis.

Bo wiecie. Lubimy sobie czasami mocno komplikować życie. Tworzymy rutyny i procesy, które niekoniecznie są nam niezbędne do ukończenia tego czy tamtego. Tworzenie odpowiedniego środowiska, planowanie, myślenie, dopasowywanie.

A GDYBY ZACZĄĆ PISAĆ OD RAZU, KIEDY POMYSŁ WPADA DO GŁOWY?

Kroków do zrealizowania tego pomysłu jest tyle, że mnie samą napisanie krótkiego wpisu w pewnym momencie zaczęło przerastać. Przecież do zrobienia jest MNÓSTWO! I tekst, i zdjęcia, na które tak ciężko było ostatnio znaleźć mi czas, i obróbka, i formatowanie, i dobre nagłówki, i publikacja, i facebook, i instagram… W dodatku muszę wymyślić coś dobrego, żeby dorównać ostatnim tekstom. 

(Jak chociażby ten o Instagramie, po którym dostałam od Was mnóstwo naprawdę świetnych wiadomości i komentarzy. Dziękuję! Jeśli nie czytałaś, zajrzyj: "Czy spójne konto na Instagramie musi wiać nudą? Otóż – nie musi.")

Można wymieniać w nieskończoność, a to wcale nie zachęca do rozpoczęcia realizacji.

A GDYBY TAK ODRZEĆ TO Z PRESJI, KTÓRĄ SAMI NA SIEBIE WYWIERAMY?

I zrobić to najprościej, jak się da? Pominąć wszystko, co paraliżuje i zabiera zbyt wiele czasu? Zacząć od robienia najważniejszego?

Przeczytałam ostatnio zdanie:

Nieważne jest to, jak coś robisz, ale to, co robisz. To, że robisz coś dobrze nie sprawi, że stanie się to ważne.

Zdjęłam więc powagę z zadania, które miałam wykonać. Przestałam myśleć o tym, że napisanie wpisu jest tak strasznie ważną i wymagającą przygotowania rzeczą, że aż mnie to paraliżuje.

Wzięłam telefon do ręki, otworzyłam systemową aplikację notatki i między jedną a drugą stacją zrobiłam ten wpis.

ZROBIŁAM W KILKA MINUT COŚ, O CZYM MYŚLAŁAM OD TRZECH TYGODNI.

Zdjęcia natomiast zrobiłyśmy z Eweliną w maksymalnie dziesięć minut. Okropny wiatr, kilka stopni na plusie i drętwiejące ręce nie pozwoliły się nam nad tym zadaniem zbytnio rozwodzić. :)

Category
INSPIRACJE, PRACA
Share on

You may also like

Previous Post

Czy spójne konto na Instagramie musi wiać nudą? Otóż - nie musi .

Next Post

Czy masz odwagę przyjąć krytykę?